Pracy mam do końca życia

O "Wiedźminie", problemach ze świętymi i braku rąk do pracy opowiada Tomasz Bagiński, nominowany do nagrody Oscara artysta i reżyser, dyrektor kreatywny studia Platige Image
Dominika Podczaska-Tchórzewska: Co teraz robisz?

Tomasz Bagiński: Od pewnego czasu jestem człowiekiem-instytucją, rzeczy nad którymi się skupiam jest kilka. Najpoważniejszy projekt to filmy do gry "Wiedźmin". To jest dość poważna robota, która w tej chwili ciągnie się już od roku, a jeszcze się będzie ciągnąć kilka miesięcy. Ponieważ zbliżamy się do tego ostatniego etapu prac, w tej chwili bardzo, bardzo mocno angażuje.

Kiedy będzie premiera?

To zależy od firmy CD-Projekt. My musimy do kwietnia zakończyć prace związane z filmami do gry. Pracujemy nad czymś takim co w świecie gier nazywa się cinematicami. Są to fabularne filmy wprowadzające w klimat gry, w sytuacje.

Nad "Wiedźminem" pracujesz już długo...

Faktycznie. Wymagania co do cinematiców do gier są dość wyśrubowane. Ponieważ nie walczymy na rynku lokalnym, ale z międzynarodowymi potentatami - musimy zrobić ten produkt bardzo wysokiej jakości.

Coś sprawiło wyjątkową trudność?

Nie chciałbym podawać jakiejś konkretnej sceny. Ten projekt był w ogóle trudny, był największym z tych, jakie dotychczas robiliśmy. Samo intro -wprowadzenie do gry - ma 195 ujęć i trzeba było sobie z tym poradzić logistycznie, organizacyjnie. To była chyba największa trudność - jak poradzić sobie z taką ilością pracy w grupie ludzi, nie mając doświadczenia w pracy z tak dużymi projektami.

Teraz aż nam się włos jeży na głowie, jak pomyślimy jak dużo rzeczy mogliśmy zrobić inaczej i o ile łatwiej jest nam teraz pracować przy zakończeniu projektu. Ale tego musieliśmy się nauczyć.

Filmy do "Wiedźmina" przygotowujesz w technologii HD, reklamówki kręcone w Platige Image to produkcje telewizyjne. Czy jest jakaś różnica pomiędzy robieniem animacji do kina i dla telewizji?

Różnica jest przede wszystkim techniczna. Pod kino robi się to z cztery razy trudniej. Jest to duże wyzwanie, wszystkie detale muszą być lepiej dopracowane, dokładniej wykonane. Ja samego początku pracowałem w rozdzielczościach kinowych i nie wyobrażam sobie innej pracy. Na takim obrazie dużo więcej widać.

Niemniej teraz różnica się powoli zaciera. Wchodzi technologia HD i de facto jest ona odpowiednikiem rozdzielczości w kinie. Różnica pomiędzy telewizją i kinem będzie się pod tym względem powoli zacierała. Moja kolejna produkcja będzie prawdopodobnie powstawała już w HD. Różnica jest nieznaczna a przerzucenie tego pomiędzy tymi dwoma rozdzielczościami to żaden problem.

Pracujesz w dość niszowej branży. Co sądzisz o rynku 3D w Polsce?

Ma się rewelacyjnie. To trochę sytuacja, jak w budownictwie - brakuje wykwalifikowanych rąk do pracy. I nie ma tak, że wszyscy wyjechali do Londynu - zawsze było ich mało. W grafice zarabia się przyzwoicie, jak na tutejsze warunki, tyle że jakoś mało ludzi chce zajmować się tą działką. Tak naprawdę to jest ciężka praca i wymaga takiej wewnętrznej chęci robienia tego. Nie da się na zasadzie: "ot, nauczę się - zostanę grafikiem".

Dorastasz, mając lat 14 budujesz zaczynasz mozolnie budować swoją karierę i to jest długi, bolesny proces. Równocześnie po drodze jest pełno kłód, bo w Polsce nie ma szkół z prawdziwego zdarzenia, które uczą nowoczesnych technik animacji. To się powoli zmienia, ale na dzień dzisiejszy sytuacja jest nadal ciężka.

Branża trzyma się świetnie, o ile wiem my i firmy konkurujące z nami na rynku trzymamy się bardzo dobrze. W szczególności pomogło nam wejście do UE. Zaczęliśmy dostawać zlecenia z zagranicy i to już jest coś, co chciałem robić. Zawsze moim pomysłem było nie to aby spakować manatki i wyjechać tam, ale aby ściągać pomysły tutaj. Robić zagraniczne projekty, za zagraniczne pieniądze, na zagranicznym poziomie - ale robić to tutaj, na miejscu!

To ta cześć komercyjna twojej twórczości, a jak się przedstawia artystyczna? Co będzie po "Wiedźminie"?

"Wiedźmin" tak mocno mnie zaangażował, że postanowiłem zawiesić dwa swoje projekty artystyczne aż do połowy roku 2007. Niemniej jestem bardzo mocno zmotywowany aby kontynuować je po "Wiedźminie". Zwłaszcza "Kinematograf" - który zaplanowałem sobie jako ostatni krótki film animowany, potem będę chciał się przerzuć na seriale i filmy pełnometrażowe. "Kinematograf" zrobić muszę. Kiedy ? Wyjdzie w praniu.

O czym jest "Kinematograf"?

To projekt oparty na komiksie Mateusza Skutnika - jednej z opowiastek z cyklu "Rewolucje", prowadzonym od lat przez Matusza. Bardzo nastrojowa opowiastka, parę osób miało wątpliwości czy to się nadaje na krótki metraż, ale jest to historia wypełniona takim uczuciem, że wydaje mi się, że tutaj nie ma w ogóle wątpliwości.

