Obława na Huberta H. trwa

Zbigniew Ziobro chce, by oskarżony o znieważenie Lecha Kaczyńskiego Hubert H. skazany został na karę prac społeczno-użytecznych, a nie na grzywnę.
Drugi dzień trwają poszukiwania 31-letniego niebieskiego ptaka z Dworca Centralnego, który w grudniu ub. roku zelżył grubymi słowami legitymujących go policjantów, a także powiedział, co myśli o "kaczkach" i "Kaczyńskich". Prokuratura o znieważenie funkcjonariuszy Huberta H. nie oskarża, o znieważenie głowy państwa - tak. W czwartek nie udało się rozpocząć jego procesu, bo nie wiadomo, gdzie "prowadzący wędrowniczy tryb życia" mężczyzna przebywa.

Sprawą zainteresował się natomiast minister sprawiedliwości. Dostało się "Gazecie" i piszącemu te słowa. Za co? Za przedstawienie sprawy w krzywym zwierciadle, a przede wszystkim niepodnoszenie larum, gdy o zniewagę oskarżani byli ci obrażający prezydenta Lecha Wałęsę i Aleksandra Kwaśniewskiego. Minister Ziobro długo cytował zaczerpnięte z archiwum "Gazety" wycinki w podobnych sprawach. Np. Stanisława B. z Węchadłowa, którego pińczowski sąd uznał za winnego "znieważenia organu państwowego" (czyli prezydenta Wałęsy) podczas sprzeczki na przystanku o "S". Skazał na rok w zawieszeniu i grzywnę. Pisaliśmy wówczas - tego minister nie przywołał: "Wyrok jest groźnym precedensem (...) Gdy jakaś władza państwowa sądownicza czy inna będzie decydować, co nam wolno mówić na przystankach lub w telewizji. Tak zaczyna się cenzura i kończy demokracja".

Minister Ziobro oskarżenia Huberta H. broni. Podkreśla, że prokuratura nie mogła umorzyć sprawy, bo H. był już karany (za kradzieże, zniszczenie mienia, niepłacenie alimentów). Ale dodaje: - Chcemy, by w sądzie Hubertowi H. nie została wymierzona kara grzywny, tylko kara pracy społecznie użytecznej.

Przypomnijmy, że szef Kancelarii Prezydenta zaskoczony pojawieniem się takiego oskarżenia polecał policjantom i prokuraturom lekturę "Rewizora" Michała Gogola. A rzecznik praw obywatelskich zapowiedział w czwartek, że wystąpi do ministra sprawiedliwości, by organa ścigania "nie angażowały się zbyt pospiesznie" w śledztwa o znieważanie polityków i innych osób pełniących funkcje publiczne.