Godzina policyjna dla nieletnich

Minister edukacji Roman Giertych chce, by nieletni między godz. 23 a 5 rano siedzieli w domu.


Mateusz, warszawski licealista, skończył 17 lat. Gdy miał 15 lat, zaczął sam wracać do domu po godz. 23 - po koncertach czy nocnych maratonach filmowych. Ministrowi edukacji takie zachowanie się nie podoba. Wczoraj jego partia LPR złożyła do marszałka Sejmu projekty nowelizacji ustaw o samorządzie gminnym i o postępowaniu w sprawach nieletnich.

LPR dodał do nich zapis dający gminom prawo wprowadzenia zakazu przebywania nocą w miejscach publicznych osób nieletnich bez opieki dorosłych. W przypadku napotkania nastolatka poza domem policja będzie musiała go wylegitymować i zatrzymać (w komendzie czy izbie dziecka) do czasu oddania rodzicom bądź opiekunom. "Godzina bezpieczeństwa" to element rządowego programu "Zero tolerancji dla przemocy w szkole".

- Przemocy nie można dłużej zwalczać poprzez pogadanki psychologiczne. To nie działa. Czas na odejście od zasady "róbcie, co chcecie", należy robić to, co jest obowiązkowe - mówił wczoraj na konferencji prasowej minister Giertych. Stwierdził, że zatrzymywanie nastolatków przez policjantów to "nie kara, ale element opieki".

Minister daje gminom wolną rękę w określeniu "godziny bezpieczeństwa", wieku nieletnich oraz obszaru, na którym zakaz ma obowiązywać. Proponuje jednak, by godzina obowiązywała między 23 a 5 rano i objęła nieletnich do 16 lub 17 lat.

- To nic innego jak godzina policyjna, w czasie której nastoletni ludzie będą prześladowani tylko dlatego, że są młodzi - komentuje Łukasz Ługowski, pedagog i dyrektor Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii "Kąt" w Warszawie. - To kolejny negatywny komunikat ze strony ministra edukacji do młodzieży. Każdy, kto jest młody i znajdzie się w nocy na ulicy, będzie traktowany jak przestępca. To pomysł na wychowanie chorego psychicznie społeczeństwa. Frustracji wywołanej agresją, która narasta w całym społeczeństwie, nie można odreagowywać na młodzieży. Młodzi dorosną i to, co teraz dostaną, oddadzą falą kolejnym młodym albo nam.

Krystyna Szumilas (PO), przewodnicząca sejmowej komisji edukacji, twierdzi, że ogłoszenie "godziny bezpieczeństwa" to pomysł na pokaz. Bo już teraz policjant ma prawo legitymować i zatrzymywać nieletnich w izbie dziecka.

Tomasz Skłodowski, rzecznik prasowy MSWiA, potwierdza: - Policja legitymuje nieletnich. Jednak nie robi się tego w przypadku każdego napotkanego.

Młodszy inspektor Paweł Biedziak, szef biura prasowego Komendy Głównej Policji, precyzuje: - Zatrzymujemy nieletnich, gdy popełnili czyn karalny lub znajdują się w sytuacji zagrożenia życia albo zdrowia. Nastolatków, których nie podejrzewamy o popełnienie czynu karalnego, nie zatrzymujemy.

Nieoficjalnie warszawscy policjanci komentują pomysł ministra Giertycha: - W nocy policjanci wciąż jeżdżą do pilnych wezwań. Jeśli mieliby obowiązek zatrzymać każdego nastolatka i odwozić np. do izby dziecka, to nie starczyłoby czasu na ich normalną pracę.

LPR chce, by kontrolować wszystkich. Bo nie może być tak, by w nocnych dyskotekach bawiły się 12-13-latki. Liga zapowiada, że gdy nowelizacja wejdzie w życie, będzie monitorowała, czy gminy wprowadzają godzinę. Jeśli okaże się, że tego nie robią, to złoży kolejny projekt ustawy. Tym razem już nakładającej taki obowiązek.

Godzinę policyjną w ramach akcji "Małolat" wprowadził dziewięć lat temu Radom. Jego śladem poszła Warszawa. NSA uznał zarządzenie wojewody warszawskiego za bezprawne, bo nie było żadnej ustawy dającej możliwość jego wprowadzenia. Teraz minister Giertych taką ustawę przygotował.

- Będę gorącym orędownikiem przywrócenia w Radomiu godziny, gdy będzie mieć prawo za sobą - powiedział nam Ryszard Fałek, który był prezydentem Radomia, gdy wprowadzano akcję "Małolat", dziś przewodniczący rady miasta Radomia. - Z głównych ulic poznikały wtedy grupy nastolatków. Teraz znów ich pełno. A o 22 powinni być w domu - twierdzi Fałek.

Jerzy Kropacz z Warszawskiego Oświatowego Porozumienia Rodziców: - Rozmawiam z 15-16-latkami wystającymi pod blokami. Legitymowanie ich po kilka razy przez policję, gdy tylko rozmawiają, wzmaga agresję wobec policjantów. Obawiam się, że podobnie może być z "godziną bezpieczeństwa". A co będzie z dzieckiem, którego rodzice nie odbiorą z izby dziecka, bo w nocy pracują? Rano prosto z celi pójdzie do szkoły?