Biedny nie może mieć dzieci

O Janowskich nikt złego słowa nie powie. Sąsiedzi: biednie żyją, ale to spokojni, uczciwi ludzie. Szkoła: ich córeczki uczą się dobrze. Policja: żadnych awantur ani alkoholu. Dlaczego więc sąd odebrał im dzieci? Są zbyt biedni
Od miesiąca 12-letnia Iza i 15-letnia Ania przebywają w ośrodku szkolno-wychowawczym w Gdańsku. Policja zabrała dziewczynki, gdy wychodziły ze szkoły. Rodzice dowiedzieli się po fakcie.

- Czym zasłużyliśmy na taką tragedię? - płacze Halina Janowska. - Córki kochamy nad życie, one kochają nas.

Piotr Janowski tylko stoi obok żony i kiwa głową. Wreszcie, ociągając się, mówi: - Już chyba wszystkie łzy wylałem.

Ona - bezrobotna, zwolniona po kilkunastu latach pracy w gastronomii. On - chory na serce, bez renty.

Rodzina utrzymywała się z 1,2 tys. zł z pomocy społecznej. Gdy zwróciła się o zwiększenie pomocy, zainteresowali się nią pracownicy gdańskiego MOPS. To oni wystąpili do sądu o wyznaczenie kuratora, a ten wystąpił o umieszczenie dziewczynek w ośrodku. Jednym z powodów były złe warunki mieszkaniowe.

Janowscy mieszkają w ceglanym baraku na terenie starego sadu. Nie mają bieżącej wody, ale poradzili sobie, donosząc wodę w baniakach. Mają prąd i ogrzewanie. W chałupce schludnie i czysto. W pokoju dziewczynek stoi komputer. Na kanapie leniwie przeciąga się tłusty kocur Mryczek, a owczarek szkocki Hektor przyjaźnie poszczekuje na powitanie.

Gdy zabrano dziewczynki, Janowscy zaczęli walczyć o odzyskanie dzieci. Na rozprawie tydzień temu nie podjęto decyzji, czy i kiedy dzieci będą mogły wrócić. Sprawę przesunięto na przyszły rok.

Wtedy dramat opisaliśmy na lokalnych stronach "Gazety", sprawą zajęły się też telewizje. Historia wstrząsnęła ludźmi. Rozdzwoniły się telefony, zbulwersowani czytelnicy proponują nawet rodzicom pracę - w stoczni Sunreef Yacht. Ktoś zaoferował, że przez rok będzie opłacał im wynajęcie porządnego mieszkania.

- Dziękujemy za słowa otuchy i pomoc - mówi ojciec. - Teraz łatwiej uwierzyć, że ten koszmar się skończy.

Obecnie dla Janowskich najważniejsze jest, aby dzieci spędziły święta razem z nimi. Sąd ma dać odpowiedź w tym tygodniu. Na razie rodzice codziennie biegną do ośrodka na spotkanie z dziewczynkami.

MOPS nie chce rozmawiać z "Gazetą", czy znalezienie pracy przez Janowskich coś zmieni w ocenie ich sytuacji. Sprawy nie komentuje też Sąd Rodzinny w Gdańsku.

Waldemar Budziński, przewodniczący gdańskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Psychologicznego: - Naturalnym środowiskiem wychowania i rozwoju dziecka jest rodzina. Nie mnie oceniać decyzję sądu, ale nie mam wątpliwości, że sprawa powinna zostać jak najszybciej wyjaśniona. Dzieci w sytuacji Izy i Ani odczuwają ból i pozbawione są poczucia bezpieczeństwa.

Skomentuj:
Biedny nie może mieć dzieci
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje