Ławrow w Warszawie. Miłe spotkanie bez konkretów

Mimo festiwalu dobrej woli żadna ze spornych spraw w stosunkach polsko-rosyjskich nie została załatwiona


Siergiej Ławrow, szef rosyjskiej dyplomacji, przyjmowany był w Warszawie z wszelkimi honorami - tak, jak podejmowano by Condoleezzę Rice, szefową dyplomacji największego sojusznika Polski. Rozmawiała z nim nie tylko stojąca na czele MSZ Anna Fotyga, ale także premier Jarosław Kaczyński i prezydent Lech Kaczyński.

Rosyjski minister był wyjątkowo miły. Z równowagi nie wytrąciło go faux pas polskiego MSZ. Rano przed pałacykiem na Foksal w Warszawie, gdzie odbywały się rozmowy szefów dyplomacji Polski i Rosji, zamiast rosyjskich, powiewały czeskie flagi. Zmieniano je na rosyjskie w popłochu, a rzecznik resortu zapewniał, że "polecą za to głowy".

Minister nie stracił rezonu nawet wtedy, kiedy tłumaczka strony rosyjskiej zacięła się przy tłumaczeniu jego wywodów. Przejęcie tłumaczenia przez jej polską odpowiedniczkę skomentował jako przykład świetnego współdziałania. - Kiedy trzeba wyciągnąć pomocną dłoń, nasze tłumaczki robią to bez oglądania się za siebie - mówił.

Minister Ławrow nie straszył

Na konferencji prasowej po rozmowach z szefową polskiej dyplomacji Anną Fotygą Ławrow zachowywał się tak, jakby w stosunkach z Rosją nie było epoki lodowcowej, która zapanowała po zaangażowaniu Warszawy w pomarańczową rewolucję na Ukrainie. Podczas gdy Fotyga wyliczyła sucho katalog spraw, o których rozmawiali, on opowiadał potoczyście o konieczności podtrzymywania "dobrego klimatu wzajemnych stosunków", o "rozwiązywaniu problemów", o "usunięciu sztucznych nawarstwień" itd.

Choć za zwyczajową dyplomatyczną liturgią słowa nie kryły się konkrety, można było wyczuć, że Rosjanie chcą, by po wyjeździe Ławrowa pozostało dobre wrażenie. Minister nie straszył więc Polski "adekwatnymi posunięciami" za ewentualne rozmieszczenie nad Wisłą tarczy rakietowej, co uczynił kilka dni temu jego rzecznik. Pytany o tarczę antyrakietową w Polsce, odpowiedział: "Generalnie zależy nam na tym, by proces takich rokowań był transparenty i przewidywalny". Uprzedził tylko, że Rosja będzie brać pod uwagę istnienie tarczy antyrakietowej przy "planowaniu własnych kroków w sferze budowy bezpieczeństwa strategicznego w świecie".

Przewidywalna była też jego odpowiedź na pytanie o polskie obiekcje w sprawie budowy Gazociągu Północnego omijającego nasz kraj. Ławrow zaklinał się, że ta inwestycja nie jest w nikogo wymierzona i "zakłada udział innych krajów, jeśli tylko będą miały na to ochotę". Powiedział, że Rosjanie są gotowi "do udzielania wszelkich wyjaśnień, gdy u polskich partnerów pojawią się jakieś wątpliwości lub obawy".

Min. Fotygi nie przekonały jednak rosyjskie zapewnienia, że bałtycka rura zwiększy bezpieczeństwo energetyczne całej Unii. Polska minister powiedziała, że Polska nie zamierza się przyłączyć do inwestycji. Powtórzyła rosyjskiemu ministrowi nasze stanowisko: rura jest zagrożeniem dla Polski.

Historia i szczyt Putin-Kaczyński

Daleko też wciąż do rozwiązania polsko-rosyjskich sporów o historię. Oboje ministrowie zapewnili jednak, że eksperci znów usiądą do stołu, by szukać porozumienia. - Zadecydowaliśmy o pilnym przystąpieniu do rozmów grupy do spraw trudnych, która m.in. będzie rozważała kwestie historyczne, w tym sprawę katyńską - mówiła min. Fotyga. Rozmowy na temat Katynia urwały się kilka miesięcy temu, kiedy strona rosyjska odmówiła Polsce dostępu do większości akt katyńskich.

Co dalej? Ławrow uzgodnił z Fotygą kalendarz dalszych konsultacji. Wciąż jednak nie wiadomo, kiedy dojdzie do odblokowania eksportu polskiego mięsa i innych produktów żywnościowych (Ławrow w tej sprawie kluczył). Rosyjski minister zapewnił za to, że do czasu podpisania przez UE umowy o współpracy z Rosją rafineria w Możejkach, kupowana przez Orlen, który sprzątnął ją sprzed nosa rosyjskiemu Łukoilowi, będzie miała pewne dostawy ropy z Rosji. Możejki kilka tygodni temu zostały odcięte od dostaw surowca poprzez rurociąg Przyjaźń i dziś dostają ropę rosyjską dostarczaną tankowcami do litewskich portów, co kosztuje znacznie więcej.

Nie ma też daty spotkania na szczycie Kaczyński-Putin. Doradca Lecha Kaczyńskiego ds. zagranicznych Andrzej Krawczyk sugerował wczoraj, że mogłoby do niego dojść w 2007 r. Zastrzegł jednak, że nie "padły żadne daty". Wcześniej Ławrow tłumaczył dziennikarzom, że "obaj prezydenci życzą sobie takiego spotkania" i trzeba je dobrze przygotować. - Czas i miejsce to sprawy drugorzędne - mówił.

Opozycja nie była zachwycona rozmowami z szefem rosyjskiej dyplomacji. - Wizyta Ławrowa to dobry sygnał, ale niewiele więcej niż sygnał - komentował Bronisław Komorowski, szef dyplomacji w gabinecie cieni PO.