Rosja odcięła dostawy ropy na Białoruś

Rosyjski Transnieft przyznał po południu, że wstrzymał transport ropy rurociągiem "Przyjaźń", odcinając od dostaw Polskę i Niemcy. Wiceprezes Transnieftu Siergiej Grigoriew powiedział agencji Reutera, iż firma została zmuszona do tego ruchu, ponieważ Białoruś ściągała ropę, by zabezpieczyć sobie w ten sposób płatności za nielegalnie nałożone opłaty transportowe.
Wiceminister gospodarki: Obecna sytuacja nie powinna mieć wpływu na ceny benzyny - wideo

- Strona białoruska zaczęła pobierać transportowaną ropę tytułem płatności za nowe taryfy, które nałożyła nielegalnie - powiedział Grigoriew. - My zaczęliśmy pomniejszać dostawy o pobrane ilości, aż doszliśmy do momentu, że musieliśmy wstrzymać je zupełnie - dodał.

Delegacja białoruska udała się do Moskwy

Grigoriew oznajmił, iż ma nadzieję, że dialog zmierzający do rozwiązania sytuacji rozpocznie się we wtorek, czyli w pierwszy dzień roboczy po rosyjskiej noworocznej przerwie świątecznej

Po południu Mińsk poinformował, że delegacja białoruska udała się już do Moskwy. Na jej czele stoi wiceminister gospodarki.

Wcześniej rosyjskie i białoruskie agencje podawały, że za przerwę w dostawach odpowiada strona białoruska. Przed południem szef rosyjskiego Transnieftu, Siemion Wajnsztok o odcięcie dostaw ropy oskarżał Mińsk. Wajnsztok dodał, że Białorusini już od 6 stycznia kradną ropę z rurociągu "Przyjaźń", a tylko w ciągu ostatniej doby ukradli 79 tysięcy ton.

UE: Oczekujemy wyjaśnień

Komisarz UE ds. energii Andris Piebalgs poinformował, że w związku z przerwą w dostawach rosyjskiej ropy "nie widzi bezpośredniego ryzyka" dla krajów Unii, ale od władz Rosji i Białorusi oczekuje "natychmiastowego i wyczerpującego" wyjaśnienia.

Polski rząd: Dostawcy są niewiarygodni

Piotr Naimski, wiceminister gospodarki powiedział, że strona polska dostaje sprzeczne i niewystarczające informacje o przyczynach wstrzymania dostaw od Rosji i Białorusi. Jak dodał, zamieszania winni są dostawcy. - Oni po prostu są niewiarygodni. Jest to spowodowane kłótnią między oboma krajami - powiedział.

- Nikogo nie oskarżamy. Oczekujemy po prostu, że nasi dostawcy będą wykonywać zobowiązania wynikające z umów - podkreślił wiceminister.

Jak dodał, wstrzymanie dostaw do Polski dotknie inne kraje: Niemcy, Słowację i Czechy, do których ropa płynie przez nasze instalacje.

"Energetyczne bezpieczeństwo Polski niezagrożone"

Naimski powiedział, że ropa przestała płynąć wczoraj około godziny 22, potem przez kilka godzin płynęła znowu, ale w końcu - ok. 6.00 - przestała. Bezpieczeństwo energetyczne kraju nie jest zagrożone - uspokaja Naimski - bo rafinerie mają podręczne zapasy surowców wystarczające na tak długo, żeby można było sprowadzić ropę dla Płocka i Gdańska przez Naftoport. Poza tym Polska ma zapasy interwencyjne, które wystarczą na 80 dni i minister gospodarki w razie konieczności może je uruchomić - podkreślił wiceminister.

Alternatywne źródła ropy?

Naimski przyznał, że zarówno Orlen, jak i Lotos prowadzą negocjacje na temat dostępu do złóż bliskowschodnich. - Lotos kupuje już próbnie ropę z Kuwejtu - dodał. Jak jednak przyznał, ropa rosyjska - REBCO - jest o parę dolarów tańsza niż bliskowschodnia Brand, a polskie instalacje są lepiej przystosowane do jej przerabiania.