Prezydent Bush wraz z małżonką Laurą wyrazili żal z powodu śmierci prezydenta Forda, zmarłego we wtorek wieczorem czasu amerykańskiego. Para prezydencka podkreśliła, że "poświęcił wiele lat życia, by z oddaniem służyć swojemu krajowi".
"Dzięki swojej prawości, zdrowemu rozsądkowi i łagodnemu usposobieniu prezydent Ford pomógł zabliźnić rany naszego kraju i odbudować zaufanie publiczne do urzędu prezydenta" - powiedział przebywający na swoim rancho w Teksasie Bush.
Dodał, że "Amerykanie zawsze będą podziwiać oddanie służbie, charakter Geralda Forda oraz kierowanie z godnością administracją" prezydencką.
Ford został 38. prezydentem Stanów Zjednoczonych w 1974 roku, gdy po aferze Watergate z urzędu ustąpił Richard Nixon.
Prezydent Bush, którego ojciec szefował CIA za prezydentury Forda, telefonicznie złożył kondolencje wdowie po zmarłym prezydencie - Betty Ford.
Wiceprezydent USA Dick Cheney, który był szefem kancelarii Forda, powiedział, że Ford objął najwyższy urząd w państwie po "największym kryzysie konstytucyjnym od czasów wojny secesyjnej" i dał krajowi "siłę, mądrość i właściwy osąd" potrzebny w tamtym czasie.
We wrześniu 1974 r. Ford "prewencyjnie" ułaskawił Nixona, któremu groziło oskarżenie o złamanie konstytucji w związku z aferą Watergate. Stało się to jednak główną przyczyną jego porażki w wyborach w 1976 r.
Cheney dodał, że prezydent Ford, który "wiódł życie z honorem", "poprzez swoją karierę jako oficer marynarki, kongresman, wiceprezydent i prezydent, był ucieleśnieniem najlepszych wartości wspaniałego pokolenia: przyzwoitości, prawości i oddania służbie".