Czy Polacy wymyślą nowego Skype'a?

Czy w Polsce w ciągu dwóch lat powstanie znana na całym świecie firma high-tech? Wczoraj na łamach "Gazety" założyli się o to dwaj doświadczeni menedżerowie venture capital. Dziś - opinie innych specjalistów i czytelników


Założyli się Tomasz Czechowicz (szef funduszu inwestycyjnego MCI Management) i Dariusz Wiatr (dawniej partner m.in. w firmach Andersen Consulting, McKinsey, dziś rozwija własną firmę doradczo-inwestycyjną Helix Ventures).

Czechowicz: - Znanej na całym świecie polskiej spółki wysokich technologii, porównywalnej ze Skype'em doczekamy się już do końca 2008 r.

Wiatr: - To nieprawdopodobne.

Stawką zakładu jest butelka kalifornijskiego wina Opus One.

I jeszcze warunki zakładu: firma miałaby działać w szeroko pojętej branży high-tech, czyli m.in. takich dziedzinach jak: internet, technologie mobilne, informatyka, software, biotechnologia, zaawansowane technologie medyczne. Powinna zaliczać się w swojej branży do pierwszej trójki w Europie pod względem popularności marki, liczby użytkowników (klientów) lub udziału w rynku. Sukcesem byłoby także pozyskanie przez taką firmę inwestora z absolutnej czołówki światowych funduszy venture capital (typu Benchmark Capital, Sequoia czy Kleiner Perkins).

Kto wybrał ten zakład? Jakie są szanse na to, że w Polsce narodzi spółka-hit w dziedzinie zaawansowanych technologii?



Zygmunt Grajkowski, VBM Consulting. Specjalista od fuzji i przejęć w branży IT, ekspartner w funduszu Enterprise Investors

Obstawiam, że taki scenariusz nie ma szans. Po pierwsze, większość polskich firm technologicznych zbudowało swój sukces na sprzedaży w Polsce technologii światowych a nie zdarzyła się jeszcze odwrotna sytuacja - opracowanie polskiego produktu high-tech, który dzięki innowacyjności uzyskałby przewagę i sukces na świecie. Po drugie, mamy niewiele funduszy venture capital nastawionych na mniejsze inwestycje dokonywane we wcześniejszej fazie rozwoju spółek. Brak u nas tzw. aniołów biznesu - ludzi z pieniędzmi, którzy byliby gotowi na takie niewielkie i ryzykowne inwestycje. Po trzecie, Polska to zbyt mały i za mało chłonny rynek, aby w miarę szybko zbudować odpowiednio duży popyt dla innowacyjnego produktu, a bez tego nic się nie rozwinie. Po czwarte, administracja rządowa na świecie, zwłaszcza w USA, wspiera takie inicjatywy. U nas - zero zainteresowania i wsparcia. Jeśli nawet dobry pomysł dożyje fazy prototypu, to umrze z głodu w fazie wprowadzania na rynek



(Michał Górzyński, ekonomista CASE. Ekspert od innowacyjności w gospodarce

Myślę, że w Polsce jest spora szansa na to, aby taka firma prędzej czy później powstała. Jednak horyzont czasowy - rok 2008 - jest krótki i bardzo wątpię, czy w takim czasie jest to w ogóle możliwe. Aby przez nieco ponad dwa lata wypromować globalną markę, w zasadzie już dziś powinniśmy mieć zalążek takiej firmy, i to nieźle rozwinięty.

Po drugie, nie wierzę w to, że z Polski uda się wylansować markę powszechnie znaną na rynku masowym, taką jak Skype. Aby taka firma nabrała masę krytyczną, powinna mieć duży popyt na swoje usługi już w kraju. Tego w Polsce nie znajdzie. Do tego mamy stosunkowo niski poziom "digitalizacji" społeczeństwa, czyli nasycenia technologiami w życiu codziennym. Dlatego szanse przed naszymi spółkami high- tech na międzynarodową karierę widziałbym przede wszystkim w dość wąskich dziedzinach, raczej w usługach dla przemysłu niż dla klientów masowych - np. w radarach, w łączności bezprzewodowej itp. W niszach możemy mieć nadzieję na zbudowanie za kilka lat rzeczywiście potężnej firmy.



Marek Borzestowski, współzałożyciel portalu Wirtualna Polska, ekspert Instytutu Sobieskiego, rozwija firmę technologiczną Inteliwise

Gdy usłyszałem o tym zakładzie, wysłałem SMS-a do Dariusza Wiatra, że życzę mu przegranej, choć w wielu miejscach podzielam jego punkt widzenia. Rzeczywiście polscy przedsiębiorcy mają problem z myśleniem globalnym i, racjonalnie rzecz biorąc, nie mamy w Polsce większych szans na dorobienie się szybko spółki pokroju Skype'a. Jednak przełomowe projekty i pomysły nie zawsze były całkiem racjonalne - przynajmniej na początku tak się wydawało. Dlatego choć intelekt podpowiada, że wygra Wiatr, to dusza mówi, że może jednak będzie to Czechowicz. Sam działam w branży technologicznej i będę robił wszystko, aby tak właśnie się stało.



OPINIE INTERNAUTÓW Z PORTALU GAZETA.PL



Gość: PW

Polityka państwa nie sprzyja: kształceniu, inwestowaniu w siebie i własną firmę, planowaniu przedsięwzięć na okres dłuższy niż rok-dwa, wiązaniu swojej przyszłości z tym krajem. Efekt: młodzi, inteligentni i uczciwi (którym chce się coś robić) wyjeżdżają; inteligentni, cwani i nieuczciwi żerują na styku biznesu i państwa; pozostali, starsi i zrezygnowani albo po prostu słabi biernie się przyglądają. Wiem, co mówię, skończyłem Wydział Elektroniki Politechniki Warszawskiej z oceną bardzo dobrą, jestem dobrym elektronikiem i próbowałem zaistnieć na rynku z własnym produktem. Teraz mam etat na państwowym.

Gość: adam smith

Wystarczy jeden dobry pomysł i człowiek (ludzie), którzy: a) będą w niego wierzyć; b) będą mieli szczęście; c) będą zdeterminowani, aby osiągnąć sukces; d) nie sprzedadzą go za wcześnie. To się może zdarzyć wszędzie i w każdym momencie.



Gość sceptyk

Jak ma powstać high-tech, skoro 90 proc. energii firm idzie na użeranie się z wypełnianiem idiotycznych papierków dla różnych urzędów.

Gość zerk

W Polsce nie ma atmosfery innowacyjności. W Kalifornii potencjalnych inwestorów możesz spotkać, nawet jadąc na stopa. Gość: maly_gnojek

Rozwarstwienie cywilizacyjne Polaków jest zbyt duże, aby jakakolwiek firma high-tech wystartowała na lokalnym rynku. Gdy wszystkie szkoły podstawowe będą miały pracownie komputerowe, a na maturze znowu będzie obowiązkowa matematyka, to może za 20-30 lat powstanie z polskiego kapitału i z polskich naukowców jakaś firma, co podbije świat.

Zobacz także
  • W Polsce narodzi się gigant high-tech?
Skomentuj:
Czy Polacy wymyślą nowego Skype'a?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje