Sąd uznał spot PO za kłamstwo wyborcze

Warszawski sąd zakazał rozpowszechniania i nakazał zniszczenie spotu wyborczego PO: "Lodówka-oszukali". Sędzia Marietta Kacperska nazwala reklamówkę PO kłamstwem wyborczym. Protest w sprawie spotu w trybie wyborczym złożyło Prawo i Sprawiedliwość.
Reklama PO nawiązuje do słynnej, pustej lodówki (bo proponowane przez PO podatki wyjadły z niej jedzenie), którą PiS posłużył się w 2005 r. w kampanii parlamentarnej. Dziś na półkach lodówki ze spotu PO stoją różne artykuły spożywcze ziemniaki, marchewka, mleko, mąka i cebula, których ceny, według tej partii, w ostatnim roku wzrosnąć miały od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Spot kończy się fragmentem wystąpienia premiera Kaczyńskiego i czerwoną pieczątką: "oszukali".

PiS przedstawił dzisiaj w sądzie dane Głównego Urzędu Statystycznego, z których wynika, że wzrost cen poszczególnych artykułów wyniósł w mijającym roku najwyżej kilka procent. Cena mleka miała wg PO wzrosnąć o 20%, faktycznie wzrosła jedynie o 0,8%. To jeden z najbardziej rażących przykładów.

"PO świadomie przedstawiła nieprawdziwe dane"

Pełnomocnik PiS mec. Antoni Łebkowski zarzucił PO, że w swoim spocie świadomie przedstawiła nieprawdziwe dane i tym samym naruszyła dobra osobiste Jarosława Kaczyńskiego i "tych wszystkich, którzy z nim współpracują na niwie politycznej". Łebkowski stwierdził, że reklamówka PO jest tylko atakiem na partię Kaczyńskiego i nie ma w niej słowa o wyborach samorządowych. - Jaki wpływ ma poziom cen w kraju mają wybory burmistrza Pilawy? - pytał retorycznie pełnomocnik PiS.

Przedstawiciele PO, Michał Kołodziejczyk i Maciej Plebanek bronili spotu, twierdząc, że sztab wyborczy dane zaczęrpnął z tekstów z "Gazety Wyborczej", a potwierdził w anonimowych rozmowach z kupcami i "pracownikami giełd towarowych".

"Gazeta Wyborcza" rzeczywiście pisała jesienią dwukrotnie ale o możliwych prognozach wzrostu cen, dopiero w nadchodzącym roku! A nie - o ile poszły do góry w roku minionym, co przedstawiła PO w spocie. "Ceny pójdą w górę, bo z powodu fatalnej pogody w lecie, czyli najpierw suszy, potem opadów mamy kiepskie zbiory" - przewidywała dziennikarka "Gazety" Krystyna Naszkowska.Choć zauważała już, że ceny zbóż, przetworów zbożowych, pieczywa już zaczęły rosnąć.

Pełnomocnicy Komitetu Wyborczego PO bronili się argumentem, że dane GUS dotyczą okresu wrzesień 2005- wrzesień 2006, "a mamy listopad". Powoływali się na casus przegranego procesu lokalnego działacza SLD z Jarosławem Kaczyńskim, który nie musiał przepraszać lokalnego działacza za nazwanie SLD "organizacją przestępczą".

"Protest był uzasadniony"

Sędzia Marietta Kacperska zgodnie z żądaniem PiS zakazała rozpowszechniania spotu PO i orzekła zniszczenie wszystkich jego wersji. - Protest był uzasadniony, a informacje PO nieprawdziwe. Dowodem jest tegoroczny wykaz cen towarów i usług. Trudno uwierzyć by osoba, którta handluje marchewką była ekonomicznym ekspertem - uzasadniała sędzia Kacperska.

Do 23 listoapada, a więc jeszcze przed II turą wyborów, w czterech stacjach telewizyjnych PO musi złożyć oświadczenia o nieprawdziwości informacji ze spotu i przeprosić PiS za "poniżenie PiS i jego członków oraz działaczy w oczach wyborców ". Jeśli tego nie zrobi PiS może je zamówić jako rekalmy na koszt Platformy. Sąd zasądził też karę 10 tys zł, jakie PO ma wpłacić na konto Caritas Polska.

Przedstawiciele PO zapowiedzieli od razu odwołanie, które sąd drugiej instancji zdoła rozpoznać najwcześniej w przyszłym tygodniu.

- Mam nadzieję, że Donald Tusk, jako człowiek honoru, przeprosi wyborców jeszcze dzisiaj - powiedział na zwołanej od razu konferencji rzecznik PiS Adama Bielan. Bo jak podkreślił, w piątek o godz. 24 kończy się kampania "i część z zaleceń sądu PO będzie mogła wykonać dopiero po zakończeniu kampanii przed pierwszą turą wyborów samorządowych".

Orzeczenie sądu trafiło od razu do krajowego komisarza wyborczego, to do niego - dowiedzieliśmy się w sądzie - należy egzekucja wyroku np. zniszczenia spotów, ale dopiero wówczas, gdy ten werdyk zostanie w II instancji utrzymany.