Jakich reklam nie lubiliśmy w 2006 r.

02.01.2007 00:00
Branża reklamowa może spać spokojnie. Reklamy nas oburzają, ale jeszcze nie na tyle, żebyśmy zaczęli masowo skarżyć je do urzędów, jak robią to Brytyjczycy czy Amerykanie - pisze Vadim Makarenko
Najbardziej nielubiane reklamy, zobacz ranking

W tym roku do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT) wpłynęło zaledwie 19 skarg reklamowych. - To mniej więcej tyle, co w poprzednich latach - mówi Aneta Jamorek, asystentka przewodniczącej KRRiT. Rada ściga niezgodne z prawem reklamy z urzędu, ale skargi mogą składać też obywatele. Najczęściej KRRiT albo jej przewodnicząca wzywa nadawcę do wycofania reklamówki, a ten prawie natychmiast się podporządkowuje. Stacje nie chcą narażać się na zarzut łamania prawa, który może utrudnić im uzyskanie ponownej koncesji. W tym roku Elżbieta Kruk, przewodnicząca KRRiT, skierowała 28 takich wezwań do stacji telewizyjnych i cztery do rozgłośni radiowych. - Sprawy trzech kolejnych wątpliwych reklam są w toku - mówi Jamorek.

Widzowie skarżyli się m.in. na reklamy funduszu AIG (z udziałem Roberta Korzeniowskiego), piwa Żubr, prezerwatyw Durex, kleju Atlas (z udziałem Cezarego Pazury) oraz napoju energetycznego Tiger. Część skarg była bezzasadna, ale niektóre odniosły skutek. Wycofano m.in. reklamówkę napoju Sprite "Świeże mięso", w której jeden z bohaterów szyje dla kolegi ubranie z surowego mięsa, a następnie wpycha go do pokoju z hienami. Z kolei reklamę napoju energetycznego Tiger z odgłosami pary uprawiającej seks przesunięto na późniejszą porę.

Ale gdy widzowie już chwycą za pióro, to rzadko piszą o reklamach. Tegoroczne statystyki jeszcze nie są zamknięte, ale w ubiegłym roku skargi na reklamy stanowiły niecałe 4 proc. wszystkich skarg i zażaleń, które wpłynęły do KRRiT.

Najczęściej ludzie piszą do Rady o tym, co oburza ich w nadawanych programach, i narzekają na nierzetelność dziennikarzy albo ramówkę. To prawie jedna trzecia skarg, które dostał regulator. Drugie i trzecie miejsce zajmują sprawy dotyczące abonamentu oraz jakości odbioru technicznego.

Reklama w prasie to już nie KRRiT

Jednak nie każdą reklamę można zaskarżyć do KRRiT, bo zajmuje się ona wyłącznie mediami elektronicznymi. Niezgodnymi z prawem reklamami w prasie, na billboardach i w internecie można zainteresować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jego obowiązkiem jest zwalczanie reklam wprowadzających w błąd.

Urząd nie wyodrębnia w swoich statystykach reklamowych skarg, ale w tym roku interweniował w sprawie reklam Avansu i Sony Poland, które wprowadzały konsumentów w błąd. Na reklamy można się poskarżyć też do Federacji Konsumentów, która analizuje zgłoszenia i przekazuje je do UOKiK, ale - jak powiedziała nam Longina Lewandowska-Borówka z Federacji - na razie Polacy tego w ogóle nie robią.

O zgodność reklam z prawem i dobrymi obyczajami dbają również organizacje branżowe, ale w Polsce nie są one na razie ani szybkie, ani skuteczne. Być może wyjątkiem będzie Związek Stowarzyszeń Rada Reklamy (ZSRR) działający od maja 2006 r. i pilnujący zgodności reklam ze swoim kodeksem etycznym, który podpisały organizacje zrzeszające reklamodawców, agencje oraz media.

Juliusz Braun, dyrektor generalny ZSRR, przyznaje, że organizacja na razie jest mało znana opinii publicznej, więc skierowane do niej skargi można policzyć na palcach. - Zbadaliśmy trzy i tylko w jednym przypadku Komisja Etyki Reklamy uznała, że reklama narusza kodeks - mówi Braun.

Chodziło o radiową reklamę firmy Euronet. "Głupia kobieto! Będziemy polować na okazję!" - zwracał się pogardliwie jej bohater do żony. - Reklamodawca przyjął postanowienie do wiadomości, ale kampania się skończyła. Możemy mieć nadzieję, że wyciągnie wnioski na przyszłość - tłumaczy Braun.

ZSRR ma rozpocząć wkrótce kampanię w mediach, która ma informować obywateli o możliwościach składania skarg m.in. przez internet, na stronie www.radareklamy.org. Złożenie skargi w ten sposób zajmie nie dłużej niż kilkanaście minut.

