Rozszerzanie strefy Schengen będzie opóźnione

14.09.2006 00:00
Jeszcze przez kolejne dwa, a może nawet trzy lata będziemy musieli się męczyć z kontrolą paszportową na unijnych granicach. Bruksela potwierdza, że rozszerzanie strefy Schengen nie zacznie się w październiku 2007 r.
Strefa Schengen to część Unii, w której państwa dla ułatwienia podróży zrezygnowały z kontroli paszportowych na granicach. Obecnie należą do niej prawie wszystkie państwa "starej Unii" - prócz Wielkiej Brytanii i Irlandii, ale z Norwegią i Islandią.

Nowi członkowie UE - bez Cypru i Malty - chcieli wejść do Schengen jak najszybciej. Ale będą musieli poczekać. Zrealizował się czarny scenariusz, przed którym "Gazeta" ostrzegała od lipca.

- Opóźnienie rozszerzenia Schengen jest już nieuniknione - powiedział "Gazecie" Friso Roscam Abbing, rzecznik wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Franca Frattiniego. - Nie ma technicznych możliwości, żeby niezbędny system informatyczny SIS II mógł ruszyć w październiku 2007 r. Jest nam z tego powodu przykro, bo rozumiemy frustracje obywateli z nowych państw UE. Wiemy, że mogą czuć się jak obywatele UE drugiej kategorii.

Poślizg może sięgnąć nawet półtora roku. Od wielu dni po Brukseli krąży roboczy dokument przygotowany m.in. przez ekspertów Komisji Europejskiej, który wskazuje, że system SIS II może zacząć działać dopiero w lecie 2008 r. A od uruchomienia systemu do zlikwidowania kontroli musi upłynąć jeszcze kilka miesięcy, np. na testy. W efekcie być może dopiero na początku 2009 r. przestaniemy pokazywać paszporty na granicach z Niemcami, Czechami czy Słowacją.

Jeszcze 15 czerwca we wnioskach ze szczytu Unii w Brukseli zapisano, że trzeba zrobić wszystko, by październik 2007 jako termin rozszerzenia strefy Schengen został dotrzymany. Komisja musi teraz stanąć na głowie, żeby się wytłumaczyć z poślizgu.

- Staramy się wypełniać zapisy ze szczytu, ale one nie są wiążące - tłumaczył Abbing. Stanowczo odmówił odpowiedzi na pytanie, kto konkretnie odpowiada za tak wielki poślizg. - Przestańmy się wzajemnie obciążać odpowiedzialnością - powiedział. I dodał, że wina spoczywa zarówno na państwach UE, jak i unijnych instytucjach.

?ródła w Brukseli podają różne powody opóźnienia. Według jednej wersji winę mają ponosić Francuzi, którzy doprowadzili do opóźnienia budowy budynków dla centrali SIS II w Strasburgu. Druga wskazuje na problemy z przetargiem na komputery i oprogramowanie.

Trzecia wersja mówi, że powodem opóźnień jest przeciągający się proces uchwalania podstaw prawnych dla SIS II. Projekt rozporządzenia od miesięcy tkwi w europarlamencie. I wreszcie czwarta - że opóźnienie leży po stronie Polski i pozostałych nowych krajów, bo nie poprawiły ochrony granicy wschodniej z Rosją i Ukrainą.

Ta granica musi być szczególnie dobrze pilnowana, bo w przypadku np. samochodów byłaby pierwszym i ostatnim punktem kontroli dokumentów. Potem kierowca auta z Rosji lub Ukrainy mógłby już dojechać do Atlantyku bez pokazywania paszportu.

To wszystko może jednak nie obchodzić milionów obywateli państw naszego regionu, którzy nadal będą musieli stać w kolejach do okienek paszportowych na przejściach granicznych. Dlatego niektórzy politycy będą się domagać głów sprawców.

Czeski MSZ już rozesłał komunikat, w którym wyraża ubolewanie z powodu opóźnienia niewynikającego z winy Czechów. Także polscy dyplomaci w Brukseli nie ukrywają irytacji.

- Nie przyjmujemy do wiadomości, że z powodu jakichś technicznych problemów zakwestionowana zostaje ważna polityczna decyzja - mówi nam jeden z polskich rozmówców.

Opóźnienie rozszerzenia strefy Schengen niemal na pewno stanie się jednym z głównych tematów obrad spotkania szefów MSW państw UE 20-22 września w fińskim Tampere. Prawdopodobnie Czechy, Polska i Węgry zażądają tam "szczerych wyjaśnień".

- Trwają uzgodnienia wspólnego stanowiska państw Grupy Wyszehradzkiej - powiedział nam czeski dyplomata w Brukseli.

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje