Kazimierz Kutz wspiera Ruch Autonomii Śląska

Senator Kazimierz Kutz wspiera kampanię wyborczą Ruchu Autonomii Śląska. - Śląsk zawsze był wyzyskiwany i trzeba się temu przeciwstawić. Trzeba zacząć starać się o autonomię regionu - mówi senator
W ostatnich miesiącach Kutz wiele razy krytykował partie polityczne za lekceważenie i przedmiotowe traktowanie Śląska, ale unikał deklarowania się po jakiejkolwiek stronie. W końcu postanowił zrobić wyjątek dla Ruchu Autonomii Śląska. Zdecydowało kilka powodów, ale najważniejszy okazał się jeden: przeświadczenie, że bez autonomii nie da się rozwiązać stojących przed Śląskiem problemów.

Zdaniem Kutza polityka PiS-u zmierza do upartyjnienia samorządów.

- Im zależy na ich opanowaniu, a to przecież dorobek 17 lat demokracji w Polsce. Należy się temu przeciwstawić. To samorządy są istotą demokracji - uważa Kutz.

- Dziś mamy centralizm partyjny i ręczne sterowanie. Wszyscy uznali, że to normalne, iż partie rządzą nawet na poziomie samorządów. Ale to normalne nie jest! Autonomia rozbije ten układ, pojawią się nowi liderzy, urodzi się energia społeczna - zapewnia.

Ruch Autonomii Śląska po raz pierwszy wystawił kandydatów na radnych Sejmiku Województwa Śląskiego we wszystkich okręgach wyborczych, także w Częstochowie, Sosnowcu oraz Bielsku-Białej, gdzie dotąd swoich sił nie próbował.

- Nie będziemy oddawali pola innym komitetom w okręgach ?nieśląskich?. Tam bliskie nam ideały samorządności też na pewno mają swoich zwolenników - mówi Jerzy Gorzelik, lider RAŚ.

Na Śląsku autonomiści stawiają na znane w lokalnym środowisku osoby. Radnymi RAŚ chcą zostać m.in.: Janusz Wita, zastępca wójta Mszany, Henryk Mercik, miejski konserwator zabytków w Rudzie Śląskiej, czy Krzysztof Karwat, znany publicysta. Startują również sam Gorzelik oraz reprezentujący mniejszość niemiecką Dietmar Brehmer, piłkarz Polonii Bytom. Głównym atutem RAŚ ma być jednak poparcie Kutza.

- Senator zabiera głos w najważniejszych sprawach regionu, w przeciwieństwie do wielu polityków nie tkwi w partyjnym układzie i jest suwerenny w swoich opiniach. Jego poparcie to dla nas szansa, bo Kutz cieszy się na Śląsku wielkim autorytetem. Faktem jest jednak, że do tej pory osoby, które nas wspierały, zachowywały pewną powściągliwość w swoich działaniach, więc mamy wyraźny przełom - uważa Gorzelik. Zapowiada, że informacja o poparciu RAŚ przez Kutza znajdzie się na plakatach i ulotkach organizacji, a także w jej wyborczym biuletynie.

- Czas zacząć działać w kierunku autonomii pojętej jako nowoczesna europejska samoistna dzielnica. Nie ma to nic wspólnego z separatyzmem. Tą drogą powinny pójść też inne dzielnice. Przecież państwo powinno być tylko dodatkiem dla obywateli - dodaje senator.

Wtóruje mu Gorzelik: - Autonomia jest realna, ale jej osiągnięcie będzie procesem rozciągniętym w czasie. Jego zdaniem organizacje społeczne powinny wywrzeć nacisk na establishment, by ten zmienił konstytucję. - Bo establishment, który boi się utraty władzy, działa tak jak chcą jego wyborcy. Autonomia musi stać się centralnym tematem, tylko w strachu przed wyborcami, którzy zażądają autonomii, politycy się ugną - podkreśla Gorzelik.

Ruchowi Autonomii Śląska nigdy dotąd nie udało się wprowadzić swojego przedstawiciela do sejmiku wojewódzkiego. Liderzy tej organizacji liczą jednak na to, że pomoże im zblokowanie list z Platformą Obywatelską i PSL-em.