Jak to robią Brytyjczycy

Już od lat przez internet reklamy mogą skarżyć Brytyjczycy, zwracając się do Advertising Standards Authority (ASA) - tamtejszej rady reklamy. I robią to na potęgę: tylko w pierwszej połowie 2006 r. złożyli ponad 11 tys. skarg. W całym 2005 r. było ich 26,2 tys. W efekcie aż 1,1 tys. reklam wycofano z mediów, ale część z nich wróciła po poprawkach.

Dlaczego Polacy rzadziej aktywnie zwalczają reklamy? Zdaniem dr. Bogusława Kwarciaka, psychologa i dyrektora strategicznego agencji reklamowej Opus B, w Polsce brakuje silnych instytucji, które byłyby w stanie zmusić reklamodawców do zaprzestania nieuczciwych praktyk reklamowych i przykładnie ich ukarać. - Prawdopodobnie KRRiT jest postrzegana przez ludzi głównie jako instrument w rękach polityków. Z kolei UOKiK też chyba nie znalazł właściwego miejsca. Przeciętnemu Polakowi trudno uwierzyć, by któraś z tych instytucji stanęła po jego stronie - mówi dr Kwarciak. Zwraca uwagę, że nieuczciwe praktyki reklamowe są stosowane w Polsce dość często, a konsumenci wyrabiają sobie dystans do obietnic padających w reklamach. - Człowiek nie skarży się na "darmowe produkty" ani "ceny już od ", bo boi się wyjść na idiotę, który nie rozumie reguł gry. Skoro od reklamy nie oczekuje się u nas prawdziwej informacji, trudno spodziewać się powszechnych skarg - dodaje Kwarciak.

Michał Nowosielski, dyrektor kreatywny agencji Gruppa66 Ogilvy, zgadza się z tym, że wymagania Polaków wobec reklamy są niewielkie. - To wielka bolączka mojej branży. Brytyjczycy wymagają od reklamy jakiejś przyjemności, oczekują, że będzie ona ładna albo zabawna. I denerwuje ich, gdy tego nie dostają albo gdy reklama w jakiś sposób ich obraża. Czekam, aż Polacy zaczną czegoś wymagać od reklamy, to pozwoli branży wejść na wyższy poziom - mówi Nowosielski.















Najbardziej nielubiane przez widzów reklamy w 2006 r.

1. LG Time Machine, telewizory z twardym dyskiem umożliwiającym nagrywanie programu telewizyjnego i odtwarzanie go o dowolnej porze. Para na kanapie uprawia seks, a na ekranie telewizora trwa mecz piłkarski. Lektor informuje, że dzięki telewizorowi LG "można przeżyć to wiele razy".

Do KRRiT wpłynęły cztery skargi, ale reklamy nie zdjęto. Rada wezwała nadawcę do "rozważnego i odpowiedzialnego doboru materiałów filmowych emitowanych w tzw. czasie chronionym".



2. Mentos Ice, guma do żucia. Bohaterem reklamy jest młody mężczyzna, na którego guma zadziałała tak orzeźwiająco, że jego sutki ożyły i stały się obiektem zainteresowania otoczenia.

http://www.youtube.com/watch?v=E0-HFeeLJ9I

Do KRRiT wpłynęły trzy skargi od widzów. Reklama pozostała na antenie.



3. Sprite, napój gazowany. Przygody pary chłopaków po kolei odgrywających role Sprite'a i pragnienia zdobyły już sporą popularność. Ale odcinek, w którym jeden z bohaterów szyje dla kolegi ubranie z surowego mięsa, a następnie wpycha go do pokoju z hienami, wywołał oburzenie widzów.

Do KRRiT wpłynęły dwie skargi. Reklama została wycofana, gdyż ukazywała nastolatka w niebezpiecznej sytuacji i była sprzeczna z Ustawą o radiofonii i telewizji.



4. Warka Strong, piwo. Głośna reklama z udziałem Jerzego Dudka, którą oprotestowali nie tylko widzowie, lecz także sami piwowarzy. Naruszała ona Ustawę o wychowaniu w trzeźwości zabraniającą producentom piwa kojarzenia swoich produktów z sukcesami towarzyskimi, sportowymi itp. Nie była zgodna również z kodeksem etycznym branży piwowarskiej, który stanowi, że w reklamach piwa nie można używać wizerunków osób "w szczególny sposób wpływających na małoletnich".

Do KRRiT wpłynęły dwie skargi od widzów. Interweniował również ówczesny szef sejmowej komisji kultury i środków przekazu Paweł Kowal (PiS). Reklama została wycofana.

Która reklama Twoim zdaniem jest najbardziej irytująca?
Zobacz także
  • Firma po wpadce: Jak się wybiela wizerunek
  • Prywatne agencje robią PR urzędom
Skomentuj:
Jakich reklam nie lubiliśmy w 2006 r.
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje