Ostatnim potrzebującym pomocy zwierzakiem, który trafił do prywatnego przytuliska w Międzyrzeczu Górnym, jest kilkuletnia Pusia. Choć przytulisko powstało głównie z myślą o wykupywanych z rzeźni koniach, Pusia jest psem. Jednym z pięciu, które przygarnęła Agnieszka. Niewielka, śliczna suczka była wcześniej przez właścicieli bita i głodzona. Nikt jej nie chciał, przyjechała do Agnieszki aż z Katowic. Gdy dojdzie do siebie, będzie szukała dobrego domu.
- Na widok ludzi nadal drży przerażona, jeszcze nie wie, że nie wszyscy robią zwierzętom krzywdę - mówi Agnieszka.
Agnieszka Zera już nieraz pojawiała się na łamach "Gazety". Przypomnijmy: to studentka polonistyki, kiedyś uprawiała jeździectwo. Po latach zobaczyła w internecie zdjęcie klaczy, na której uczyła się jeździć. Okazało się, że miała trafić na rzeź, ale została wykupiona przez miłośników zwierząt. Agnieszka wzięła urlop dziekański, wydzierżawiła stajnię w Międzyrzeczu Górnym i postanowiła ratować konie. Trafiają do niej zwierzęta w strasznym stanie. Tak jak gniadosz, sportowy wierzchowiec, który był zbyt słaby, by uciągnąć ciężki wóz z węglem i uległ wypadkowi. Dziewczyna w ostatniej chwili zdołała wykupić go od handlarza. Był tak słaby, że nie mógł ustać na nogach. Teraz to piękny, zadbany koń.
Takich koni Agnieszka ma kilkanaście. Schronienie znalazły też u niej psy i kilkanaście kotów. Ludzie znoszą do niej także niechciane króliki, chomiki i ranne gołębie. Agnieszka nocami robi strony internetowe, by zarobić na karmę dla zwierząt i weterynarza. Pomagają jej ludzie z całej Polski, część zwierząt ma sponsorów, którzy co miesiąc płacą pieniądze na ich utrzymanie. Niestety, Międzyrzecze Górne okazało się nie najlepszym miejscem na prywatne schronisko. Wokół jest wiele domów, niektórym mieszkańcom zaczęło przeszkadzać towarzystwo zwierząt. Już kilka razy zdarzyło się, że konie uciekały, bo ktoś złośliwie otworzył ogrodzenie okalające pastwisko. Agnieszka zaczęła się rozglądać za innym miejscem. Znalazło się samo - w okolicach Polkowic. Do Agnieszki zadzwoniła pani, która odziedziczyła ładny kawałek ziemi. Kobieta chce, by powstało na niej schronisko dla koni. Agnieszka nie będzie musiała płacić odstępnego, więcej pieniędzy będzie dla zwierząt. - Mam nadzieję, że za tydzień będziemy już na nowym miejscu - mówi Agnieszka.
Potrzebna jest jej pomoc przy przenosinach - transport dla zwierząt, wolontariusze, którzy pomogą jej doprowadzić dotychczasowe miejsce do porządku. Trzeba m.in. pobielić stajnie, rozebrać ogrodzenie pastwiska. Teren schroniska z zabudowaniami zostanie przeznaczony na sprzedaż. - Pracy jest sporo, sami nie damy sobie rady - mówi dziewczyna.
O przytulisku Agnieszki można przeczytać na stronie forum.nasza-szkapa.idl.pl. Można tam zobaczyć zdjęcia zwierząt, które czekają na nowe domy. Z Agnieszką można się skontaktować pod nr. tel. 0693 135 440 lub e-mail: a.zera@kavalkade.pl