Do szkoły tylko po solarium

Katarzyna Piotrowiak, Anna Ujma
2006-09-01 , aktualizacja: 01.09.2006 00:00
A A A Drukuj
Trwa oblężenie salonów fryzjerskich, gabinetów kosmetycznych, solariów. To uczennice przygotowują się do poniedziałkowego rozpoczęcia roku szkolnego.
Gimnazjalistka Emilia Benisz (w okularach) razem z siostrą Aleksandrą, licealistką postanowiły zrobić sobie profesjonalny manicure specjalnie na rozpoczęcie roku szkolnego
Fot. Dawid Chalimoniuk / AG Fot. Dawid Chalimoniuk / AG
Gimnazjalistka Emilia Benisz (w okularach) razem z siostrą Aleksandrą, licealistką postanowiły zrobić sobie profesjonalny manicure specjalnie na rozpoczęcie roku szkolnego
ZOBACZ TAKŻE
W salonach fryzjerskich i kosmetycznych tłumy uczennic od rana do wieczora. Kosmetyczki i fryzjerki twierdzą, że dawno nie zrobiły tylu balejaży i sztucznych paznokci (tipsów). W wielu salonach miejsca rezerwowano kilka tygodni wcześniej. Dziewczyny, które nie zdążyły się zapisać, odchodzą z kwitkiem i nieszczęśliwe.

Najmłodsze klientki salonów piękności mają 12-13 lat i kończą podstawówkę. Najwięcej jest jednak gimnazjalistek. W żorskim salonie spotkaliśmy dwie siostry: Emilię (gimnazjum) i Aleksandrę (liceum). Dziewczyny zdecydowały się na wizytę u fryzjera, odnowę biologiczną włosów i perłowe paznokcie. Ich matka musiała wydać na każdą prawie 200 zł, bo chciały ładnie wyglądać w pierwszym dniu po wakacjach.

Asia z Katowic zdecydowała, że o wakacjach nie chce w szkole zapomnieć. Biega co trzy dni do solarium. - Zaczynam pierwszy rok w gimnazjum. Mama mówi, że jestem już wystarczająco opalona, ale wie pani, ja muszę wyglądać, jakbym właśnie wróciła z "Kanarów"! Nie wszyscy muszą wiedzieć, że byłam w polskich górach. Zaliczę jeszcze dwie wizyty na "solarce" i będzie OK - mówi. Od dwóch tygodni jest również na diecie, bo chce wejść w sukienkę, którą kupiła na rozpoczęcie roku szkolnego już na początku wakacji.

Dziewczyny prześcigają się w pomysłach. Pedikiur i manikiur muszą być wystrzałowe. Koniecznie kolorowe. Krystyna Gajda z salonu Delusz w Żorach: - Najlepiej, jeśli są dobrane do stroju, w którym dziewczyny pojawią się w szkole. Na paznokcie naklejamy cyrkonie. Co odważniejsze uczennice decydują się na jasne brokaty i hologramy na końcówkach paznokci. Przygotowują się bardzo skrupulatnie, nie wiem, co zrobią, gdy przyjdzie im wychodzić za mąż.

W Rybniku spotkaliśmy grupę gimnazjalistek, które blond włosy przefarbują na rudy i brąz. - Efekt ma być wyzywający. Granatowa spódniczka przed kolano, biała koszula i krawat, a na głowie... zrobimy sobie dwie kitki, takie same jak ma Britney Spears - mówią. Do fryzjera wybierają się jutro, do jednego z centrów handlowych, żeby fryzury przetrwały do poniedziałku.

Chłopcy są bardziej powściągliwi. - To przecież normalne, że po wakacjach trzeba się do porządku doprowadzić - mówi Maciej, uczeń technikum z Katowic. Był w solarium. - Ale tylko trzy razy - zaznacza.

Co na to nauczyciele? - Gimnazjalistki robią sobie balejaż? Ja jeszcze nie byłam o fryzjera - mówi Jolanta Rostańska, dyrektorka Gimnazjum nr 1 w Katowicach. Zapowiada, że w szkole nadal obowiązuje regulamin, na podstawie którego przyznawane są ujemne punkty za gołe brzuchy, rzucające się w oczy farby we włosach albo kolczyki na języku.

Maciej Osuch, społeczny rzecznik praw ucznia, uważa, że uczeń ma prawo kreować swój wizerunek w szkole, nawet jeśli będzie to tysięczna kopia którejś z idolek. - Nasze rozumienie mody jest inne. Dlatego nie powinniśmy dzieciom narzucać regulaminowego wizerunku, tylko starać się z nimi rozmawiać na ten temat - mówi.

Podobnie sądzi dr Katarzyna Krasoń z Wydziału Psychologii i Pedagogiki Uniwersytetu Śląskiego. - Dzieci zaczynają się interesować modą już w szkole podstawowej. Naśladują dorosłych, idoli, czasami tworzą po omacku swój wizerunek. Szybko zdają sobie sprawę z tego, że są oceniane przez rówieśników poprzez to, co mają na sobie. Dlatego proszą rodziców o markowe ubrania czy pieniądze na fryzjera. Chcą być akceptowane. Dajmy im szansę - dodaje Krasoń.





Podziel się