IPN: W Gdańsku wytwarzano mydło z ludzi

IPN: To nie był wymysł komunistycznej propagandy. Niemiecki uczony wytwarzał w Gdańsku mydło z ludzkich zwłok, by utrzymać czystość w laboratorium.
Tak wyglądają wyniki śledztwa zakończonego właśnie przez gdański IPN. W trakcie dochodzenie odnaleziono próbki mydła zabezpieczone w 1945 roku na potrzeby procesu norymberskiego. Przez lata uważano, że zaginęły, ale są przechowywane w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości w Hadze. Pochodzą z laboratorium prof. Rudolfa Spannera kierującego w czasie wojny instytutem anatomii Akademii Medycznej w Gdańsku.

Próbki z Hagi przebadano przy użyciu m.in. nowatorskiej metody identyfikacji tłuszczów opracowanej przez prof. Andrzeja Stołyhwo ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. - To mydło zrobiono z ludzkiego tłuszczu - potwierdza Stołyhwo.

Prof. Spanner przesłuchiwany przez policję kryminalną w Hamburgu w maju 1947 r. przyznał, że wytwarzał w Gdańsku "substancję, którą można nazwać mydłem". Był to rzekomo produkt uboczny powstający w trakcie gotowania ludzkich kości do eksponatów anatomicznych. Twierdził, że używał go wyłącznie do impregnowania preparatów. Spanner kłamał. Istnieją relacje studentów, którzy w trakcie sekcji zwłok mieli obowiązek oddzielania tkanki tłuszczowej i gromadzenia jej w wiadrach.

- Pod koniec wojny sprowadzał duże ilości zwłok z miejsc egzekucji w Królewcu, Gdańsku, Stutthofie i szpitala dla psychicznie chorych w Kocborowie - mówi prokurator Piotr Niesyn, który prowadził śledztwo. - Nie można twierdzić, że był ludobójcą. Po prostu zwożono do niego zwłoki.

- Przestępstwo polegało na bezczeszczenia zwłok, ale ci którzy to robili, już nie żyją - dodaje prok. Maciej Szulc, szef pionu śledczego w gdańskim IPN.

Dlaczego Spanner to robił? Pod koniec wojny tłuszcz zwierzęcy szedł w całości na produkcję gliceryny dla hitlerowskiego przemysłu zbrojeniowego. Spanner potrzebował mydła do utrzymania higieny w laboratorium m.in. do mycia stołów sekcyjnych. Postanowił dać sobie radę, wyprodukował nie więcej niż kilkadziesiąt kilogramów mydła na swoje potrzeby. Mydło nigdy nie trafiło do sprzedaży.

Śledztwo IPN trwało cztery lata. Wszczęto je po artykułach w "Dzienniku Bałtyckim", z których wynikało, że mydła z ludzi nie robiono, a relacja pisarki Zofii Nałkowskiej w "Medalionach" była wynikiem komunistycznej gry propagandowej.

- Treść tablicy wiszącej od dziesiątków lat na budynku instytutu Spannera nie jest zgodna z prawdą, bo sugerowała ludobójstwo w celu fabrykowania mydła - mówi Gerhard Olter, przewodniczący Mniejszości Niemieckiej w Gdańsku. - Chcemy nowego napisu, który uwzględni ustalenia IPN.

Skomentuj:
IPN: W Gdańsku wytwarzano mydło z ludzi
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX