PiS dymisjonuje zarządy uzdrowisk

Minister skarbu Wojciech Jasiński odwołał szefową dobrze zarządzanego, popularnego Uzdrowiska Świnoujście. W jej obronie stanęła ?Solidarność?, do sumienia PiS-owskiego polityka stara się też przemówić proboszcz miejscowej parafii
Skarb państwa kolejno dymisjonuje zarządy uzdrowisk, których jest właścicielem. Lawina ruszyła w kwietniu. Szefowa Uzdrowiska Świnoujście Krystyna Filińska jest dziewiątym prezesem, który z dnia na dzień został usunięty. Tryb wszędzie ten sam. Zbiera się walne zgromadzenie, odwołanie przychodzi faksem. Powodów merytorycznych brak.

Potraktowano mnie jak śmiecia

Taki faks prezes świnoujskiego ośrodka dostała 30 czerwca. Osłupiała, bo wcześniej otrzymała absolutorium z wykonania budżetu za ubiegły rok. Nie ma strat a dochody, gruntowne modernizacje przechodzą kolejne obiekty.

- Przecież niczego złego nie zrobiłam. Z zadłużonego Uzdrowisko Świnoujście stało się jednym z bardziej dochodowych uzdrowisk. Potraktowano mnie jak śmiecia - mówi rozżalona. - Jestem porządnym człowiekiem. Byłam prezesem za różnych rządów, wszyscy doceniali moje umiejętności. Teraz nie.

Filińska w uzdrowisku przepracowała 26 lat. Od ośmiu była jego szefem. Do żadnej partii nie należy. Dlaczego minister ją odwołał?

- Odwołanie nie oznacza, że jej praca nie została doceniona. Została doceniona, przecież otrzymała absolutorium. Właściciel ma jednak prawo odwoływać prezesów uzdrowisk. Teraz muszą one sprostać konkurencji. Istnieje konieczność spojrzenia na firmę świeżym okiem - wyjaśnia rzecznik ministra Paweł Kozyra. Lokalni politycy twierdzą, że świeżym okiem na świnoujskie uzdrowisko ma teraz patrzeć zatrudniony w nim lekarz, działacz PiS-u dr Edward Zając.

Trzeba bronić ludzi skrzywdzonych

Przeciwko decyzji ministra zbuntowała się zakładowa "Solidarność", działające na terenie Świnoujścia organizacje promujące turystykę i samorządowcy. Uważają, że nadmorski kurort nie może stracić dobrego menedżera. Ślą apele do ministra, piszą listy do najważniejszego działacza PiS-u w regionie posła Joachima Brudzińskiego, który jest szefem krajowego zarządu partii.

Do sumienia ministra skarbu postanowił przemówić także proboszcz świnoujskiej parafii ks. Kazimierz Sasadeusz. - Pani prezes została skrzywdzona - ocenia. - A ludzi skrzywdzonych trzeba bronić. Wysłałem list w tej sprawie do ministra, bo problem trzeba załatwić po ludzku.

Pismo do Jasińskiego wysłał także legendarny przywódca robotników Października '56 Lechosław Goździk, od 40 lat mieszkaniec Świnoujścia, samorządowiec. Apeluje o zmianę decyzji.

- Jak można kogoś odwołać faksem, bez powodów? - dziwi się. - Nie przypuszczałem, że jeszcze wrócą tamte czasy, że będą liczyć się mierni, bierni - ale wierni.

Co na to szef zachodniopomorskich struktur PiS-u, jeden z najbardziej zaufanych ludzi Jarosława Kaczyńskiego, poseł Joachim Brudziński?

- Staram się nie ingerować w decyzje ministra - mówi Brudziński. - Od kolegów z partii wiem, że w wielu uzdrowiskach odbywały się zjazdy miejscowych SLD-owskich struktur, że były sygnały o nieprawidłowościach. Może i w tym przypadku minister wiedział coś więcej.

Skarb państwa jest właścicielem 26 spółek uzdrowisk. Szefowie odwołani zostali już w Inowrocławiu, Rabce, Krynicy, Żegiestowie, Szczawnie, Lądku-Długopolu, Połczynie, Ciechocinku i Świnoujściu. W Kołobrzegu ministrowi nie spodobał się członek zarządu. Stare zarządy ma jeszcze 16 spółek. W planach są kolejne walne zgromadzenia.