Projekt PiS zakłada, że komitety wyborcze będą mogły zwierać umowy w sprawie wspólnego podziału mandatów w nadchodzących wyborach samorządowych. Takie rozwiązanie jest korzystne dla mniejszych komitetów, które samodzielnie mogłyby dostać za mało głosów. Zyskają też duże komitety, które po podziale głosów z sygnatariuszami umowy, dostaną dodatkową premię dla dużych partii, wynikającą z ordynacji.
Głosami PiS, Samoobrony i LPR Sejm odrzucił drugi projekt zmian w ordynacji samorządowej - autorstwa PO. Platforma chciała wprowadzenia okręgów jednomandatowych.
Tusk: Koalicja chce zawłaszczyć samorządy
Głosowaniu w sprawie zmian w ordynacji samorządowej towarzyszyły gorące emocje. Dariusz Lipiński (PO) pytał, jak oceniają projekt PiS polskie samorządy, m.in. Unia metropolii i miast polskich oraz Związek miast polskich. Podkreślał, że posłowie nie mieli czasu się z nimi zapoznać.
Lider PO Donald Tusk zarzucał PiS, że składając swój projekt w połowie lipca, na kilkanaście tygodni przed wyborami, chce odtworzyć w samorządach układ koalicyjny: - PO złożyła swój projekt już w maju - mówił Tusk. - Była to już kolejna w ostatnich latach próba przekonania Sejmu, że miliony Polaków czekają na okręgi jednomandatowe.
Tusk podkreślał, że Platforma od początku chciała, żeby zmiany w ordynacji obowiązywały dopiero od następnych wyborów samorządowych: - Jeszcze wczoraj prosiłem pana marszałka, żebyśmy pracowali nad obydwoma projektami solidarnie, bez żadnych emocji, żebyśmy się tu wszyscy umówili, że pracujemy nad ordynacją, która będzie obowiązywała od następnych wyborów samorządowych - zapewniał.
Szef Samoobrony, wicepremier Andrzej Lepper, zaprzeczał: - Proszę nie kłamać i nie oszukiwać perfidnie społeczeństwa!
Wtedy w maju nie mówiliście, że to ma dotyczyć następnych wyborów.
Szefa PO zaatakował Janusz Maksymiuk, wiceszef klubu parlamentarnego Samoobrony: - Rozmowa z panem Tuskiem jest niebezpieczna - stwierdził. - Najpierw ktoś z panem rozmawiał w kuluarach i pan to upublicznił. Teraz upublicznił pan to, o czym rozmawiał z panem marszałkiem. Ja bym się bał, gdyby pan się dosiadł do mojego stolika w restauracji, bo mógłby pan powiedzieć, że ktoś panu danie wywrócił.
PiS chce dyscyplinować opozycję
Po godzinnej wymianie zdań między klubami, posłowie przeszli do głosowania. Za projektem PiS głosowało 238 posłów. Jeden się wstrzymał. Opozycja solidarnie odmówiła udziału w głosowaniu.
Przemysław Gosiewski (PiS), szef komitetu stałego rady ministrów, mówił "Gazecie" po głosowaniu: - Posłowie mają obowiązek głosować. Mają prawo popierać bądź być przeciw danemu projektowi, ale nie mają prawa blokowania prac. Dlatego regulamin Sejmu powinien być zmieniony. Sejm nie jest miejscem anarchii, jest miejscem w którym posłowie, którzy są wysoko opłacanymi funkcjonariuszami publicznymi, powinni pracować.
Również marszałek Sejmu Marek Jurek zarzucał posłom, którzy od dwóch dni odmawiali udziału w głosowaniach dotyczących zmian w ordynacji, destrukcję i łamanie regulaminu Sejmu.
Posłanka Joanna Senyszyn (SLD) broniła stanowiska opozycji: - Ustawa o wykonywaniu mandatu posła mówi wyraźnie, że poseł powinien głosować zgodnie ze swoim sumieniem - argumentowała.
Rokita: czemu premier milczy?
Po głosowaniu liderzy PO zwołali briefing dla dziennikarzy w holu Sejmu. - Koalicja Samo-PiS-u przekreśliła na długi czas idee okręgów jednomandatowych - mówił Donald Tusk. - Dziś dowiedzieliśmy się, że interesuje ich wyłącznie przepchnięcie własnego projektu natychmiast, tak aby uzyskać nieuczciwą, niezasłużoną premię w głosowaniu.
Jan Rokita: - 4 czerwca tego roku, gdy Andrzej Lepper proponował publicznie zmiany w ordynacji, prezes PiS Jarosław Kaczyński, jeszcze nie premier, oświadczył: "gdyby było to dwa lata przed wyborami, to ja bym jednoznacznie się opowiedział za projektem Leppera. Ale ponieważ jest bardzo niedaleko do wyborów, to ja mam wątpliwości". Pytanie do prezesa rady ministrów brzmi: dlaczego dziś siedzi na sali sejmowej i uśmiecha się. Dlaczego pan, panie premierze, milczy? Ma pan przecież w tej sprawie wątpliwości, o których pan mówił publicznie.
Zaraz po briefingu Platformy dziennikarze dostali esemesy z klubu parlamentarnego PiS z zaproszeniem na kontr-briefing. Poseł Jacek Kurski przekonywał: - Platforma złożyła swą ustawę do marszałka w maju. My w lipcu. Podstawowa zasada kultury demokratycznej mówi o tym, żeby nie wprowadzać znaczących zmian w prawie wyborczym w roku wyborczym - mówił. - My proponowaliśmy zaledwie kosmetykę: pozostają te same okręgi wyborcze, pozostaje system liczenia głosów Donta, natomiast proponujemy przez blokowanie listy drobną kosmetykę liczenia głosów polegającą na tym, żeby nie zmarnował się żaden głos choćby najmniejszego ugrupowania, które weźmie udział w umowie. PO proponowała rewolucję polegającą na wprowadzeniu okręgów jednomandatowych, wprowadzeniu ordynacji większościowej.
Projekt PiS trafi teraz do sejmowych komisji. Marszałek sejmu dał im czas do 21 sierpnia.
Sejm zmienił ustawę o służbie cywilnej
Głosami PiS, Samoobrony i LPR Sejm przyjął też rewolucyjne zmiany w ustawie o służbie cywilnej. Zgodnie z wolą PiS nie będzie konkursów na wyższe stanowiska kierownicze w administracji. Pozwoli to PiS obsadzać stanowiska dyrektorów departamentów, dyrektorów generalnych, szefów urzędów centralnych i wojewodów obsadzać z partyjnego klucza.
Proponowane przez PiS zmiany w ustawie o służbie cywilnej poparło 232 posłów, 177 było przeciw. Jeden poseł wstrzymał się od głosu. Z kolei ustawę o państwowym zasobie kadrowym poparło 233 posłów. 174 było przeciw.
Sejm oddalił wnioski PO i SLD o odrzucenie obu ustaw.