Litwa w Eurolandzie z trzyletnim poślizgiem

Nie udało się w 2007, spróbujemy w 2010 - Litwa oficjalnie przyznaje, że to pierwszy możliwy termin wejścia państw Pribałtyki do strefy euro. A strona unijna podkreśla, że także w przyszłości nie będzie taryfy ulgowej dla państw chcących należeć do unii walutowej
Litwa chciała stać się członkiem strefy euro od 1 stycznia 2007 r. tak jak Słowenia. Jednak strona unijna nie zgodziła się z powodu minimalnego przekroczenia przez Litwę kryterium inflacyjnego. Tymczasem problemy Litwy (i pozostałych krajów nadbałtyckich) z inflacją pogłębiają się. - Rząd litewski uznaje, że warunki sprzyjające wprowadzeniu euro mogą wystąpić najwcześniej w 2010 r. - powiedział minister finansów Zigmantas Balcytis. 2010 rok to termin, który jeszcze niedawno wymieniały Węgry - kraj, który pozostaje najdalej w tyle z wypełnianiem kryteriów z Maastricht. Rozszerzanie Eurolandu istotnie więc się opóźnia.

Opóźnieniu temu towarzyszy niezwykła staranność, z jaką Komisja Europejska i Europejski Bank Centralny podchodzą do egzekwowania wymogów unii walutowej. Joaquin Almunia, komisarz do spraw polityki monetarnej, ostrzegał w poniedziałek, aby nie oczekiwać, że kryteria z Maastricht mogą być zmienione na bardziej elastyczne.

Wszyscy nowi członkowie Unii Europejskiej zobowiązali się, że spełnią kryteria z Maastricht i wejdą do Eurolandu. Na razie tylko Polska i Węgry nie określiły daty, kiedy chcą to zrobić. Jednak strona unijna nie naciska na szybkie przyjmowanie euro. - Dla niektórych krajów korzystniejsze może być odłożenie tego momentu na później, po to by zachować nieco dłużej narzędzie polityki gospodarczej, jakim jest możliwość sterowania kursem walutowym - powiedział w wywiadzie dla "Gazety" Jurgen Stark, członek zarządu Europejskiego Banku Centralnego.