Jak traktować rewelacje "Gazety Polskiej"? - odpowiada Marcin Graczyk z radia TOK FM
"Gazeta Polska" poinformowała we wtorek, że Subotić, sekretarz programowy TVN, współpracował z WSI, a wcześniej z wojskowymi służbami PRL. Według tygodnika, Subotić doradza przy akceptacji programów publicystycznych TVN, a jednym z nich jest program "Teraz My".
Szef klubu PiS ocenił na wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie, że publikacja tygodnika odsłania "kulisy prowokacji politycznej". Kuchciński zarzucał TVN, że jest - jak się wyraził - "orężem medialnym PO".
Kuchciński: "Afera taśmowa" była prowokacją - posłuchajKuchciński pytał, czy przypadkiem jest, że to Subotić doradzał przy programie, w którym wyemitowano taśmy z nagraniem rozmów Lipińskiego z Beger o jej przejściu do PiS. Według niego, informacje "GP" to dowód na to, że sprawa była prowokacją.
Szef klubu PiS pytał też, czy to przypadek, że Subotić, jako sekretarz programowy TVN, opiekował się - jak pisze "GP" - merytorycznie programem "Teraz My", w którym wyemitowano nagrania rozmów polityków PiS z posłanką Samoobrony Renatą Beger o jej przejściu do PiS.
Opierając się na informacjach "Gazety Polskiej" szef klubu PiS chciał wiedzieć, czy przypadkiem jest, że oficerem prowadzącym Suboticia był Konstanty Malejczyk, który - jak powiedział Kuchciński - był też "doradcą, dyskretnym ekspertem" Samoobrony.
Szef klubu PiS zwrócił się do zarządu TVN o "wyjaśnienie, czy są to przypadki i dlaczego takie związki i takie osoby w TVN pracowały, TVN współtworzyły i miały najprawdopodobniej wpływ na tę całą sytuację, jaką dziś mamy w państwie".
PiS - jak powiedział Kuchciński - zwróciło się także do sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych o zbadanie, czy sprawa nagrań to "rysa na obiektywności mediów (...), czy za tym stoją jakieś inne działania związane z likwidacją m.in. WSI".
Kuchciński zaapelował do dziennikarzy, "by spokojnie obserwować scenę polityczną i nie opowiadać się po jednej ze stron". Według niego, "jeśli okaże się, że jest to prawda (doniesienia tygodnika), to ta prowokacja polityczna z udziałem pracowników TVN, z wykorzystaniem dziennikarzy prowadzących program >>Teraz My<< i z wykorzystaniem polityków Samoobrony oznacza, że zarząd TVN, niektórzy pracownicy TVN, stanęli ewidentnie po jednej ze stron sceny politycznej".
Szef klubu PiS ocenił, że "niejednokrotnie dziennikarze TVN nawet przekazując informacje sejmowe na bieżąco, stoją na tle nieobiektywnym, nie neutralnym, tylko na tle np. Platformy Obywatelskiej". Jak mówił, "niech zarząd TVN powie, że TVN jest orężem medialnym PO, że atakuje PiS i rząd Jarosława Kaczyńskiego, by włączyć się do tego chóru sił, które nie chcą zmian w Polsce".
Macierewicz: Zaprzeczam, że był przeciek do "Gazety Polskiej" - posłuchajLikwidator Wojskowych Służb Informacyjnych Antoni Macierewicz zaprzeczył we wtorek, że mogłoby dojść do przecieku z komisji weryfikacyjnej do "Gazety Polskiej" informacji o tym, że Milan Subotić z TVN współpracował z WSI. Według Macierewicza, nazwisko to nie znajduje się w materiałach komisji.
W przyszłym tygodniu sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych ma się zająć tą sprawą i w związku z tym wezwie byłych szefów WSI: Konstantego Malejczyka i Marka Dukaczewskiego. Według "Gazety Polskiej", Malejczyk był oficerem prowadzącym Suboticia.
"Nic o tym nie wiem, by znajdowało się (nazwisko Suboticia - PAP) w dokumentach polikwidacyjnych" - oświadczył Macierewicz po wyjściu z posiedzenia sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. "Ten materiał, jaki dotychczas komisja likwidacyjna przedstawiła ministrowi Sikorskiemu, i który został przez niego zaaprobowany, dotyczy spraw niesłychanie istotnych dla nowych służb, mianowicie podziału majątku, nieruchomości, w tym także aktywów włącznie ze źródłami, ale nazwiska pana Suboticia tam nie ma" - podkreślił.
Likwidator WSI mówił, że komisja "nie miała materiałów, które mogłyby posłużyć do tego typu informacji". Jego zdaniem, nie można mówić o przeciekach. "Przez dwa miesiące nie było żadnych przecieków i nadal nie ma żadnych przecieków. Jeżeli coś się dokonało, to w zupełnie innym trybie i w inny sposób z pewnością" -
tłumaczył Macierewicz.
Zaznaczył jednocześnie, że "jeżeli to (przeciek - PAP) miało miejsce", poprosi "o ustalenie tego". Podkreślił, że komisja weryfikacyjna na pewno nie ma z tym nic wspólnego.
Minister powtórzył, że nie ujawni żadnych nazwisk i szczegółów dotyczących firm, "chyba że prezydent, premier i Sejm zdecydują inaczej".
Macierewicz zaprzeczył też, jakoby jego rzecznik prasowy, Piotr Bączek, był nadal współpracownikiem "Gazety Polskiej". "Jest prawdą, że (Bączek) pracował dla miesięcznika >>Gazeta Polska<<, z którą to współpracę przerwał półtora miesiąca temu, wtedy kiedy został zatrudniony jako mój rzecznik" - oświadczył Macierewicz.