Bush nie chce spotkania z premierem Kaczyńskim

Prezydent George Bush nie chce się spotkać z premierem Kaczyńskim. Polscy dyplomaci stają na głowie, by do prestiżowego spotkania w Białym Domu jednak doszło.
Jarosław Kaczyński 13 września rozpocznie swoją pierwszą wizytę w Waszyngtonie. Spotka się tam z wiceprezydentem Dickiem Cheneyem, z sekretarz stanu Condoleezzą Rice, spikerem Izby Reprezentantów oraz z szefem Departamentu Energetyki.

Jak mówią nam polscy dyplomaci, tour po Ameryce miał być w założeniu drugim - po wizycie w Brukseli - etapem ofensywy dyplomatycznej obecnego rządu, krytykowanego w ostatnich miesiącach za niekompetencję w polityce zagranicznej. Z tego powodu Warszawa zabiegała o spotkanie z Bushem w Białym Domu, traktując je prestiżowo.

Amerykański prezydent przyjmował odwiedzających Waszyngton poprzednich premierów - Leszka Millera i Marka Belkę. Jednak od Amerykanów Polacy usłyszeli, że tym razem nie ma szans na spotkanie z Bushem. Zaproponowano w zamian rozmowy wiceprezydentem Cheneyem. Do polskiej ambasady napływają głosy amerykańskiej Polonii oburzonej, że premier nie zostanie przyjęty przez prezydenta Stanów Zjednoczonych.

- Możemy się tylko domyślać, o co chodzi - mówią polscy dyplomaci. Dają do zrozumienia, że obecne władze Polski nie mają w Waszyngtonie silnej pozycji.

Natomiast jeden z amerykańskich urzędników tłumaczy "Gazecie": - To jest strasznie bogaty sezon. Jest rocznica 11 września, Kongres wznawia prace, trwa kampania przed listopadowymi wyborami, w Nowym Jorku będzie Zgromadzenie Ogólne ONZ. A Bush i tak rzadko spotyka się z szefami rządów. Znacznie częściej z głowami państw.

Gdy przypominamy, że poprzedni polscy premierzy nie mieli problemów z załatwieniem spotkania z Bushem, a przed wakacjami prezydent przyjął choćby premiera Słowenii, Amerykanie wzruszają ramionami.

- Nie jestem zaskoczony stanowiskiem Białego Domu, choć trochę mi przykro - mówi "Gazecie" Nicholas Rey, były ambasador USA w Warszawie. - To nie jest wina Jarosława Kaczyńskiego, bo przynajmniej do tej pory nowe polskie władze nie zrobiły przecież nic, by popsuć stosunki z Waszyngtonem. To raczej przykład, jak administracja Busha podchodzi do polityki zagranicznej. Gdy Polska była potrzebna, gdy była dla Ameryki priorytetem, nie było żadnych problemów z załatwieniem spotkania w Białym Domu. Teraz o tym zapomniano.

W drugiej połowie września Bush przyjmie z pompą w Waszyngtonie prezydenta Kazachstanu Nursułtana Nazarbajewa, dyktatora oskarżanego (również przez Departament Sprawiedliwości USA) o korupcję i dławienie opozycji. Co więcej, Nazarbajew pojedzie z prezydentem do rodzinnej posiadłości klanu Bushów pięknie położonej nad oceanem w Kennebunkport w stanie Maine.

- Ale Kazachstan ma ropę i jest kluczowym krajem regionu - tłumaczy ambasador Rey. - Gdy Polska była potrzebna w Iraku, też inaczej wyglądały wizyty w Waszyngtonie.

Jeden z Amerykanów zajmujących się stosunkami Polski z USA tłumaczy, że spotkanie w Białym Domu nie ma aż takiego znaczenia. - To tak naprawdę jest tylko tzw. photo-op, pozowanie do zdjęcia, tam żadnych spraw się nie załatwia - wyjaśnia. - O konkretach mówi się na spotkaniach w Departamencie Stanu i Kongresie.

Jednak dla wielu przywódców przyjeżdżających do Waszyngtonu właśnie ten photo-op, zdjęcie i ujęcie telewizyjne z przywódcą najpotężniejszego państwa świata w słynnym Gabinecie Owalnym, ma bezcenne znaczenie na krajowym podwórku politycznym.

Polska ambasada różnymi drogami wciąż próbuje doprowadzić do spotkania z Bushem. Niewykluczone, że prezydent przynajmniej przywita się i pozwoli na zrobienie zdjęcia z Kaczyńskim podczas rozmowy premiera z Cheneyem.

W czasie spotkań w Białym Domu i Departamencie Stanu Amerykanie będą chcieli przede wszystkim poznać polską ocenę sytuacji na Ukrainie. Rozmowy będą też pewnie dotyczyć udziału polskich wojsk w misjach w Iraku, Afganistanie oraz Libanie.

Polacy mają nadzieję, że usłyszą jakieś konkrety na temat planów budowy w Europie Wschodniej amerykańskiej bazy będącej częścią tarczy antyrakietowej. Jednak na konkrety może być jeszcze za wcześnie - najpierw Pentagon musi podjąć decyzję, gdzie chciałby wybudować bazę. W grę oprócz Polski wchodzą także Czechy i Wlk. Brytania.

Oprócz wizyty w Waszyngtonie Jarosław Kaczyński pojedzie też do Chicago na spotkanie z Polonią, a 15 września weźmie udział w ceremonii prezentacji pierwszego polskiego myśliwca F-16 w Fort Worth w Teksasie.