Śmierć Pinocheta podzieliła jego rodaków

Były dyktator Chile Augusto Pinochet zmarł w niedzielę w wieku 91 lat - podała telewizja chilijska
Augusto Pinochet objął władzę w Chile w 1973 roku w wyniku zamachu stanu. Zginął wówczas lewicowy prezydent tego kraju Salvador Allende, a setki działaczy partii lewicowych zostały uwięzione. Przez 17 lat, do 1990 roku, Pinochet sprawował w Chile rządy dyktatorskie. Zginęło w tym czasie bądź zagięło około 3000 przeciwników dyktatury. 28 tysięcy osób było torturowanych, kilka tysięcy musiało emigrować.

W 1988 roku w Chile przeprowadzono referendum, na podstawie opracowanej przez niego konstytucji, by umożliwić mu sprawowanie władzy przez kolejną kadencję. Wynik głosowania był jednak dla generała niepomyślny. W 1989 roku Pinochet wziął udział w wyborach prezydenckich, które przegrał. W 1990 roku przekazał władzę cywilom, ale do 1998 roku pozostał naczelnym dowódcą sił zbrojnych. Później objął fotel dożywotniego senatora, co miało gwarantować mu immunitet.

Pinochet był oskarżany o stosowanie tortur, zabójstwa przeciwników politycznych, porwania i łamanie praw człowieka. Część obywateli Chile traktuje go jednak jako przywódcę, który uchronił kraj od komunizmu.

W 1998 roku Pinochet wyjechał na leczenie do Londynu, gdzie na podstawie listu gończego hiszpańskiego sędziego Baltazara Garzona próbowano go aresztować. Spędził kilkanaście miesięcy w areszcie domowym. Brytyjski sąd zdecydował o jego ekstradycji do Hiszpanii, jednak władze Chile zwróciły się do Wlk. Brytanii o zwolnienie go ze względów humanitarnych.

Po powrocie do Chile w chilijskich sądach ruszyły przeciwko Pinochetowi procesy za naruszanie praw człowieka w czasie jego dyktatury. Ostatnie lata spędził on w areszcie domowym, a chilijskie siły zbrojne przyznały, że czują się współodpowiedzialne za zbrodnie popełnione w czasie jego rządów.

W ostatnich latach okazało się, że Pinochet zgromadził na kontach w USA dziesiątki milionów dolarów, których pochodzenie nie jest jasne.

Reakcje na śmierć Pinocheta

Przed szpitalem zebrały się setki sympatyków byłego dyktatora; śpiewali hymn narodowy, niektórzy szlochali. Natomiast przeciwnicy Pinocheta na wieść o jego śmierci radowali się w kilku dzielnicach Santiago. Obrońcy praw człowieka ubolewają, że były dyktator nie został skazany za zarzucane jego reżimowi zbrodnie.

Lorena Pizarro, stojąca na czele stowarzyszenia rodzin ofiar dyktatury, zarzuciła Pinochetowi ludobójstwo i zwróciła uwagę na ironię losu, polegająca na tym, że były dyktator zmarł 10 grudnia, w międzynarodowym dniu praw człowieka.

Biuro Margaret Thatcher - zdeklarowanej sojuszniczki Pinocheta - wydało oświadczenie, w którym podkreślono, że była premier Wielkiej Brytanii jest "głęboko zasmucona" jego śmiercią.