Zamiast ropy znaleziono wrak "Graf Zeppelin"

24.07.2006 00:00
Leżący na głębokości ponad 80 metrów kadłub odkryła koło Łeby firma Petrobaltic zajmująca się poszukiwaniem i wydobyciem ropy naftowej.
- 12 lipca podczas badań dna morskiego nasi pracownicy natrafili na obiekt długości około 250 metrów - mówi Krzysztof Grabowski rzecznik Petrobalticu. - O znalezisku poinformowaliśmy Urząd Morski, SAR i Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej.

Na dnie morza zalega coś, co ma ok. 265 m długości, ponad 30 m szerokości i ok. 30 m wysokości, a do tego płaski pokład. Taka charakterystyka idealnie pasuje jedynego do hitlerowskiego lotniskowca "Graf Zeppelin". Został zwodowany w Kilonii 8 grudnia 1938 r. w obecności Hitlera i Göringa. Matką chrzestną była córka słynnego konstruktora sterowców barona von Zeppelina. Lotniskowiec miał zabierać na pokład 42 samoloty myśliwskie i bombowe, a potężne silniki miały umożliwiać mu poruszanie się z prędkością 33 węzłów, czyli 63 km/h. Miały, bo mimo że w 1940 r. okręt był ukończony w 90 procentach, do końca wojny nie udało się go wprowadzić do służby. Niemcy starali się chronić okręt, przeholowując go między różnymi portami.

24 kwietnia 1945 r. lekko uszkodzonego przez artylerię polową "Grafa Zeppelina" zdobyły w Szczecinie wojska radzieckie. Uznany za cenny łup został odholowany do Świnoujścia. Dalsze losy giganta pozostają sporne. W jednych źródłach znajdujemy informację, że zatonął w pobliżu Leningradu podczas holowania w 1947 r. Pewniejsza jest jednak wersja, że na skutek nacisków komisji międzysojuszniczej dzielącej pozostałości niemieckiej floty wojennej rząd radziecki zdecydował się zatopić okręt. Miało to nastąpić 16 sierpnia 1947 roku.

Rosjanie przez ponad pół wieku utrzymywali w tajemnicy miejsce, gdzie spoczął kadłub, choć informowali, że stało się to po otrzymaniu 24 trafień bombami i pociskami oraz uderzeniu kilku torped.

- Dziś trudno powiedzieć, dlaczego Rosjanie nie chcieli ujawnić położenia wraku - mówi historyk Łukasz Orlicki śledzący od kilku lat losy "Zeppelina". - Być może chodziło o zwykłą czekistowską czujność, być może zaś jakiś niechciany ładunek, który nie powinien ujrzeć światła dziennego.

Według poszukiwacza wraków Jerzego Janczukowicza miejsce odkrycia domniemanego "Zeppelina" pokrywa się z jednym z czterech wzmiankowanych w archiwach. Pozycja wraku była znana urzędom i służbom ratowniczym, ale nikt nie zadał sobie trudu, by dokładnie ustalić, co to jest.

Na wrak już wybiera się kilka ekspedycji nurków amatorów, choć nie mają stosownych zezwoleń, które może wydać Urząd Morski i Centralne Muzeum Morskie. Obie instytucje twierdziły wczoraj, że nie mogły wydać takich zezwoleń, bo o odkryciu czegoś tak wielkiego jak "Zeppelin" nikt ich dotąd nie poinformował.

Skomentuj:
Zamiast ropy znaleziono wrak "Graf Zeppelin"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje