Wyrok za handel tanią prasą

Sąd w Białymstoku skazał na więzienie w zawieszeniu właściciela stoiska z tanią prasą za handel wycofanymi już ze sprzedaży gazetami i złamanie prawa autorskiego.
Kupić w kiosku miesięcznik "Avanti" za 4,5 zł czy na stoisku z tanią prasą za 1,5 zł? Dla wielu osób wybór jest prosty. Decyduje cena.

Handel wycofanymi z obrotu gazetami jest przestępstwem. Jednak sprzedawcy taniej prasy naginają ustawę o prawie autorskim i wbrew wydawcom sprzedają gazety za grosze.

Stoiska są wszędzie - na dworcach, ulicach, bazarach. Na największym w Białymstoku czynne były cztery takie punkty. Przy każdym długa kolejka.

- Tu za gazetę płacę 30 gr, a w kiosku 2 zł. Kupuję tam, gdzie taniej. Dla mnie nie ma znaczenia, że ona nie jest bardzo aktualna, bo jakie to ma znaczenie w przypadku przepisów kulinarnych? - pyta emerytka, która - jak przyznaje - w kiosku gazety nie kupiła już od kilku lat.

Na stoiskach za kolorowe tygodniki o życiu gwiazd i krzyżówki zapłaci się od 30 gr za sztukę, miesięczniki kosztujące w kioskach ok. 10 zł na stoisku są po 3-4 zł, płyty CD dodawane jako bonusy do gazet, których nie można sprzedawać oddzielnie, też są po 3-4 zł.

Na handel wtórnie sprzedawaną prasą trzeba mieć zgodę wydawcy, ale wydawcy ich nie udzielają. Mimo to stoisk z gazetami z "drugiego obiegu" przybywa.

- Nawet nie jestem w stanie oszacować, ile tracimy na tym procederze - mówi Kazimiera Pawluczuk, zastępca dyrektora działu kolportażu wydawnictwa Burda Polska (wydaje m.in. "Burdę", "Dobre Rady", "Mój Piękny Dom").

- Największy problem mamy ze sprzedażą krzyżówek, które się nie dezaktualizują i są sprzedawane na bazarach nawet pół roku po ich wydaniu. Nasze straty obliczamy tylko w przypadku konkretnych spraw, i to na podstawie tego, ile sprzedawca miał naszych wydawnictw - dodaje Tomasz Kałuża, dyrektor ds. kolportażu wydawnictw Silk Media i Phoenix Press (wydaje m.in. "Z życia wzięte", "Chwilę dla Ciebie" i liczne krzyżówki).

Właściciele stoisk z tanią prasą nic sobie z tego nie robią. Prokuratura i policja ścigają ich niezbyt chętnie. A jeżeli już kogoś złapią, to często sprawa jest umarzana z powodu znikomej szkodliwości.

Skazany wczoraj sprzedawca Dawid S. miał firmę skupu i sprzedaży makulatury. Nie przyznał się do nielegalnego handlu gazetami. Wyjaśniał, że tytuły, które sprzedawał, nabywał od osób sprzedających makulaturę. Został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. To jego drugi wyrok za handel gazetami. Za pierwszym razem dostał grzywnę.

Sędzia Beata Brysiewicz podkreślała, że wyrok skazujący jest wynikiem stałego popełniania przestępstwa.

- Z tego, co się orientuję, jest to mniej więcej dziesiąty wyrok na nielegalnych sprzedawców prasy w Polsce - komentuje Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy. - Pocieszające jest to, że wreszcie widać, że coś się w podejściu sądów do tych spraw zmienia.

Wyrok nie jest prawomocny.