Antykorupcyjne szkolenie dla polskich posłów

Konferencję "Etyka w pracy parlamentarnej" organizowało MSWiA w ramach brytyjsko-holenderskiego projektu walki z korupcją. Jej uczestnicy przekonywali, że skutecznie walczyć z korupcją mogą ci, którzy sami stosują się do określonych norm. Taką zasadą w parlamencie jest np. poszanowanie praw opozycji. - Nikt nie ma monopolu na 100 proc. racji. Większość powinna poczekać z przyjmowaniem ostrych stanowisk, kompromis może się okazać lepszy. Warto przy tym pamiętać, że dzisiejsza większość będzie kiedyś opozycją - przekonywał holenderski senator Eimmert van Middelkoop.
Sir Alastair Graham, szef Komisji ds. Standardów Życia Publicznego, wyjaśniał, że na ograniczanie korupcji w różnych środowiskach można wpłynąć, nie tylko tworząc restrykcyjne prawo. Lepiej zezwolić tym środowiskom na opracowywanie własnych kodeksów etycznych. W Wielkiej Brytanii mają je np. parlamentarzyści, samorządowcy i ci, którzy odchodzą ze stanowisk publicznych do biznesu. - Ludzie chętniej stosują się do ograniczeń, które sami na siebie nakładają - podkreślał Graham.

Maria Gintowt-Jankowicz, szefowa Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, podkreślała z kolei, że osoby pełniące funkcje publiczne powinny stosować wobec siebie ostrzejsze standardy niż inni. Krytykowała typowe tłumaczenia: powoływanie się na zasadę domniemania niewinności i na rzymską sentencję "Co nie jest zakazane, jest dozwolone". - Domniemanie niewinności dotyczy tylko prawa karnego, w życiu publicznym normy są ostrzejsze - mówiła. Podkreślała, że parlamentarzystom, ministrom i urzędnikom wolno robić tylko to, na co jasno pozwala prawo.

Zdaniem szefowej KSAP Polacy stosują podwójne standardy - w życiu rodzinnym i wobec przyjaciół są uczciwi. - Ale w życiu zawodowym i publicznym stosują często inne normy - mówiła. Podkreślała rolę edukacji - jej zdaniem jest dziś ważniejsza niż automatyczne przenoszenie do Polski zachodnich standardów (np. zasad służby cywilnej), które się nie sprawdzają.

Jednak za granicą też nie jest idealnie. Alistair Graham wspominał o tym, jak brytyjscy parlamentarzyści brali pieniądze za pisanie interpelacji, senator z Holandii - o tym, że osoba skazana na więzienie (do roku) może być parlamentarzystą. Założyciel Transparency International (TI) prof. Peter Eigen narzekał, że oświadczenia majątkowe niemieckich polityków nie są jawne.

Na konferencję przyjechało do Sejmu kilkadziesiąt osób - zagraniczni goście, przedstawiciele polskiego rządu i organizacji pozarządowych. Zabrakło tylko parlamentarzystów. Choć organizatorzy wysłali do wszystkich imienne zaproszenia, tych, którzy przyszli, można było policzyć na palcach jednej ręki. Organizatorów nie pocieszyła wypowiedź wicemarszałka Sejmu Marka Kotlinowskiego (LPR), który zapewnił, że materiały z konferencji dotrą do wszystkich.