Co "Tageszeitung" napisał o polskim prezydencie

"Złodziejaszki, co chcą zawładnąć światem" - brzmiał tytuł tekstu Petera Köhlera opublikowanego w zeszły poniedziałek na satyrycznych stronach dziennika "Tageszeitung"
"Niemiecka publika nie wierzyła własnym oczom: polski prezydent wcale nie był niższy od niemieckiego. Jakiś polityk zza Odry, który dumnie podaje niemieckiej pani kanclerz nogę. Niemcy przecierali swoje błękitne oczy ze zdumienia i nie dowierzali uszom, gdy Lech Kaczyński w marcu dumnie przyjechał do Berlina" - tak pisze Köhler o pierwszej wizycie polskiego prezydenta w stolicy Niemiec. Autora to dziwi, bo przecież wiadomo, że wcześniej polski prezydent "żadnemu niemieckiemu politykowi nie podałby nawet palca".

Dalej Köhler pisze, że polski prezydent nie zna Niemiec poza toaletą na lotnisku we Frankfurcie nad Menem. Odnosi się w ten sposób do tego, że Kaczyński, zanim przyjechał jako głowa państwa do Berlina, w Niemczech był tylko przejazdem. Właśnie na frankfurckim lotnisku.

Köhler zajmuje się antyniemieckim nastawieniem Lecha Kaczyńskiego. "Wiadomo, że urodzony w 1949 r. Kaczyński reprezentuje pokolenie, które przed narodzinami zostało ukąszone przez Niemcy", odnosząc do wojennych dramatów pokolenia rodziców prezydenta. Dalej pisze, że według Kaczyńskiego Niemcy od średniowiecza konno suną na wschód. "W Niemczech takie poglądy uchodzą za zgrane stereotypy. Nikt nie pyta polskiego prezydenta, skąd pochodzi jego luksusowa limuzyna", dając do zrozumienia, że Lech Kaczyński wożony jest niemieckimi limuzynami BMW czy Audi.

Wątek stereotypowych poglądów prezydenta Köhler rozwija jeszcze tak: "Księżyc jest mu bliższy niż Niemcy i Rosja", nawiązując do filmu, w którym bracia Kaczyńscy zagrali, będąc dziećmi. Jego zdaniem Kaczyński tak jak wielu Polaków jest bardzo nieufny wobec wszystko, co nie jest polskie.

Omawiając karierę braci, Köhler pisze o ich zaangażowaniu w opozycji i internowaniu. "Lech musiał rok siedzieć o chlebie i wodzie". Wspomina o pracy u boku Lecha Wałęsy oraz sprawowaniu funkcji ministra sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka. Przypomina oskarżenie Janusza Pineiro, że Kaczyńscy, "zakładając Porozumienie Centrum, ładowali z budżetu państwa pieniądze do własnego worka". W rzeczywistości Pineiro oskarżał Kaczyńskich, że PC była finansowana z pieniędzy FOZZ, ale tych zarzutów nie zdołał udowodnić w sądzie.

Według autora artykułu "wzorem do naśladowania dla Kaczyńskich był twórca Polski z 1919 r. Józef Piłsudski, który w 1926 r. odkrył sterowaną demokrację i do 1935r. napędzał półfaszystowski reżim wojskowy". Zdaniem Köhlera Kaczyńscy tak jak Piłsudski są polscy do szpiku kości. "Obydwaj udowodnili, że z przodu i tyłu są czyści. Lech zabronił mężczyznom w Warszawie paradować z gołymi tyłkami [to aluzja do zakazania przez ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego Parady Równości w 2005], Jarosław zaś mieszka z własną matką, ale przynajmniej bez ślubu".

To nie pierwszy atak "Tageszeitung" na Kaczyńskich i ich partię. We wrześniu 2005 r., tuż po wyborach parlamentarnych w Polsce, gazeta oskarżyła Jarosława Kaczyńskiego o antysemityzm. Gdy sprawę upubliczniły media, Gabriella Lesser, warszawska korespondentka "Taz", przepraszała na łamach "Gazety" za swoją redakcję.

"Tageszeitung" powstała w 1978 r. w lewicowych środowiskach Berlina Zachodniego, dalej określa się mianem "lewicowej" i związanej z lewym skrzydłem SPD i antyglobalistami.