Wiadomości >  Archiwum

Matysiakowie po raz 2600

Rozmawiali Dariusz Bartoszewicz, Jerzy S. Majewski
16.12.2006
A A A Drukuj
Najdłuższa w historii Polskiego Radia powieść nadawana jest od 50 lat. Odcinek 2600 ?Matysiaków w Programie I PR w sobotę o godz. 13.05.
Słuchacze identyfikowali się z losami fikcyjnej rodziny robotniczej z warszawskiego Powiśla. U Matysiaków zawsze brakowało do pierwszego i wciąż był kłopot z kupieniem podstawowych sprzętów i produktów. Do radia przychodziły prezenty, głównie przed świętami Bożego Narodzenia. A to pralka dla Wisi, a to wyprawka dla dziecka czy wór maku na makowce.

W latach 70. cenzura nie zgodziła się na ślub kościelny w Warszawie młodych Matysiaków. Wzięli w Szklarskiej Porębie. W stanie wojennym audycję zdjęto na pół roku.

Teraz w polityce działa tylko daleki kuzyn Zygmunt, z którego wszyscy sobie dworują, bo wciąż zmienia przynależność (był już m.in. w PSL i Samoobronie).

Przez radiowe mieszkanie Matysiaków przy ul. Dobrej przeszła plejada wybitnych aktorów: Jerzy Bończak, Tadeusz Fijewski, Mieczysława Ćwiklińska, Edmund Fetting, Krzysztof Chamiec, Mieczysław Czechowicz, bracia Damięccy, Hanka Bielicka, Jan Englert i wielu innych.

Kto wymyślił "Matysiaków"?

Dżennet Połtorzycka-Stampf, współscenarzystka: Zaczęło się w 1956 r. od burzy mózgów w Polskim Radiu. Najpierw powieść pisali Władysław Rzesławski, Jerzy Janicki i Stanisław Stampf - mój mąż. Dołączyłam do nich w latach 70., kiedy mąż miał nadmiar pracy. Ale siłą rzeczy towarzyszyłam "Matysiakom" od początku.

Pisałam teksty nawet w szpitalnym łóżku, bo miałam jakiś czasu temu zawał. Odbierał je Jerzy Janicki. Z nim piszę "Matysiaków" na zmianę - każde co dwa tygodnie jeden odcinek.

W sobotę nr 2600. Nie ma Pani dość?

- Chwilami tak. Ale gdy otrzymuję pocztę, czytam listy od słuchaczy, wiem, jak bardzo słuchany jest nasz program. Wczoraj dostałam list, w którym jakaś pani pisze, że w "Matysiakach" znajduje wszystko to, co jest najważniejsze w życiu.

A co dla Matysiaków jest najważniejsze?

- Przyzwoitość. To rodzina patriotyczna, bronili Warszawy w 1939 r., walczyli w Powstaniu Warszawskim i pod Monte Cassino. Nigdy nikt z Matysiaków nie był w partii.

Ta przyzwoitość stwarza też trudność. Ludzie przyzwyczajeni są do seriali telewizyjnych, w których są dramatyczne zwroty akcji. My nie możemy wykorzystywać podobnych schematów. Słuchacze chcą, by Matysiakowie byli kryształowo czyści. Kiedyś Staś Matysiak był bliski zdrady małżeńskiej i ludzie zaprotestowali. Jakiś pan napisał: sam wiele razy zdradzałem żonę, ale nie chcę, by tak postępował Matysiak.

Matysiakowie zachowywali się przyzwoicie już w pierwszym odcinku w 1956 r. Główny bohater, Józef, który pracuje w fabryce Świerczewskiego na Woli, daje "pieniądze na Węgrów".

- Matysiakowa liczy pieniądze, które mąż przynosi z pracy. Liczy skrupulatnie, bo on lubił wyskoczyć na piwo, a są przecież niezamożni. Brakuje 20 zł i Matysiak mówi, że oddał je na Węgrów. Powstanie węgierskie skończyło się zaledwie dwa miesiące wcześniej. Dla Polaków było wielkim wstrząsem.

Władza niechętnie patrzyła na przejawy solidarności z powstańcami. Zaraz po wyemitowaniu pierwszej audycji do przewodniczącego Komitetu ds. Radia Włodzimierza Sokorskiego przyszedł anonimowy donos. Cytuję z głowy: "Panie prezesie, na antenie PR jakichś dwóch facetów głosi antypaństwowe teksty. Obrażają też Władysława Gomułkę, mówiąc o nim Władek". Na szczęście Sokorski miał duże poczucie humoru. Przyszedł do nas, pokazał list i wspólnie się naśmiewaliśmy.

Najnudniejsze radiowe słuchowiska powstawały w latach 70., za Edwarda Gierka.

- W "Matysiakach" udało nam się uniknąć nowomowy i propagandy sukcesu. Pewne aluzje krytykujące rzeczywistość ludzie wyłapywali w mig.

Za to w stanie wojennym Matysiakowie zamilkli.

- I to na pół roku. Kilka dni po 13 grudnia napisaliśmy kolejny odcinek, w którym Matysiakowie szli do kościoła św. Marcina z paczkami dla internowanych. Nie doszli. Władza zdjęła audycję.

ŹRÓDŁO:



Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX