Uczniowie przeciw zmianom na maturze

Katarzyna Piotrowiak
2006-09-29 , aktualizacja: 29.09.2006 00:00
A A A Drukuj
Minister edukacji nie ma racji - skandowało w piątek kilkuset uczniów wodzisławskich szkół średnich. Zamiast iść na lekcje, wyszli na ulicę, żeby zaprotestować przeciwko zmianom w zasadach przyszłorocznych matur
- Nie chcemy takiej matury. To manipulacja - mówili uczniowie.
Fot. Marcin Tomalka / AG
- Nie chcemy takiej matury. To manipulacja - mówili uczniowie.
Zasady przyszłorocznych matur zmienione zostały 8 września przez ministra edukacji Romana Giertycha. Rozporządzenie zmusza maturzystów do wybrania na egzaminie dojrzałości jednego z poziomów: podstawowego - łatwiejszego lub rozszerzonego - trudniejszego. Dotychczas mogli zdawać jeden i drugi. Zgodnie z nowelizacją, jeśli maturzysta wybierze poziom rozszerzony, komisja egzaminacyjna i tak obliczy wynik poziomu podstawowego na podstawie tabeli według skomplikowanego przelicznika. Uczniowie tłumaczą, że jest dla nich bardzo niekorzystny. - Druga część matury jest przecież trudniejsza, wynik z niej może być niższy. To nie jest w porządku - uważają. Tydzień temu Centralna Komisja Egzaminacyjna tłumaczyła "Gazecie", że nowe zasady przyniosą oszczędności. Mniej pracy mają też mieć nauczyciele.

Uczniowie z Wodzisławia postanowili jednak zaprotestować. Dzień wcześniej umówili się przez Gadu-Gadu i telefony komórkowe. Trzecioklasiści z Liceum Ogólnokształcącego nr 2 pojawili się w szkole ubrani na czarno. Rozwinęli wykonane przez siebie transparenty z napisami: "Dajcie nam szansę", "Nie jesteśmy królikami doświadczalnymi", "Zmianom matury mówimy stanowcze NIE", "My nie chcemy nowej matury", "Nowa matura totalna bzdura" i ruszyli na ulice miasta.

Ich nauczyciele również włożyli czarne ubrania. - Młodzież chciałaby nową maturę zdawać zgodnie z zeszłorocznymi zasadami. Rozumiem, że ten przelicznik z poziomu rozszerzonego na podstawowy ich tak stresuje, ale nie popieram demonstracji jako formy protestu - tłumaczyła Anna Białek, dyrektorka szkoły.

Uczniowie uznali, że muszą zareagować. - Od trzech lat tłumaczyli nam w szkole, żeby wykazać się odpowiedzialnością przy wyborze przedmiotów, tymczasem ministerstwo ma kłopot z przestrzeganiem prawa. Ten absurd trzeba oprotestować - tłumaczył Jarek.

- Nie chcemy takiej matury. To manipulacja - mówili uczniowie.

W drodze na rynek rozklejali na słupach ogłoszeniowych swoje żądania, rozdawali je przechodniom, którzy przyjęli ich protest z aplauzem.

Trzecioklasiści chcą powrotu dotychczasowych zasad, które obowiązywały na egzaminie maturalnym. - Nie można ich zmieniać kilka miesięcy przed maturą. To skandal. Lepszy będzie powrót do starej matury - mówili.

Na rynku przyłączyli się do nich uczniowie LO nr 1 (do sierpnia dyrektorem LO był Marian Drosio, śląski kurator oświaty od miesiąca) oraz Zespołu Szkół Budowlanych i Zespołu Szkół Ekonomicznych. Demonstrowało prawie 400 osób. Niektórych uczniów wylegitymowała policja. - Ta demonstracja jest nielegalna. Nie zgłosiliście jej w Urzędzie Miasta - grzmiał nadkomisarz Dariusz Matusiak, zastępca komendanta Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu Śląskim.

- To spontaniczna akcja. Nie blokujemy dróg, chodzimy po chodniku. Hasła, które wykrzykujemy, wcale nie są wulgarne. Przecież nikogo nie krzywdzimy. My tylko chcemy, żeby ktoś nas wysłuchał - odpowiadali uczniowie.

Popiera ich Maciej Osuch, społeczny rzecznik praw ucznia, który wysłał w tej sprawie protest do rzecznika praw obywatelskich. - To nie jest w porządku. Po raz kolejny minister nagina prawo. Najpierw amnestia, teraz ingeruje niesmacznie w sposób oceniania. Czyżby zapomniał, że poprzednie rozporządzenie nie pozwalało na zmiany na kilka miesięcy przed maturą? - pyta Osuch.

Dodaje: - Zasady można zmieniać najpóźniej dwa lata przed maturą.

Stanisław Wileński z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich tłumaczy, że poddali rozporządzenie szczegółowej analizie. Wyniki zostaną ogłoszone najwcześniej we wtorek. - Protestowaliśmy wspólnie z rzecznikiem praw dziecka już wiele tygodni wcześniej, kiedy minister Giertych ogłosił zamiar zmiany obowiązujących dotychczas zasad - dodaje.

Po dwóch godzinach młodzież w asyście policji ruszyła do szkół. Młodzi ludzie zdecydowali, że również napiszą petycję do ministra.

Drosio komentuje: - Uczniowie mają prawo wyrażać swoją opinię, nie wiem tylko, czy demonstracja jest najwłaściwszą formą, zwłaszcza że została zorganizowana w trakcie lekcji.

Czy uczniowie zostaną ukarani? - Każda szkoła ma swój regulamin - odparł.

Nieobecności zostały odnotowane w dziennikach lekcyjnych.



Podziel się