Wstrzymane zaprzysiężenie sędzi Trybunału

Lidia Bagińska, wybrana dwa tygodnie temu przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego, jest winna niedopełnienia obowiązków syndyka - orzekł wczoraj sąd. Prezydent wstrzymał jej zaprzysiężenie
- Syndyk Bagińska nie stosowała się do zaleceń sędziego-komisarza i wprowadziła sąd w błąd. Dlatego sąd orzeka odwołanie jej z funkcji syndyka - orzekła wczoraj sędzia Agnieszka Owczarkiewicz z wydziału gospodarczego Sądu Rejonowego dla Warszawy. Odwołanie w tym trybie oznacza utratę uprawnień syndyka.

Bagińska na rozprawę nie przyszła. - Z powodu uroczystości zaprzysiężenia w Pałacu Prezydenckim - tłumaczył jej pełnomocnik Marek Czarnecki. Jest jednocześnie jej wspólnikiem z kancelarii adwokackiej i eurodeputowanym Samoobrony. To z poręki tej partii Bagińska została wybrana głosami koalicji do Trybunału. Ale zaprzysiężenia nie było - poprzedniego dnia prezydent je bezterminowo odwołał.

Na wczorajszej rozprawie Czarnecki mówił do sądu podniesionym głosem: - I tak wiem, jaki tu dziś zapadnie wyrok. Już złożyłem do ministra sprawiedliwości wniosek o kontrolę w tym wydziale. Ja nie wierzę w przypadki. Ta sprawa doznała nagłego przyspieszenia, kiedy pani mecenas Bagińska została wybrana do Trybunału.

- Czy sugeruje pan, że sąd zawiązał spisek przeciw pani syndyk? - pytał sąd.

Bagińska jako syndyk upadłościowy firmy budowlanej Unikat Development właśnie z Czarneckim, swoim wspólnikiem, zawarła kilka umów na prowadzenie spraw związanych z tą upadłością. Kiedy sędzia-komisarz Monika Gajdzińska-Sudomir, prowadząca sprawę tej upadłości, ostrzegła ją, że nie będzie tego tolerować, Bagińska poinformowała, że "rozwiązała umowy" z Czarneckim.

Czarnecki broni wynagrodzeń... Czarneckiego

Tymczasem rozwiązała, ale nie wszystkie. Sędzia-komisarz uznała to za wprowadzenie w błąd. Miała też zastrzeżenia co do honorarium, jakie za prowadzenie tej jednej pozostałej sprawy mieli dostać Czernecki i drugi wynajęty przez Bagińską adwokat Andrzej Herman (swego czasu likwidator majątku po PZPR). Oprócz wynagrodzenia po wygraniu sprawy Czarnecki miał dostać 1 proc. wygranej, a Herman - 6 proc. z 32 mln zł, o które toczy się sprawa.

Sędzia-komisarz drążyła też sprawę firmy księgowej, której Bagińska powierzyła obsługę upadłości Unikatu. Firmę prowadzi jej kuzynka.

Kiedy komisarz zwróciła się z zapytaniem, czy kierownictwo firmy Usługi Księgowe wiąże stosunek pokrewieństwa z Bagińską, otrzymała odpowiedź "na okrągło": że nikt nie jest jej "małżonkiem, wstępnym, zstępnym, rodzeństwem, powinowatym ani osobą bliską".

Czarnecki na rozprawie tłumaczył, że nie można mówić, że Bagińska oszukała sąd co do umów z Czarneckim, bo przecież nie napisała, że rozwiązała z nim "wszystkie". A jego honorarium nie było za wysokie: - W USA adwokaci biorą 30 proc. wygranej - zapewnił.

Bagińska przekazała "Gazecie" oświadczenie: "Nie wypada mi komentować orzeczenia sądu, mogę tylko powiedzieć, że nie zgadzam się z jego treścią. Zostanie złożone zażalenie, w którym podniosę wszystkie merytoryczne zarzuty".

Zapytaliśmy Czarneckiego, czy jego zdaniem wypada, aby sędzia Trybunału Konstytucyjnego się procesowała? - Jeśli wyrok jest krzywdzący, to nie widzę w tym nic niestosownego - odparł.

Czy Sejm wróci do głosowania nad Bagińską?

Tymczasem Lidia Bagińska jeszcze nie jest sędzią, bo nie została zaprzysiężona. A prezydent nie ma prawem okreslonego terminu, w którym ma zaprzysiąc osoby wybrane do TK.

- Istnieje możliwość reasumpcji głosowania - powiedział "Gazecie" konstytucjonalista, prof. Piotr Winczorek. - Posłowie, którzy głosowali na kandydaturę pani Bagińskiej, mogą uznać, że działali w błędzie co do jej kwalifikacji etycznych. Że gdyby znali tę sprawę, to zagłosowaliby inaczej. I z tego powodu mogą złożyć wniosek o reasumpcję głosowania. Byłby to precedens, ale prawo go dopuszcza.

"Za" kandydaturą Bagińskiej, rekomendowanej przez Samoobronę i LPR, głosował też PiS.

Czy złoży wniosek o reasumpcję głosowania? - Musimy mieć kilka dni na wyjaśnienie sprawy - odpowiedział nam jeden czołowych polityków PiS.