Rosja zerwała negocjacje z Białorusią

Władze Rosji wczoraj nie kryły już, że to one wstrzymały tranzyt ropy. Jednak odpowiedzialność za to zrzucały na Białoruś. W tej gospodarczej wojnie idzie o pieniądze. Przez lata Białoruś była rajem podatkowym dla rosyjskich kompanii naftowych. Eksportowały one bez cła ropę do tego kraju, a tamtejsze rafinerie produkowały z nich paliwa na eksport na Zachód. Zbyt był duży, bo białoruskie podatki od eksportu paliw są dwa razy niższe niż w Rosji. Ale Moskwie nie podobało się, że z interesu jest wyłączony budżet Rosji. Moskwa zażądała więc od Białorusi, aby podniosła podatki od eksportu paliw i do budżetu Rosji wpłacała lwią część dochodów z eksportu. Białoruś się nie zgodziła, bo wtedy rozsypałby się budżet państwa. W odpowiedzi od początku roku Rosja wprowadziła cła na eksport ropy na Białoruś. Produkcja paliw z droższej ropy przestała się opłacać i białoruskie rafinerie stanęły na krawędzi bankructwa. Na razie pracują na pół gwizdka, korzystając z zapasów surowca. W odwecie za rosyjskie cła na ropę Mińsk wprowadził opłaty za tranzyt rosyjskiego surowca. A przez Białoruś płynie jedna trzecia całego eksportu rosyjskiej ropy. Moskwa odpowiedziała wstrzymaniem tranzytu.

Po południu pojawiła się nadzieja na rozejm - przedstawiciele rządów Rosji i Białorusi zaczęli negocjacje, ale po kilku godzinach Rosjanie zerwali rozmowy. Zapowiedzieli, że nie wrócą do stołu, dopóki Mińsk nie zniesie opłat tranzytowych. Ale nie powiedzieli, czy w zamian zniosą swoje cła na ropę dla Białorusi.

Władimir Putin przypomniał, że chociaż w tym roku płaci za gaz dwa razy drożej niż 2006 r., to i tak kupuje gaz najtaniej na terenie b. Związku Sowieckiego. - I nie zapominajmy, że Rosja nie nakłada cła przy eksporcie naszego gazu do Białorusi - dodał Putin, jakby ostrzegał Mińsk, że Moskwa może nałożyć takie cło. Wtedy cena rosyjskiego gazu dla Białorusi natychmiast skoczyłaby ze 100 na 160 dol. za 1000 m sześc. Zalecił też rządowi, aby omówił z rosyjskimi koncernami zmniejszenie wydobycia ropy naftowej dla ograniczenia strat po wstrzymaniu tranzytu przez Białoruś. W ten sposób Putin zasugerował, że jeśli Mińsk nie ugnie się przed rosyjskim ultimatum, to rafinerie w Europie Środkowej mogą w ogóle na długo pożegnać się z dostawami ropy z rurociągu Przyjaźń.