To zwrot w negocjacjach. Jak wynikało z poufnych ustaleń, do końca września wyłączność miał RTL Group, telewizyjne ramię koncernu medialnego Bertelsmanna. Niemiecki inwestor był pewniakiem do przejęcia ćwiartki Polsatu. Po zbadaniu kondycji spółki (tzw. due dilligence) cenę za 25 proc. akcji wyznaczono na miliard złotych. Na stole negocjacji pozostały tylko skład i liczebność zarządu i rady nadzorczej. I nagle negocjacje utknęły w martwym punkcie.
Zygmunt Solorz nie przedłużył wyłączności w negocjacjach dla RTL Group. Według naszych rozmówców właściciel Polsatu zachowywał się tak, jakby szukał pretekstu, aby usiąść do rozmów z innym graczem. Na krótkiej liście obok RTL Group jest jeszcze czterech innych potentatów, wśród których wymienia się amerykańskie News Corp., CME (obecnie właściciel czeskiej TV Nova oraz dawny inwestor TVN) oraz szwedzką grupę MTG (właściciel m.in. platformy Viasat). Inwestycją w Polsat interesuje się również inny niemiecki koncern - Axel Springer. To największy wydawca prasowy w Europie, do którego należą m.in. brukowiec "Bild" oraz prestiżowy "Die Welt". W Polsce spółka wydaje m.in. "Fakt", "Dziennik" oraz "Newsweek Polska". Nasze źródło sugeruje, że Zygmunt Solorz rozpoczął rozmowy właśnie z tym kandydatem. Edda Fels z biura prasowego Axel Springer w Berlinie nie odpowiedziała na nasze pytania.
Axel Springer od dawna szuka możliwości wejścia na rynek telewizyjny. Ostatnio próbował przejąć drugiego co do wielkości nadawcę telewizyjnego w Niemczech ProSiebenSat.1, ale transakcję zablokowały na początku tego roku tamtejsze władze antymonopolowe. Ogłaszając wyniki za III kwartał w ubiegłym tygodniu, koncern poinformował o uruchomieniu Axel Springer Digital TV - specjalnego działu, który ma produkować programy dla telewizji internetowej.
- Zastanawiam się, co oprócz pieniędzy Axel może zaoferować Polsatowi. Ta stacja potrzebuje w tej chwili przede wszystkim pomysłów i programów, a telewizyjne doświadczenie Axela do tej pory było raczej niewielkie - mówi jeden z naszych rozmówców. Polsat jest najbardziej rentowną stacją telewizyjną w Polsce, a jego zysk netto wyniósł w ubiegłym roku 274 mln zł.
Z naszych informacji wynika, że w rozmowach z RTL Solorzowi poszło przede wszystkim o sprawy personalne. - W ostatniej chwili Niemcy zażądali dodatkowych przedstawicieli w radzie nadzorczej i zarządzie, co zaniepokoiło właściciela Polsatu - mówi jeden z naszych rozmówców zbliżony do Polsatu.
- Teraz już nikt nie ma wyłączności. Prezes poprosił drugiego inwestora o lepszą cenę. Czeka na ofertę, ale nie ma wygórowanych żądań. Dlatego szybko może dojść do porozumienia. Zespoły negocjacyjne pracują bardzo intensywnie - usłyszeliśmy z innego źródła. Niewykluczone, że udziały kupi jednak RTL Group, jeśli zrezygnuje z szerszych wpływów we władzach spółki albo zaoferuje wyższą cenę.
Sprawa ceny za mniejszościowy pakiet Polsatu od początku budziła emocje. Po publikacjach "Gazety" na rynku pojawiły się opinie, że Solorz wynegocjował zbyt mało, nawet biorąc poprawkę, że sprzedaje pakiet mniejszościowy. Wartość całego Polsatu wynosiłaby jedynie ok. 4 mld zł. Tymczasem notowany na giełdzie TVN warty jest obecnie osiem miliardów. Od wakacji, gdy negocjowana była cena za pakiet akcji Polsatu, rynkowa wartość TVN podskoczyła o - bagatela - dwa miliardy złotych. To mogło być powodem, dla którego Solorz zaczął szukać oferty opiewającej na wyższą kwotę.
- Chodzi nie tylko o pieniądze. To jest też kwestia wiarygodności biznesowej. Solorz miał sprzedać część udziałów w Polsacie tyle razy w poprzednich latach, że jeśli teraz tego nie zrobi, będzie traktowany coraz mniej poważnie - komentuje jeden z naszych rozmówców. Poza tym Polsat szybko traci udziały w rynku na rzecz konkurencyjnego TVN. Zagraniczny współwłaściciel miałby dostarczyć Polsatowi know-how i wspomóc stację programowo. Jeśli jednak żaden inwestor nie spodoba się Solorzowi?
- Jak nie dogada się z żadnym inwestorem, to idzie na giełdę i chętnym pozostanie tam skupowanie akcji Polsatu - twierdzi nasze źródło. Debiut na warszawskiej giełdzie ma nastąpić najprawdopodobniej po wakacjach 2007 r. W ofercie publicznej zaoferowanych zostałoby 20 proc. akcji. Solorz kontrolowałby wówczas nadal 80 proc. akcji.