Piłkarzy uleczą komórki macierzyste ich dzieci?

28.08.2006 00:00
Piłkarze ligi angielskiej przechowują komórki macierzyste pobrane od swoich nowo narodzonych dzieci, by w przyszłości wykorzystywać je w leczeniu własnych kontuzji
To, co robimy, to na razie wielki eksperyment. Wstrzykujemy komórki macierzyste dziecka prosto w kontuzjowane kolano ojca. Z czasem komórki zaczynają odbudowywać ubytki np. zerwanego więzadła - mówi Paul Griffiths, dyrektor kliniki CryoGenesis International (CGI) w Liverpoolu. Zbawienne komórki pochodzą z zamrożonej krwi pępowinowej i możliwe, że będą się nadawały do leczenia typowych dla futbolu kontuzji chrząstek stawowych i więzadeł kolanowych.

Jak podaje wczorajszy "Sunday Times", z usług CGI skorzystało ostatnio pięciu czołowych piłkarzy ligi angielskiej. Wcześniej trzech innych zawodników zamroziło komórki swoich potomków w londyńskiej Smart Cells.

- To nie tak, że dokonaliśmy zamrożenia komórek macierzystych dzieci z myślą wyłącznie o naszych kontuzjach - tłumaczy się jeden z piłkarzy, który nie chce jednak ujawnić nazwiska. - Jeśli wyniknie taka konieczność, wykorzystamy je również do terapii naszych dzieci. Ale w zawodzie piłkarza każda kontuzja może oznaczać koniec kariery. Zamrażanie komórek naszych dzieci to coś jak stwarzanie sobie zestawu naprawczego. To naprawdę ma sens.

Jedynym znanym z nazwiska piłkarzem, który ogłosił publicznie zamrożenie komórek macierzystych swoich dzieci, jest gwiazdor Arsenalu Londyn i reprezentacji Francji Thierry Henry. Jednak nigdy nie mówił o tym, że chciałby je wykorzystywać również dla ratowania własnego zdrowia. Na Wyspach Brytyjskich na zamrożenie krwi pępowinowej dzieci zdecydowało się w ostatnich pięciu latach około 11 tys. rodziców. Zabieg i przechowywanie kosztuje około 1,5 tys. funtów, czyli ok. 9 tys. zł.

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje