"MEN chce pomóc dziewczynom w ciąży" (wideo)

jg, mar, PAP
2006-12-27 , aktualizacja: 27.12.2006 00:00
A A A Drukuj
Ankiety są potrzebne, żeby opracować system pomocy dla uczennic w ciąży - powiedział minister edukacji Roman Giertych. Minister uważa, że został zaatakowany przez "Gazetę Wyborczą", która opublikowała dziś w tej sprawie artykuł.
- Planuję wnieść pod Radę Ministrów projekt rozporządzenia, który by dokładnie regulował tę sprawę. Zdarzały się bowiem przypadki, kiedy pod wpływem presji dziewczyny, które zaszły w ciążę nie kończyły szkoły lub miały z tym problemy. Stąd ministerstwo zapytało kuratorów i dyrektorów, jak wygląda sprawa pomocy tym kobietom - powiedział na konferencji Giertych.

"Gazeta" poinformowała, że MEN rozesłało do szkół ankietę, która ma pomóc w przygotowaniu raportu. Szkoły mają ustalić, ile dziewcząt jest lub było w ciąży w ubiegłym roku szkolnym i przed dwoma laty. Wg prof. Zbigniewa Hołdy z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, polecenie to jest sprzeczne z konstytucją.

Giertych: Niech to będzie ostrzeżenie dla Michnika

- Nie szukamy żadnych uczennic w ciąży. To są kłamstwa, za które odpowie zarówno "Gazeta Wyborcza", jak i Adam Michnik - ocenił Giertych i zapowiedział, że skieruje wnioski do sądu przeciwko autorowi artykułu i wydawcy "Gazety" oraz do prokuratury - przeciwko redaktorowi naczelnemu "GW".

- Mam nadzieję, że to będzie ostrzeżenie dla pana Michnika, żeby przestał o mnie kłamać, albowiem trzykrotne skazanie za tego typu czyn powoduje, że dana osoba nie może pełnić funkcji redaktora naczelnego. Teraz każde tego typu kłamstwo, jeżeli chodzi o "Gazetę Wyborczą", będzie się kończyło moim wnioskiem do prokuratora - zapowiedział minister.

Stasiński: Nie skłamaliśmy

Zastępca redaktora naczelnego "Gazety", Piotr Stasiński utrzymuje, że gazeta nie skłamała. - Po pierwsze, w ankiecie mowa jest o ciążach z dwóch ubiegłych lat, a ponieważ ciąża trwa 9 miesięcy, a ubiegły rok szkolny zakończył się w czerwcu, więc takie ciąże mogą nadal trwać - powiedział.

Stasiński tłumaczył też, że do ustalenia liczby uczennic w ciąży należy znać te przypadki, czyli stworzyć ich listę. - A jeżeli dyrektor nie zachowa dyskrecji, taka lista może łatwo trafić w ręce ministerstwa - podkreślił.

Pacewicz: Giertych chce pomóc uczennicom? To absurd

Wicenaczelny "Gazety" Piotr Pacewicz mówi, że MEN nie chodzi o pomoc uczennicom. - To oczywisty absurd. Gdyby chodziło o pomoc, należałoby zorganizować jakieś szkolenia wśród pedagogów i zająć się porządną wiedzą o środkach antykoncepcyjnych - powiedział.

Wg niego, ministerstwu zależy raczej na wywarciu "moralnej presji", zwłaszcza, że ankieta jest dwuczęściowa: część pierwsza dotyczy przedmiotu "wychowanie w rodzinie", który - w obecnej wersji - jest pewnego rodzaju "propagowaniem moralności", a druga - samych uczniów. - Dyrektor ma zatem złożyć dwuczęściowe sprawozdanie z tego, jak uczy swoich uczniów moralności i jakie są tego efekty w postaci ciąż - ocenił Pacewicz.

- W jednym tylko minister Giertych na pewno się nie myli: rzeczywiście "Gazeta" go nie lubi - powiedział Pacewicz. - Powtarzamy do znudzenia, że człowiek o takim niezrozumieniu dla pojęcia tolerancji, dla którego podstawowym narzędziem wychowawczym jest represja i kontrola, nie powinien być ministrem edukacji w dużym europejskim kraju w XXI wieku - wyjaśnił publicysta "GW".

Komentarz Piotra Pacewicza ("GW) - zobacz wideo

Podziel się