Obraza uczuć religijnych i znieważenie głów państwa. Tych przestępstw, zdaniem poznańskiego PiS, mieli dopuścić się twórcy plakatu z sylwetką Matki Boskiej zaopatrzoną w twarz zbliżoną do głowy Hitlera i trzymającą dwie głowy postaci podobnych do braci Kaczyńskich. - Do końca tygodnia do prokuratury trafi zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Kontaktowały się ze mną w tej sprawie środowiska katolickie. Albo podpiszę się pod ich zawiadomieniem, albo jako katolik złożę własne - mówi, po obejrzeniu plakatu, poseł Jan Filip Libicki, szef poznańskiego PiS.
Plakat zawisł na jednym z billboardów w Poznaniu w sobotę 26 sierpnia - w dniu, w którym polski Kościół katolicki obchodzi święto Matki Boskiej Częstochowskiej. To prowokacja poznańskich anarchistów ze skłotu Rozbrat i grupy Manufaktura oraz Radykalnej Akcji Twórczej RAT, którzy popełnili dzieło prezentowane przez nas w poniedziałkowej "Gazecie".
Libicki deklaruje, że zawiadomi prokuraturę, nawet jeśli okaże się, że twarz przypisywana Hitlerowi może należeć do kogoś innego. Artystyczna prowokacja jest bowiem większa, niż mogłoby się wydawać. Niektórzy obserwatorzy i goście forum portalu "Gazety" rozpoznali bowiem w twarzy, która zastąpiła oblicze Matki Boskiej, ...Adama Michnika, kpiąc, że redakcja nie rozpoznała swojego naczelnego. I - według nieoficjalnych informacji ze skłotu - rzeczywiście miał być to Michnik. Tyle tylko, że - przez ciemną wąsopodobną plamę pod nosem - nie wyszedł tak, jak trzeba. Stąd też niejasności interpretacyjne. Dlatego też w niedzielę anonimowy przedstawiciel anarchistów nie zaprzeczał, że na plakacie widnieje Hitler. - Bo dzięki temu wyszło ciekawiej. Jest co interpretować i nad czym się zastanawiać, a o to właśnie chodzi - mówił w poniedziałek.
- Cóż. W polskich warunkach czarna plama pod nosem może od razu kojarzyć się z Hitlerem - mówi socjolog dr Krzysztof Podemski, który komentując w niedzielę plakat, widział na nim niemieckiego Führera i w poniedziałek podtrzymywał swą opinię. - Zresztą, mechanizm jest prosty. Przeciwnicy Kaczyńskich, podejrzewając ich o autorytaryzm i widząc zestawioną z nimi twarz zbliżoną do Hitlera, automatycznie przypisują ją dawnemu kanclerzowi Rzeszy. Nawet jeśli różnica między stylem sprawowania władzy między tymi panami jest ogromna, bo w końcu Kaczyńscy nie mają krwi na rękach - tłumaczy kłopoty. Na przypisywanie podświadomych znaczeń wskazują też sami twórcy. W wydanym wczoraj oświadczeniu twórców plakatu, "Gazeta" dostaje prztyczka w nos: "Neoliberalne media, polujące na wszystko, co "przeciw" obecnej władzy, nawet w twarzy Adama Michnika widzą Adolfa Hitlera. Znamienne. Czy stać nas jako społeczeństwo na odrobinę więcej niż to, co mówią w mediach?". Interpretacji plakatu więc przybywa. Ma być on m.in. anarchistyczną krytyką polskiego establiszmentu, niezależnie od politycznych zapatrywań. Może też przedstawiać ubolewanie nad trzymanymi w rękach postaciami - czarne linie na twarzy głównej postaci to podobno łzy.
Niezależnie od interpretacji plakatem zajęła się poznańska policja. - Po prasowej publikacji wysłaliśmy policjantów, by obejrzeli plakat - mówi Andrzej Borowiak, rzecznik poznańskiej policji. Stróże prawa mieli też szukać twórców plakatu w skłocie Rozbrat. Dlaczego, skoro nikt nie doniósł o popełnieniu przestępstwa? - Po to jest policja. Lubimy wiedzieć, co się dzieje w mieście - mówi Borowiak.
W poniedziałek rano kontrowersyjny plakat zniknął z billboardu.