Oczywiście pytaniem jest, jak to pokazać. Planuję trochę zmian, trochę dodam od siebie. Moja adaptacja nie będzie zupełnie wierna, ale z oryginału wezmę bardzo dużo.

Do tworzenia niektórych filmów 3D wykorzystuje się makiety. Myślałeś o tym, aby wykorzystać taką technikę przy "Kinematografie"?

Nie, zdecydowanie bez makiet. Zamiast nich planuję użyć bardzo dużej liczby ręcznie malowanych teł. Postacie będą trójwymiarowe, ale wszystkie tła będą malowane ręcznie. To ciężko tak wyjaśnić, to trzeba będzie zobaczyć. Finalnie "podrabiane 3D", które ma bardzo dużo swojego charakteru i jest dosyć oryginalne, a my tutaj w Polsce walcząc z całym światem musimy robić rzeczy oryginalne. Nie możemy podrabiać tego co robią w Stanach Zjednoczonych, bo oni są po prostu od nas lepsi.

Cena też gra rolę?

Pytasz czy będzie taniej? Powiem inaczej. Trzeba ponieść mniejsze koszty, aby osiągnąć lepszy artystyczny efekt. Czyli to jest taniej, aczkolwiek tej technologii nie wyobrażam sobie w filmie pełnometrażowym. W filmach pełnometrażowych stylizację obrazu trzeba prowadzić w stronę masowej widowni i nie wszystko można zrobić, stylizacja musi być taka do jakiej jest przyzwyczajony widz. W krótkim metrażu widownia jest w stanie znieść prawie wszystko.

Na przykład to z czego jesteś znany, czyli tysiące szczegółów na ekranie?

Tak, lubię takie barokowe rozbuchanie detali, tricków, efektów. Lubię i nigdy się przed tym nie broniłem. Zawsze starałem się aby obraz był skomplikowany, jak najwięcej się tam działo, ale zazwyczaj były to takie proste techniki. Ale w tym przypadku nie chodzi o samo skomplikowanie, raczej o przyzwyczajenie widowni do pewnego rodzaju klimatów.

Widownia ogląda Pixara, ogląda filmy amerykańskie, które są niesamowicie zrobione technicznie. Jest przyzwyczajona do tej plastyki. Jeżeli ktoś proponuje coś innego, coś zupełnie innego - to jest to proszenie się o porażkę, a filmy pełnometrażowe muszą na siebie zarabiać. Tutaj musi być ukłon w stronę publiczności.

A twój drugi projekt?

Jeżeli pytasz o "Wszystkich świętych", projekt przygotowany według scenariusza braci Minkiewiczów , to tutaj sytuacja jest bardziej skomplikowana. Planowaliśmy ten film jako serial. W studiach, w których szukaliśmy producentów, serial się bardzo spodobał. Materiały się bardzo podobały, ale wszyscy jak jeden mąż zakwestionowali sprawę, że serial się ociera o sprawy religijne. Na razie nie wiemy co z tym zrobić, bo wszyscy zrezygnowali z tego pomysłu, a sami nie wiemy czy w takiej sytuacji jest sens ryzykować i robić ten film.

Zaplanowałeś coś zbyt kontrowersyjnego?

Właśnie nie. Tylko bardzo delikatnie ociera się o religię. To serial dla dzieci, pozytywny, gdzie są przekazywane pozytywne wartości. Tam nie ma ani odrobiny obrażania kogokolwiek, ale sam fakt, że występują w nim święci już spowodował, że duże studia zagraniczne nie chciały się tym projektem zainteresować mimo, że bardzo podobała się im strona plastyczna i sam pomysł scenariuszy na ten film.

Zastanawiamy się czy nie zamienić świętych na kogoś innego, czy zaryzykować i jednak zrobić samemu, ale to pewnie też potrwa. Być może ten projekt nie zostanie zrealizowany. W świecie filmu już tak jest, że wypala jeden na sto scenariuszy i jeden na dziesięć projektów, które już prawie poszły do produkcji. Tak jest i trzeba się z tą smutną rzeczywistością pogodzić.

Reklamówki, "Wiedźmin", animacje. Nie przymierzasz się do pełnometrażowych produkcji?

Oczywiście, że przymierzam. W głowie mam bardzo dużo projektów. Kilka jest już rozkręconych. Albo powstał scenariusz, albo jakieś jego elementy, ale w przypadku długiego metrażu przejście od pomysłu do finalnego filmu to jeszcze dłuższa droga. Teraz nie chcę nic obiecywać ani powiedzieć co będzie pierwsze.

Ale na przykład...

Mamy na warsztacie komedię familijną o babci, która zamienia się w superbohatera. Projekt z dużą ilością polskiego humoru i wesołych wstawek. Mamy też, jako producenci, projekt humorystycznego serialu złożonego z króciusieńkich dowcipów, który będzie nazwał się Polish Jokes. Tutaj współpracujemy z Sebastianem Pańczykiem - bardzo dobrym reżyserem reklam animowanych. Oprócz tego są projekty z Jackiem Dukajem, które gdzieś tam w tle cały czas się rozwijają i czekają na swój czas. I kilka innych historyjek.

Pracę mam do końca życia. Jak to się zapełni? O to już się nie martwię.





Tomasz Bagiński - grafik, artysta, reżyser - urodzony 10 stycznia 1976 roku w Białymstoku. W 1997 roku stworzył swój pierwszy znany film krótkometrażowy "Deszcz". W roku 2003 jego "Katedra" została nominowana do nagrody Oscara w kategorii najlepszy krótkometrażowy film animowany.