Stworzyliśmy truskawko-ziomkę

Nie żubrówka, nie oscypek, ale unikalna na skalę światową truskawka o smaku poziomki może być polskim hitem eksportowym. Krzyżówka dwóch owoców udała się naukowcom z Lublina
Żeby ucieszyć podniebienie poziomkami, trzeba się sporo nachodzić po lesie. A i tak małe owoce dają tylko kilka sekund przyjemności. Może po prostu pójść na targ i kupić łubiankę za 5 zł? Nie da rady - nikomu nie udało się wyhodować poziomek na taką skalę jak truskawek: dzikich sadzonek nie można w szklarniach tak licznie rozmnożyć.

A gdyby tak... poziomkom wszczepić dwie zalety truskawek: łatwość rozmnażania i większy rozmiar? To pytanie postawili sobie naukowcy z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, gdzie trwają zaawansowane prace nad stworzeniem nowej krzyżówki.

Łubianka już za rok?

- Do tej pory łączono ze sobą różne odmiany truskawek i w ten sposób uzyskiwano nowe odmiany. A czemu by nie spróbować połączyć ze sobą walorów poziomki z zaletami truskawki. Jako pierwsi wpadliśmy na ten pomysł. Mało tego, już udaje nam się to robić - zapewnia dr Ewa Dziadczyk z Zakładu Anatomii i Cytologii Roślin UMCS. Prace wystartowały dwa lata temu. W zaciszu Laboratorium Kultury In Vitro Tkanek i Komórek Roślinnych podjęto pierwsze próby łączenia ze sobą komórek truskawki uprawnej i poziomki leśnej. Część skrzyżowanych roślin rośnie na sterylnych podłożach syntetycznych zastępujących glebę w laboratoriach UMCS. Reszta już na polach doświadczalnych Akademii Rolniczej. Właśnie z tych roślin w przyszłym roku pojawią się pierwsze owoce.

- Ale to nie będzie jeszcze koniec naszej pracy. Te rośliny, a przede wszystkim ich owoce będą musiały być poddane kolejnym badaniom: np. czy smakują konsumentom - podkreśla dr Dziadczyk.

Naukowcy liczą, że za kilka lat wszyscy będziemy mogli delektować się nowym owocem. - Projekt jest tajny, nie mogę podawać więcej szczegółów - mówi dr Dziadczyk.

Zadbać o produkt narodowy

Tajemnica jest zrozumiała. - Jeśli owoc faktycznie okaże się połączeniem najlepszych cech truskawki i poziomki, to może stać się naszym hitem eksportowym - ocenia prof. Bohdan Wyżnikiewicz, ekonomista z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. - Polska ma dobre tradycje w eksporcie owoców. Ale niezbędna byłaby promocja truskawkopoziomki za granicą, a do tego potrzebne są pieniądze. O nie trzeba wcześniej zadbać - radzi ekonomista. I daje przykład zmarnowanego pomysłu: naukowcy z Wrocławia wynaleźli lek przeciwko dolegliwościom choroby Parkinsona. Okazało się, że w kraju nikt nie chciał tego finansować, aż w końcu pieniądze dali Brytyjczycy. I to oni, a nie Polacy będą czerpali zyski.