Bruksela kusi Białoruś

Komisja Europejska opublikowała we wtorek całkowicie nową "ofertę" dla Białorusi
Tak jak wcześniej zapowiadaliśmy, Bruksela postawiła sprawę jasno: jeżeli Białoruś zacznie wdrażać działania na rzecz demokracji i rozliczania przeszłości (szczegółowo opisane w 12 punktach), dostanie pakiet pomocowy związany z włączeniem jej do Europejskiej Polityki Sąsiedztwa.

W grę wchodzi m.in. wsparcie finansowe dla firm i rozbudowy infrastruktury transportowej, likwidacja niektórych barier handlowych, podłączenie systemu energetycznego do sieci europejskiej (via Litwa lub Polska), rozbudowany program stypendialny dla studentów, prawdopodobne ułatwienia wizowe itp. Jednocześnie z publikacją dokumentu Komisja przesłała go rządowi białoruskiemu.

Komisja wie, że reakcja reżimu Aleksandra Łukaszenki będzie zapewne negatywna, choćby z powodu punktu mówiącego o uczciwym śledztwie w sprawie zaginięć dziennikarzy i opozycjonistów.

Ale unijni urzędnicy podkreślają, że ważniejsze jest, by z ofertą zapoznali się Białorusini, którzy dowiedzą się, ile tracą, godząc się na wymuszoną przez Łukaszenkę izolację kraju.

Inicjatywa ma charakter dokumentu nieoficjalnego. - Warunki nie są jeszcze odpowiednie. Ale kiedy będą, ten dokument stanie się oficjalną strategią Unii - powiedziała nam komisarz ds. zagranicznych Benita Ferrero-Waldner, jedna z głównych autorek dokumentu. - Działania mają długoterminowy charakter. Efekty nie przyjdą od razu. Ten dokument to taka europejska marchewka - podkreśliła.

Zapewniła, że prócz "marchewki" Unia nadal będzie stosować kij w postaci utrzymywanego zakazu wjazdu do UE dla przedstawicieli reżimu.

Nowa strategia dla Białorusi została ogłoszona na kilka tygodni przed wyborami samorządowymi w tym kraju. - To przypadek. Ale może to jest dobry zbieg okoliczności - mówi nam Ferrero-Waldner.

- To czytelny znak, że Europa jest zaangażowana w rozwój demokracji na Białorusi - mówi o strategii Bogdan Klich, eurodeputowany PO i szef europarlamentarnej delegacji ds. Białorusi.

To, że propozycja jest dość konkretna i czytelna (i od razu spodobała się przedstawicielom białoruskiej opozycji), jest zasługą także polskiej dyplomacji, która przekonała zarówno Komisję, jak i pozostałe państwa UE do zmian do treści dokumentu. To dzięki naszym dyplomatom w dokumencie pojawiła się wzmianka o "unijnym poparciu dla starań Białorusi o członkostwo w Światowej Organizacji Handlu".

- Prace trwały długo, ale w sumie zakończyły się dobrym efektem - komentuje jeden z polskich dyplomatów w Brukseli biorący udział w redagowaniu ostatecznej wersji dokumentu.

?  Europejska Polityka Sąsiedztwa, którą teraz Bruksela kusi władze białoruskie, powoli staje się jednym z najważniejszych projektów politycznych Unii. W budżecie UE na lata 2007-13 na ESP przewidziano aż 12 mld euro. W przyszłym tygodniu Komisja Europejska ma ujawnić nowe pomysły na ulepszenie Europejskiej Polityki Sąsiedztwa.