Podkupywanie posłów w innych krajach

28.09.2006 00:00
Podkupywanie posłów innych partii to nie polska specjalność. Zdarza się w wielu krajach, ale niemal nigdy w dojrzałych demokracjach.
- RPA, Boliwia, Ekwador, Nepal, Rosja, Filipiny, Brazylia i Włochy - wymienia prof. Scott Desposato z University of California. To kraje, gdzie posłowie często zmieniają partie, zwykle w zamian za korzyści, np. stanowisko w rządzie. - W Brazylii w czasie czteroletniej kadencji barwy zmienia około jedna trzecia deputowanych. Pewien deputowany zmieniał kluby siedem razy - podaje bodaj najjaskrawszy przykład.

W dojrzałych zachodnich demokracjach wyborców oburza, że polityk, który startował pod określonym szyldem, a co za tym idzie, wyznawał określone wartości i miał określone pomysły na funkcjonowanie państwa - szyld ten zmienia. Tym bardziej nie do pomyślenia, by robił to w zamian za korzyści lub stanowisko.

- Tego typu zmiany frontów i przeciąganie posłów mieliśmy we Francji do lat 50. Ale to nie był dobry system, raczej gwarancja klęski - mówi francuski politolog i publicysta Dominique Moisi. - Dziś Polska najbardziej zbliża się do włoskiego modelu polityki. Tylko czy to naprawdę ten model chcecie naśladować? - pyta.

W 1998 r. lewica utrzymała władzę tylko dlatego, że przeszło w jej szeregi kilkunastu posłów centroprawicy. Zostali za to obdarowani m.in. stanowiskami wiceministrów. - Ale u nas handlowanie stanowiskami w zamian za porzucenie opozycji odbywa się zawsze publicznie, nigdy za zamkniętymi drzwiami - mówi "Gazecie" prof. Stefano Ceccanti, politolog z Uniwersytetu Rzymskiego, który poznał już aferę związaną z taśmami poseł Berger. - I nie do pomyślenia jest załatwianie przy okazji prywatnych spraw, rozwiązywanie czyichś kłopotów finansowych czy sądowych - tłumaczy.

W 60-letniej historii demokratycznych Włoch, kiedy rządy i koalicje zmieniały się co kilka miesięcy, znana jest tylko jedna próba przekupienia posła. W połowie lat 90. pewien deputowany wziął łapówkę za przejście do innej partii. Sprawa trafiła do prokuratury.

W Niemczech, równo rok temu po wyborach do Bundestagu, okazało się, że różnica między zwycięską chadecją a lewicową SPD to zaledwie czterech deputowanych. Gerhard Schröder i jego doradcy sondowali możliwość rozbicia klubu chadecji, w głowach polityków i komentatorów pojawił się pomysł wyciągnięcia z SPD kilku posłów. Schröder nigdy nie zdecydował się na ten krok, bo obawiał się ostrej reakcji opinii publicznej i spadku notowań całej partii. I to mimo że SPD była zdesperowana, by zostać u władzy, w stopniu nie mniejszym niż PiS.

Kwestia podkupywania posłów jest dziś poważnym problemem w Kanadzie. W ciągu ostatnich dwóch lat dwukrotnie zdarzyło się tam, że posłowie opozycji zmieniali partię i wchodzili do rządu. W maju 2005 r. z partii konserwatywnej do rządzących liberałów przeszła Belinda Stronach i natychmiast objęła tekę ministra ds. zasobów ludzkich. Jej decyzja przedłużyła trwanie mniejszościowego rządu. Mimo że przed jej biurem wyborczym przez kilka dni trwały demonstracje oburzonych wyborców, w wyborach w 2006 r. ponownie zdobyła mandat.

Drugim głośnym przypadkiem było przejście w odwrotnym kierunku, od liberałów do konserwatystów, deputowanego Davida Emersona. Tu oburzenie było tym większe, że zdecydował się na to dwa tygodnie po przegranych przez swą macierzystą partię wyborach. Został ministrem handlu międzynarodowego.

Prokuratura wszczęła specjalne śledztwo, które miało ustalić, czy Emerson nie otrzymał żadnych dodatkowych korzyści, które nakłoniły go do zmiany frontu. Ustalono, że nie. Oba przypadki sprawiły jednak, że wielu ekspertów w Kanadzie apeluje, by zmienić ordynację tak, by po tym, jak poseł zmieni partię, musiały się odbyć w jego okręgu ponowne wybory.

Skomentuj:
Podkupywanie posłów w innych krajach
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje