Sławomir Skrzypek już na bank

Sławomir Skrzypek, prezydencki kandydat na szefa NBP, ma już pewne stanowisko. Nim zdążył ujawnić posłom swoje poglądy na gospodarkę, zyskał poparcie LPR. W zamian premier miał obiecać Romanowi Giertychowi pieniądze na podwyżki dla nauczycieli
Wczorajszy dzień miał być sprawdzianem dla 44-letniego Sławomira Skrzypka, prezydenckiego kandydata do fotela szefa NBP. Jego nazwisko od kilku dni wywołuje kontrowersje wśród ekonomistów i polityków. Pierwsi wytykają mu brak kompetencji do kierowania NBP. Drudzy zarzucają, że jako przyjaciel braci Kaczyńskich nie zapewni niezależności banku centralnego.

- Poprzedni prezesi NBP - Hanna Gronkiewicz-Waltz, a w szczególności ustępujący Leszek Balcerowicz - ustawili bardzo wysoko poprzeczkę - mówi Grzegorz Schetyna, sekretarz generalny PO. - Spodziewaliśmy się, że prezydencki kandydat będzie osobą kompetentną, która zagwarantuje stabilność złotego. Skrzypek jest politycznym nominatem.

Wczoraj Skrzypek miał odpowiadać na pytania posłów z komisji finansów. W południe wiceszef LPR Wojciech Wierzejski nieoczekiwanie zażądał przełożenia planowanego na środę głosowania nad powołaniem szefa NBP. - Po pierwsze, to nie jest najlepszy kandydat pod względem przygotowania i kompetencji oraz zaufania, jakim się cieszy w środowisku akademickim ekonomistów. Po drugie, jego poglądy - dwuznaczne, niewyraźne, mdłe na temat wejścia do strefy euro - muszą zostać wyjaśnione - powtórzył argumenty opozycji. - Po trzecie, sposób wyboru pana Skrzypka, najbliższego współpracownika braci Kaczyńskich, jest co najmniej arogancki. Chcielibyśmy tę sprawę dokładnie z PiS omówić.

Reakcja PiS była natychmiastowa. - Jeśli LPR będzie zachowywała się nieracjonalnie, będzie to oznaczać poważne trudności we współpracy koalicyjnej - zagroził Marek Kuchciński, szef Klubu Parlamentarnego PiS.

Godzinę później wicepremier Roman Giertych zagroził, że jeszcze w tym tygodniu poda się do dymisji, jeśli Senat nie znajdzie w budżecie dodatkowo pół miliarda złotych na podwyżki dla nauczycieli.

Nagłe zgrzyty w koalicji zaskoczyły Samoobronę. - Takie żądania na chwilę przed głosowaniem nad wyborem szefa NBP wyglądają na szantaż - mówił "Gazecie" wiceszef Samoobrony Krzysztof Filipek. Zapowiedział, że Samoobrona poprze Skrzypka.

Po południu Giertych spotkał się z premierem. - Premier zrobi wszystko, co możliwe, żeby pomóc nauczycielom - powiedział nam po spotkaniu rzecznik rządu Jan Dziedziczak. Dodał, że w budżecie znajdą się pieniądze na podwyżki. Ile? Nie wiadomo. Zaraz po spotkaniu Roman Giertych zadeklarował, że Liga poprze Skrzypka. Razem z głosami PiS i Samoobrony kandydat na szefa NBP zdobył większość w Sejmie jeszcze, nim posłowie z komisji zdążyli go zapytać o poglądy na ekonomię.

Wieczorem podczas przesłuchania przed komisją finansów poprosił posłów o wyrozumiałość, że nie może odpowiedzieć na wszystkie pytania, bo nie chce wpływać na rynki finansowe.

Zapewnił, że oprze politykę NBP na czterech filarach: niezależności, transparentności, wiarygodności i merytoryczności. - Nie będzie żadnych gwałtownych i nieprzewidzianych zmian w polityce pieniężnej - powiedział.

Gdy zamykaliśmy to wydanie, posłowie zaczynali zadawać kandydatowi pytania.