"Andrzej Sz. ma związek z zabójstwem 7-latki"

Marcin Rybak, wys, IAR
2007-01-01 , aktualizacja: 03.01.2007 00:00
A A A Drukuj
Oskarżony o zabójstwo Grażynki Andrzej Sz. był w środę ponownie przesłuchiwany. Prokuratura nie zdradza szczegółów. - Złożył wyjaśnienia, które wskazują na jego związek z przestępstwem - mówi Ewa Grzeszczak, rzeczniczka świdnickiej Prokuratury Okręgowej.
Ogródki działkowe, w których doszło do uduszenia 7-letniej Grażynki. Na zdjęciu: ludzie, którzy chcieli dokonać linczu na sprawcy
Fot. Paweł Kozioł / AG
Ogródki działkowe, w których doszło do uduszenia 7-letniej Grażynki. Na zdjęciu: ludzie, którzy chcieli dokonać linczu na sprawcy
Oznacza to, że albo przyznał się do zabójstwa, albo nieświadomie obciążył się w zeznaniach. Jeszcze w środę, a najpóźniej w czwartek rano prokuratura wystąpi do sądu o aresztowanie Andrzeja Sz.

Prokuratura nadal nie informuje, jaki związek z zabójstwem ma ojciec dziewczynki. W środę był przesłuchiwany, ale nie postawiono mu żadnych zarzutów. Zapewne decyzja w jego sprawie zapadnie dopiero w czwartek rano i także najbliższą noc mężczyzna spędzi w izbie zatrzymań.

Tłum podczas wizji lokalnej domagał się linczu

Wizja lokalna na działkach, gdzie odnaleziono ciało zamordowanej 7-letniej Grażynki, odbyła się w środę po 2 w nocy. Na mężczyznę oskarżonego o zabójstwo dziewczynki ze szczególnym okrucieństwem na tle seksualnym, czekał tłum ludzi. Domagali się oni linczu. Teren działek, gdzie znaleziono ciało zabezpieczały oddziały policji, ściągnięte z całego regionu. Z wizją czekano aż ludzie rozejdą się do domów.

Jak powiedział "Gazecie" rzecznik policji, na przeprowadzenie wizji lokalnej w nocy zdecydowano się też dlatego, aby oskarżony nie miał czasu na wymyślenie innej niż prawdziwa wersji wydarzeń.

"Grażynka jest męczennicą XXI wieku"

W środę rano w wałbrzyskim kościele św. Barbary została odprawiona msza za Grażynkę, na którą przyszły dzieci z jej szkoły. - Grażynka jest męczennicą XXI wieku - mówił ksiądz proboszcz Ludwik Hawrylewicz. - Niech jej śmierć będzie ostrzeżeniem, upomnieniem, domaganiem się praw dla dzieci. Praw, które pozwolą im godnie żyć. Prosimy Boga, żebyście wy mogły żyć bezpiecznie i zdrowo. Ona pozostanie waszą koleżanką.

Dwóch zatrzymanych

W sylwestra Grażynka bawiła się na podwórku. Ostatni raz widziano ją ok. 13. - Matka gotowała obiad. Grażynka przyszła na chwilę do domu po jabłko, potem chodziła po koleżankach i pytała, czy któraś nie chce wyjść na dwór pobawić się - opowiada pani Anna, sąsiadka. - Nieco później matka zaczęła jej szukać.

Po 17 kobieta zgłosiła zaginięcie. Dziewczynki szukało kilkudziesięciu policjantów i strażnicy miejscy. Znaleźli ją w poniedziałek dwaj sąsiedzi w opuszczonej altance na działkach niedaleko ul. Batorego. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci było uduszenie. - Ślady na ciele wskazują, że była to zbrodnia o podłożu seksualnym - mówi Ewa Grzeszczak, rzeczniczka świdnickiej Prokuratury Okręgowej.

Jednym z zatrzymanych jest 42-letni mężczyzna, który znalazł ciało dziecka. Utrzymuje się zbierając złom. - Dziwne - mówią sąsiedzi. - Altanka jest jakieś półtora kilometra stąd. A on wziął latarkę i z sąsiadem poszli wprost tam, gdzie leżała Grażynka. W to miejsce trudno trafić przez przypadek.

Tym drugim sąsiadem jest pan Waldek. Nie chce rozmawiać. Zabroniła mu policja.

Policja zatrzymała tez ojca dziewczynki. Mieszka on w tym samym budynku co Grażynka z matką, ale nie utrzymywał z nimi kontaktu. - Mieszkał z kolegami. Bardzo często urządzał libacje - mówią sąsiedzi. We wtorek od rana w mieszkaniu ojca pracowała ekipa dochodzeniowa. Po kilku godzinach policjanci wynieśli wielki papierowy worek. Później mieszkanie zostało oplombowane. Prokuratura wyjaśnia, czy ojciec ma związek z zabójstwem dziewczynki. - Na razie dowody nie pozwalają na postawienie mu zarzutów - mówi Ewa Grzeszczak.

"Lubiła wypić, ale dbała o córkę"

Matka, gdy zgłaszała zaginięcie córki, miała w wydychanym powietrzu dwa promile alkoholu. Sąsiedzi zapewniają jednak: - Lubiła wypić, ale dbała o córkę, pilnowała jej i dobrze wychowywała.

Pozytywnie o matce mówi również dyrektorka SP nr 22 Mariola Rząsowska: - Codziennie odprowadzała ją do szkoły, uczestniczyła w życiu klasy. Przyszła na mikołajki, była na uroczystym pasowaniu na ucznia.

Grażynka wychowywała się razem z matką i starszą siostrą. W domu była bieda. Dziewczynka miała w szkole darmowe obiady, przyznane stypendium i zafundowaną przez pomoc społeczną wyprawkę dla pierwszoklasisty. - Miła, grzeczna, bardzo samodzielna - mówią o niej sąsiedzi. - Posłuszna. Z nikim obcym by nie poszła. Ten, który to zrobił, musiał ją znać.

Podziel się