Piąta władza

24.10.1997. Tuż przed II turą wyborów prezydenckich 1990 r. z UOP wyciekła informacja o podejrzanych przyjazdach - przez Libię - do Polski Stanisława Tymińskiego. Podała ją, niestety, także nasza "Gazeta". Mieliśmy newsa. Po wyborach UOP wyjaśnił, że news był nieprawdziwy.
Teraz Jarosław Kaczyński oskarża b. premier Suchocką - kandydatkę na ministra sprawiedliwości - że podlegający jej UOP inwigilował prawicową opozycję. Żeby było śmieszniej, sprawę nagłośnił SLD-owski minister Siemiątkowski po tym, jak "Życie" "wyciągnęło" sprawę kontaktów Kwaśniewskiego z Ałganowem.

Między przeciekiem o Tymińskim a oskarżeniami Kaczyńskiego rozegrały się dziesiątki afer z mniej lub bardziej jawnym udziałem UOP. Podważano autorytet prezydentów (Wałęsy i Kwaśniewskiego), szykowano "noc teczek", która zakończyła się rozwiązaniem parlamentu, obalono dwóch premierów (Pawlaka w związku z InterArmsem i Oleksego oskarżonego o szpiegostwo). Nieomal do dobrego tonu w polskiej polityce należy straszenie się "teczkami" oraz sugerowanie, kto, kiedy był agentem.

Obecni i byli oficerowie służb specjalnych bez żenady opowiadają, co im ślina na język przyniesie.

Media wchodzą w to jak w masło. "Nie" i "Przegląd Tygodniowy" dostają dokumenty obciążające "solidaruchów". "Życie Warszawy" (potem "Życie") i "Wprost" mają przecieki na "czerwonych".

Od kilku lat działa w Polsce piąta władza, niepokojąco bliska czwartej, czyli mediom.

Co z tym zrobić? Pierwszym odruchem jest opcja zerowa: wywalić wszystkich i przyjąć nowych.

Jeżeli tej szlachetnej czystki dokona koalicja AWS-UW, czy uchroni się przed zapałem tropicieli "czerwonej pajęczyny"? A jeśli następne wybory wygra SLD, to czy powstrzyma się przed swoją opcją zero?

Więc może obie strony powinny się porozumieć, wyjąć tę sprawę poza nawias politycznego konfliktu? Może wyjściem jest jakiś "okrągły stół" służb specjalnych, porozumienie sił politycznych dla dobra państwa; określenie zasad rekonstrukcji i odbudowy autorytetu służb specjalnych.