"Śnieg", czyli rosyjskie inspiracje



Śnieg

Orhan Pamuk

przeł. Anna Polat, Wydawnictwo Literackie, Kraków



Tuż przed ogłoszeniem werdyktu Akademii Szwedzkiej ukazała się pierwsza po polsku i zarazem najbardziej znana powieść laureata, wyraźnie zainspirowana twórczością wielkich XIX-wiecznych pisarzy rosyjskich. "Dokąd pędzisz, Rosjo?" - pytał autor "Martwych dusz" Mikołaj Gogol. Orhan Pamuk zdaje się pytać: "Dokąd zmierzasz, Turcjo?".

Akcja tej 550-stronicowej książki rozgrywa się w latach 90. w odciętym od świata przez gwałtowne opady śniegu Karsie, mieście na wschodzie Turcji niedaleko granicy z Armenią. Główny bohater, poeta Ka, przyjeżdża tam, by na zlecenie postępowej stambulskiej gazety napisać reportaż o pladze samobójstw wśród młodych muzułmanek. To powód oficjalny - tak naprawdę główny cel jego odwiedzin w tym mieście to chęć znalezienia sobie żony, z którą mógłby wrócić do Niemiec, gdzie korzysta ze statusu uchodźcy politycznego.

Kobietą, o której myśli Ka, jest Ipek, przyjaciółka ze studiów, która porzuciła niedawno męża, kandydata na burmistrza z ramienia partii islamskiej w mających się odbyć za kilka dni w Karsie wyborach.

Do wyborów nie dojdzie, gdyż władzę w odciętym od świata mieście przejmuje grupa spiskowców. Prowincjonalny Kars staje się miejscem zdarzeń, o których marzyli bohaterowie "Biesów" Dostojewskiego - zwolennicy laickiej Turcji przejmują władzę i przystępują do rozprawy z wrogami postępu. Zamykają w więzieniach i poddają torturom wrogów republiki: uczniów szkoły koranicznej, nacjonalistów kurdyjskich, zapatrzonych w Teheran islamistów...

Ka współczuje ofiarom przewrotu, lecz zdaje sobie sprawę, że gdyby władzę w mieście przejęli islamiści, on sam nie przeżyłby w Karsie ani jednego dnia. Nie wierzy już w lewicowe ideały. Chce tylko wydostać się z miasta pierwszym pociągiem wraz z Ipek.

O wszystkich tych wydarzeniach dowiadujemy się od przyjaciela Ka. Wybiera się po latach w podróż śladami Ka, by odnaleźć zaginiony zeszyt poety. Ka zanotował w nim kilkanaście ostatnich napisanych przez siebie wierszy - całkiem jak bohater powieści Borysa Pasternaka czerniący papier pośród rewolucyjnej pożogi.

Takich podobieństw jest tu bez liku: ojciec ukochanej Ka, pan Turgut, zwolennik państwa laickiego i miłośnik Europy, to wypisz wymaluj Stiepan Wierchowieński - liberał starej daty z powieści Dostojewskiego. Sam Ka krąży po mieście niczym turecki Cziczikow wizytujący miejscowych notabli, posilający się w herbaciarniach, przykuwający uwagę swym modnym, zakupionym w Europie paltem. Jednak autorem, z którym Pamuka łączy najwięcej, jest inny rosyjski klasyk - Iwan Turgieniew.

Nie znajdziemy tu psychologicznej głębi na miarę powieści Dostojewskiego ani porywającej wizji na miarę "Martwych dusz" Gogola. To jednak ciekawa, dobrze skonstruowana i napisana klarownym językiem powieść. O Turcji można dowiedzieć się z niej więcej niż z setki artykułów prasowych.