Dorn pomoże ofiarom antysemickich wybryków?

Po audycji Radia TOK FM o prześladowaniu pana Eugeniusza i Aleksandra Temkinów szef MSWiA, Ludwik Dorn, zadzwonił do bohaterów materiału i zapewnił, że będzie interweniował w ich sprawie.
W Polsce nie ma antysemityzmu - stwierdził kilka dni temu premier Kazimierz Marcinkiewicz. Premier chyba nic nie wie o życiu - odpowiadają ci, którzy doświadczają go na co dzień

Nasz reporter Klaudiusz Slezak spotkał się z Eugeniuszem Temkinem i jego synem Aleksandrem.

Przed klatką ogromny napis. "Jude won", ale to i tak jedna z najłagodniejszych form szykan jakie ich spotykają.

- Ciągle słyszymy "Ty Żydzie je*any, powtórzymy Oświęcim, drugie Jedwabne, powiesimy was" - mówi Aleksander Temkin. - Nie możemy wyjść spokojnie na zewnątrz, bo stoją tam grupki ludzi, którzy chcą nam zrobić krzywdę. Kilka razy musiałem uciekać, w zeszłym roku zostałem brutalnie pobity - dodaje.

- Muszę za każdym razem spuszczać wzrok, kulić się, udawać, że nie słyszę tego, co do mnie krzyczą ludzie z sąsiednich bloków - potwierdza słowa ojca Eugeniusz. - W kółko wołają "ty Żydzie, Żyd, Żydek je*any". Mam już tego dość.

Paradoks polega także na tym, że ani ojciec, ani syn nie są Żydami. - Czujemy się Polakami, jesteśmy katolikami. Chodzimy do kościoła, żyjemy polską kulturą - mówią ojciec i syn. Żydów widzą w nich faszyści.

- Nie wiem jakie podstawy mają Ci, którzy nas prześladują, żeby oceniać, czy jesteśmy Polakami, czy nie. Ja potrafię cytować Mickiewicza z głowy, oni pewnie nie znają ani jednego wersu - mówi zdenerwowany Aleksander.

- Naszą sprawą nikt nie chce się interesować - mówi Eugeniusz Temkin. - Próbowaliśmy prosić proboszcza o pomoc, bo ci, którzy nas prześladują, są jego parafianami. Ten nie przejął się naszą sprawą. Stwierdził jedynie, że on w seminarium także był prześladowany z powodu ciemnego koloru włosów. Nie chce nam też pomóc dzielnicowy, bo według niego problemu nie ma. Prokuratura umarza śledztwa, twierdząc, że nie można dopatrzyć się przestępstwa. Według niej to my powinniśmy się przeprowadzić, bo to konflikt obustronny - to przecież absurd, dodaje Eugeniusz Temkin.

Kilka dni temu pan Eugeniusz napisał list otwarty do premiera. Opowiedział w nim swoją historię i to, jak jest prześladowany.

Miejmy nadzieję, że koszmar Eugeniusza Temkina się skończy, a premier Ludwik Dorn dotrzyma słowa.