PiS urządził wiec na peronie we Włoszczowie

Wiec poparcia dla kontrowersyjnej budowy peronu PKP we Włoszczowie zorganizowało w czwartek Prawo i Sprawiedliwość. W pośpiechu zwołano na peron przedstawicieli władz miasta i mieszkańców. Na żywo pokazała to Telewizja Trwam.
- Nie wiem, co się tam dzieje. Dostałem telefon od szefa PiS w powiecie, że mam być na peronie o godz. 15. Jak tam pojechałem, powiedzieli, że wszystko się zaczyna o 16.45 - mówił o godz. 16 burmistrz Włoszczowy Józef Grabalski, działacz SLD. Poszedł więc do domu przygotować się do wiecu i pojechał. Co tam ma być na peronie? - pytamy burmistrza. - Nie wiem. Ja informację dostałem za późno, żeby coś się dowiedzieć. Ale jadę - rzucił.

Transmisja programu "Po stronie prawdy" w Telewizji Trwam rozpoczęła się o godz. 17 z przystanku "Włoszczowa Północ", oficjalnie otwartego do użytku 16 października. Zgromadziło się około stu mieszkańców. Nie zabrakło głównego promotora budowy - szefa komitetu stałego rady ministrów Przemysława Gosiewskiego. - Zostałem zaproszony przez organizatorów programu - wyjaśnił "Gazecie". Na antenie tłumaczył: - Z tej inwestycji będą korzystać mieszkańcy czterech powiatów, w których mieszka 280 tysięcy osób. Więcej niż w Kielcach.

Przekonywał, że to nie jest inicjatywa polityczna, nie ma nic wspólnego z wyborami, ale to wyraz troski o lokalną społeczność. - Zostały spełnione marzenia ludzi, które były w ich sercach przez 30 lat, bo rolą władzy jest służenie społeczeństwu. Nikt nie narzucał tego peronu mieszkańcom Włoszczowy - mówił.

- Wściekają się niesamowicie media, atakują tę inwestycję. Dlaczego? - pytał prowadzący.

- Dlaczego ta inwestycja jest tak atakowana? Atakują ją liberalne media i takie partie jak PO. Próbuje się ją ośmieszyć. Po co peron Włoszczowie, lotnisko Kielcom? To są ugrupowania, według których mają się tylko rozwijać duże miasta - tłumaczył Gosiewski.

Zgromadzeni mieszkańcy co jakiś czas okrzykami i oklaskami wspierali Gosiewskiego.

Głos zabrał też burmistrz Grabalski: - Jest to inwestycja bardzo potrzebna. Chciałem w imieniu mieszkańców bardzo podziękować. Myśmy zabiegali o nią, kilkanaście razy jeździłem do Warszawy - mówił. - Jest mi wstyd, że tak jesteśmy atakowani, ale to przejdzie, bo to jest zawiść - dodał.

W tym momencie za jego plecami przejechały dwa pociągi. Żaden się nie zatrzymał, bo na stacji stają tylko cztery razy dwa ekspresy, najbliższy był o 18.23, już po zakończeniu programu.

Wypowiadali się też mieszkańcy, w sumie kilkanaście osób. - Jestem bardzo szczęśliwa i zawdzięczam to panu ministrowi - mówiła około 50-letnia kobieta.

- Ja to jestem już za stara, żałuję, że tego nie zrobiono wcześniej - stwierdziła starsza pani.

Po programie zapytaliśmy Gosiewskiego, czy taki program nie przypomina telewizji z epoki propagandy sukcesu Edwarda Gierka. - Wtedy niewiele robiono dla społeczności lokalnych. Ja bym to nazwał normalnym programem - stwierdził.

Zadowolony był Dariusz Czechowski, były działacz "Solidarności" we Włoszczowie: - To potrzebny program, bo na żywo, a nie zmanipulowany tak jak relacja z otwarcia stacji.

Niewykluczone, że to nie ostatnia inwestycja Gosiewskiego we Włoszczowie. Jedna z uczestniczek sondy programu "Po stronie prawdy" zaproponowała, żeby jeszcze oddłużył miejscowy szpital.