USA: poker w internecie dostał bana

Ustawa, która ma ukrócić hazard w internecie, czeka już tylko na podpis prezydenta USA. W poniedziałek akcje gigantów e-hazardu straciły ponad połowę wartości
W ciągu kilku godzin z giełdy londyńskiej wyparowało ok. 7 mld dol. Notowania PartyGaming, największej na świecie spółki oferującej grę w pokera przez internet, spadły o 61 proc. Akcje 888 Holdings straciły niemal połowę wartości, Sportingbet - 70 proc. Rekordzistą okazał się World Gaming - którego papiery inwestorzy wyprzedawali tak szybko, że akcje poszły w dół o 80 proc.

Popłoch na giełdzie wywołała sobotnia ustawa amerykańskiego Kongresu. W ekspresowym tempie przegłosował on zapis, który zakazuje bankom w USA przelewania pieniędzy z rachunków i kart kredytowych na konta elektronicznych kasyn. Co ciekawe, dodali ten zapis w ustawie o... bezpieczeństwie portów (zrobiono to, by przyspieszyć wprowadzenie restrykcji w życie).

Gwóźdź do trumny internetowych kasyn w Ameryce jeszcze w tym tygodniu może wbić prezydent George Bush - aby ustawa weszła w życie, potrzebny jest tylko jego podpis.

Ofensywa amerykańskich władz dla spółek parających się wirtualnym hazardem oznacza trzęsienie ziemi. Wartość globalnego rynku e-hazardu szacuje się na ok. 15 mld dol., ale Ameryka to prawdziwe eldorado. Zarejestrowany na Gibraltarze PartyGaming ma tu aż 900 tys. klientów, którzy zapewniają niemal trzy czwarte jego przychodów. Podobnie Sportingbet, który aż 62 proc. wpływów zawdzięcza Amerykanom. W ciągu trzech kwartałów tego roku mieszkańcy USA obstawili w spółce zakłady na ponad pół miliarda dol.

Wczoraj zaprzestanie działalności na terenie USA - "jak tylko ustawa wejdzie w życie" - zapowiedzieli właściciele PartyGaming i 888. - Zakłady na wyścigi konne czy loterie stanowe są chronione przez nowe prawo. Jesteśmy rozczarowani, że podobnie nie stało się z popularną grą w pokera - oświadczyli szefowie 888.

Sobotnie głosowanie to kolejny krok w walce z e-hazardem. Latem szefowie Sportingbet i BetOnSports prosto z lotniska w USA trafili do aresztu. Jednego z nich sąd zwolnił z aresztu, drugi nie może na razie opuścić kraju i czeka na proces. Organa ścigania ostrzegły wszystkie firmy e-hazardowe oferujące swoje usługi amerykańskim obywatelom, że jeśli nie zaprzestaną tej działalności, to ich menedżerów spotka podobny los, kiedy tylko postawią nogę na terytorium USA.

Groźba poskutkowała - słynny brytyjski bukmacher William Hill ogłosił, że nie będzie przyjmować zakładów obstawianych online przez klientów z USA i opłacanych za pomocą wydanych w USA kart kredytowych.