AllofMP3: było za grosze, będzie za darmo

Rosyjski serwis z plikami muzycznymi od lat gra na nosie światowym wytwórniom muzycznym, sprzedając muzykę za grosze. Właśnie ogłosił, że część plików z katalogu zacznie udostępniać za darmo
- Wkrótce udostępnimy ok. 600 tys. utworów za darmo - mówi Ilja Lewitow, przedstawiciel spółki Media Services, do której należy serwis AllofMP3.com. Darmowe piosenki będą miały jakość zbliżoną do nagrań na taśmie magnetofonowej i będą chronione przed dalszym kopiowaniem technologią DRM. W zamian klient będzie musiał jedynie obejrzeć nieco więcej reklam wyświetlanych na stronie serwisu.

Jak mówi Lewitow dziennikowi gospodarczemu "Wiedomosti", spółka ma 5 mln klientów. AllofMP3 za jeden megabajt danych, które internauci ściągają z witryny, pobiera 1 cent. Podczas gdy w iTunes, najpopularniejszym w sieci sklepie z e-muzyką, za 99 centów

można kupić jeden utwór, w AllofMP3.com ta sama kwota często starcza niemal na cały album.

Spółka chce przyciągnąć do swojego serwisu firmy, które będą promowały tu towary i usługi skierowane na rosyjski rynek.

- Dużo na tym nie zarobi - uważa jednak Lew Glejzer z rosyjskiej agencji reklamowej AdWatch, cytowany przez "Wiedomosti". - Prawo ma luki, które pozwalają działać legalnym piratom. Ale szansa na to, że będzie z nimi współpracował ktoś przyzwoity, jest niewielka.

AllofMP3.com igra bowiem z ogniem - zapowiedzi spółki to niemal dokładna kopia pomysłu ogłoszonego niedawno przez wytwórnie Universal i EMI: oba światowe koncerny udostępnią muzykę ze swojego katalogu w serwisie SpiralFrog (ruszy w grudniu, będzie dostępny tylko dla internautów z USA i Kanady). A serwis już od dawna jest na celowniku branży muzycznej. Międzynarodowa Federacja Przemysłu Fonograficznego (IFPI) od kilku lat próbuje doprowadzić do zamknięcia AllofMP3, ponieważ serwis nie dość, że utwory sprzedaje bez zgody wydawców i artystów, to nie płaci im za to złamanego grosza. Rok temu rosyjska policja wszczęła nawet postępowanie przeciwko właścicielom serwisu, ale nie udało im się znaleźć dowodów na to, że spółka łamie prawo. Sprawa ma też i polityczny wątek - amerykańscy politycy w rozmowach z rosyjskimi kolegami ostrzegali, że jeśli serwis nie zniknie z sieci, Rosja może mieć problemy z wejściem do WTO.

Właściciele AllofMP3 konsekwentnie odpierają zarzuty, tłumacząc, że na sprzedaż muzyki pozwala im licencja organizacji Russian Multimedia and Internet Society, do której spółka odprowadza opłaty licencyjne. IFPI ripostuje, że ROMS takich licencji udzielać nie może, a pliki w AllofMP3.com nielegalnie kupują także internauci z innych krajów.

Spółka i na to ma odpowiedź - na stronie dość przekornie zaznacza, że przepisów obowiązujących gdzie indziej nie zna. A w związku z tym nie ponosi odpowiedzialności za to, że w jej sklepie kupują zagraniczni użytkownicy.

Czy korzystasz z internetowych sklepów z muzyką?