Prezydent choruje po szyderczym artykule w ''Tageszeitung''?

Dlaczego prezydent nie pojechał do Niemiec na szczyt weimarski? Według naszych informacji jedną z przyczyn niespodziewanego pogorszenia zdrowia prezydenta był artykuł, który przed szczytem w Weimarze zamieścił niemiecki dziennik ?Tageszeitung
Prezydent według naszych informacji przebywa obecnie w ośrodku w Juracie, a nad jego stanem zdrowia czuwa lekarz Biura Ochrony Rządu.

- Nie była potrzebna natychmiastowa pomoc medyczna. Nie działo się nic nagłego, nie zaistniało zagrożenie życia - mówi pułkownik Jarosław Kanarek z Biura Ochrony Rządu.

Rzecznik prezydenta Maciej Łopiński powiedział, że prezydent potrzebuje kilku dni odpoczynku. Brat prezydenta prezes PiS Jarosław Kaczyński tłumaczył wczoraj w Tarnowie, że prezydent ma kłopoty ze zdrowiem "takie, jakie miał jako prezydent elekt, a później na początku prezydentury". Według naszych informacji prezydent cierpi na "dyspeptyczną dysfunkcję układu pokarmowego".

Niespodziewane, nagłe pogorszenie zdrowia głowy państwa w nocy z soboty na niedzielę zaskoczyło nawet najbliższe otoczenie prezydenta. Wizyta w Weimarze była przygotowywana od pół roku, była szczególnie istotna z tego powodu, że na spotkaniu zależało stronie niemieckiej i francuskiej.

Gdy 15 lat temu 29 sierpnia 1991 r. powstawał Trójkąt Weimarski z inicjatywy szefów MSZ Polski Krzysztofa Skubiszewskiego, Niemiec Hansa D. Genschera i Francji Rolanda Dumasa, była pierwszą próbą zakotwiczenia Polski w strukturach zachodnioeuropejskich. Ideą jego twórców było rozszerzenie bliskiej współpracy niemiecko-francuskiej o Polskę. Po kontrowersjach z powodu wojny w Iraku współpraca osłabła. To spotkanie miało ją reanimować.

Prezydencki minister Andrzej Krawczyk, który przygotowywał spotkanie prezydentów Jacques'a Chiraca, Kaczyńskiego i kanclerz Merkel, mówił, że oprócz ceremonialnych spotkań przywódcy mieli m.in. przedyskutować sprawę przyszłości dokumentu podstawowego Unii Europejskiej oraz sprawę Gazociągu Północnego, przygotowywana była deklaracja o powołaniu wspólnego ośrodka socjologicznego.

Pierwsze informacje, że prezydent może nie pojechać na szczyt, pojawiły się w sobotę. Decyzja zapadła w niedzielę. Wówczas prezydent Kaczyński skontaktował się z szefową MSZ Anną Fotygą, która usiłowała kanałami dyplomatycznymi ustalić, czy prezydenta może na takim spotkaniu zastąpić premier Kazimierz Marcinkiewicz.

Według naszych informacji jedną z przyczyn pogorszenia zdrowia prezydenta był artykuł, który przed szczytem w Weimarze zamieścił niemiecki dziennik "Tageszeitung". W tekście znajdują się aluzje do wzrostu prezydenta i jego brata, określani są jako "kartofle", a także atak na matkę braci Kaczyńskich. Prezydent otrzymał tekst artykułu, w czwartek, gdy przygotowywał się do wizyty.

- Oczywiście artykuł nie jest powodem odwołania wizyty, ale był przyczyną naprawdę ogromnego zdenerwowania prezydenta. Jest to artykuł oburzający - powiedział nam minister Andrzej Krawczyk.

Prezydencki minister dodał, że strona polska będzie teraz obserwowała reakcje w Niemczech. - Ktoś powinien do tego tekstu się odnieść. Nie chodzi oczywiście o reakcje ściśle polityczne - dodał.

- Tekst jest obrzydliwy i narusza standardy, jakie obowiązują nasze polskie dziennikarstwo - mówi rzecznik MSZ Andrzej Sadoś. - W Polsce zdarzył się przypadek przedstawienia Eriki Steinbach siedzącej na kanclerzu federalnym, wtedy potępiły ten przypadek polskie elity, a teraz w Niemczech nie słychać potępienia po artykule "Tageszeitung" czy antypolskich żartach "Bilda". Zdaniem rzecznika MSZ artykuł godzi w głowę państwa.

Na razie "ofiarą" tekstu "Tageszeitung" jest dyrektor departamentu informacji MSZ Paweł Dobrowolski. Jego winą było to, że tekst został umieszczony na stronie MSZ, gdzie przedstawiany jest przegląd prasy piszącej o Polsce. W nocy z czwartku na piątek zniknął z witryny MSZ.

Dobrowolski, były rzecznik i wieloletni dyplomata, otrzymał dymisję ze stanowiska dyrektorskiego w piątek. - Potwierdzam, że otrzymałem dymisję, i to wszystko - powiedział nam wczoraj.

Rzecznik MSZ nie chciał potwierdzić, jaka była przyczyna dymisji. - Starą zasadą MSZ jest niekomentowanie spraw personalnych.

Czy Polska powinna wystosować oficjalny protest w związku z artykułem w ''Tageszeitung''?