Aresztowany w warszawskiej aferze łapówkarskiej

Dwaj politycy związani z ?układem warszawskim? mieli dostać pół miliona dolarów łapówki za ułatwienie budowy hotelu Intercontinental w samym centrum Warszawy. W piątek warszawski sąd aresztował Bolesława B., b. dyrektora rady gminy Centrum, podejrzanego o pośrednictwo w łapówce dla dwóch wysokich urzędników miasta za ułatwienie budowy hotelu w centrum stolicy.
Ta sensacyjna wiadomość to kolejna odsłona w śledztwie dotyczącym podejrzanych interesów z okresu przed 2002 r., kiedy stolicą rządziła koalicja SLD-UW, a potem PO.

Pół miliona dolarów łapówki mieli dostać dwaj politycy. Paweł Bujalski, były zastępca prezydenta w gminie Centrum, bliski współpracownik Pawła Piskorskiego (obaj z UW-PO), oraz Bogdan Tyszkiewicz, zamordowany rok temu były przewodniczący rady gminy Centrum z rekomendacji UW. Pieniądze miały ułatwić jednej z austriackich firm budowę najwyższego luksusowego hotelu w Polsce. Chodzi o charakterystyczny wieżowiec Intercontinental przy ul. Emili Plater, który opiera się na "jednej nodze".

Łapówki zdaniem praskiej prokuratury okręgowej pomogli przekazać w latach 1996-99 zatrzymani we wtorek Bolesław B., były dyrektor rady gminy Centrum, i Katarzyna T., była żona Tyszkiewicza. Kontaktowali się z osobą, która działała w imieniu jednej z austriackich firm. Prokuratura postawiła już im zarzuty. Za usługi mieli wziąć 20 tys. dolarów prowizji. Dziś sąd zdecydował, że B. będzie aresztowany. Kobieta pozostanie na wolności.

Prezes zagranicznej spółki jest zszokowany zarzutami. Przyznaje, że zna te osoby. Podejrzenia jednak odrzuca i zapewnia, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

To nie koniec korupcyjnych zarzutów. Zdaniem prokuratury Bolesław B. pomógł też przekazać kolejną łapówkę Bogdanowi Tyszkiewiczowi. Za 50 tys. zł jedna z firm miała uniknąć problemów z budową osiedla. Prokuratura zapewnia, że ma na to mocne dowody.

Wcześniej do tej korupcyjnej listy prokuratorzy dopisali 200 tys. zł dla Pawła Bujalskiego za jeden z przetargów w 1997 r. na informatyzację urzędu. Od poniedziałku polityk jest na wolności, bo sąd zdecydował, że może opuścić areszt. Nie przyznał się. Ceną za wolność było ćwierć miliona złotych kaucji.

Śledztwo w sprawie podejrzanych spraw tzw. układu warszawskiego umożliwiły m.in. zeznania Bogdana Tyszkiewicza, który przed śmiercią podzielił się ze śledczymi wiedzą na temat powiązań w samorządzie warszawskim. Polityk miał problemy z prawem. Posadę samorządową łączył z biznesem. Według zeznań świadka koronnego i byłego gangstera pruszkowskiego Jarosława S. ps. "Masa" Tyszkiewicz pośredniczył w kontaktach pomiędzy gangiem a samorządowcami. Prokuratorom mogły też pomóc zeznania Janusza S. ps. "Graf", przestępcy powiązanego z "Pruszkowem", który siedzi w areszcie. To jego zeznania przyczyniły się do zatrzymania w maju urzędników Ministerstwa Finansów, którym również zarzuca się korupcję.