Koniec procesu Janka Meli z Energą

Koncern Energa ma zapłacić Jankowi Meli 233 tys. zł odszkodowania i wypłacać dożywotnią rentę - 2 tys. zł miesięcznie
Wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku kończy czteroletni proces. W 2002 r. Janek stracił rękę i nogę w wyniku porażenia prądem w niezabezpieczonym budynku trafostacji w Malborku. 13-letni wówczas chłopiec schował się tu przed deszczem. Rodzice Janka uznali, że odpowiedzialność za wypadek ponosi właściciel trafostacji, koncern Energa. Domagali się 400 tys. zł oraz renty - 1,7 tys. zł. Dwa tygodnie temu Energa zapowiedziała, że dąży do ugody z państwem Mela, ale strony nie doszły do porozumienia.

Sąd uznał, że odszkodowanie będzie niższe niż wnioskowane, bo Janek jest współwinny tragedii. - W chwili wypadku ukończył pierwszą klasę gimnazjum i należałoby oczekiwać, że ma podstawowe pojęcie, jak niebezpieczny jest prąd - uzasadniała sędzia Małgorzata Misiurna.

Wyższa za to będzie comiesięczna renta.

Na ogłoszeniu wyroku był polarnik Marek Kamiński. To z nim w 2004 r. Janek dotarł do obu biegunów Ziemi.

Państwo Mela jeszcze nie wiedzą, czy będą się odwoływać. Sam Janek mówi: - Mam dosyć tego zamieszania. W tej sprawie całkowicie zdaję się na rodziców.

Energa od wyroku się nie odwoła.