Farfał: Dałem tylko nazwisko

- To było gówniarstwo. Dałem się wmanipulować w związki z tym pismem. Jeśli kogoś uraziłem, przepraszam. Oddałem się do dyspozycji rady nadzorczej telewizji publicznej - mówił wczoraj na konferencji członek zarządu TVP Piotr Farfał.
"Gazeta" ujawniła wczoraj, że wydawał neonazistowskie pisemko "Front", które wychodziło w połowie lat 90. w Głogowie. Publikowało m.in. antysemickie teksty i rysunki swastyk i esesmanów. W stopce redakcyjnej - adres domowy, imię i nazwisko Piotra Farfała. Miał wtedy 16-18 lat.

- Nie byłem neonazistą i napisałem to we "Froncie" już w 1996 r., więc tytuł tekstu w "Gazecie" - "Były neonazista w TVP" - jest głęboko krzywdzący. Nie utożsamiam się i nie utożsamiałem z tekstami publikowanymi we "Froncie". Jedynie w głupi i nieprzemyślany sposób udostępniłem nazwisko osobom, które redagowały to pismo - oświadczył Farfał i zagroził autorowi artykułu Marcinowi Kowalskiemu i "Gazecie" procesami. Zaznaczył, że będzie się dla Kowalskiego domagał kary więzienia i sądowego zakazu publikowania w "Gazecie" tekstów o sobie.

Potem odpowiadał na pytania, także Kowalskiego.

- Czy jest pan na zdjęciu we "Froncie" wśród głogowskich skinheadów z ręką wzniesioną w geście "Sieg heil"?

Farfał: - Nie rozpoznaję się, ale nie mogę wykluczyć, że to ja. Nigdy nie miałem zamiaru wyciągać ręki w takiej intencji. A liczy się intencja. Takim gestem można się na przykład żegnać czy pozdrawiać.

- Czy napisał pan "Nie tolerujemy tchórzów, konfidentów, Żydów"?

Farfał: - Ktoś wykorzystał moje nazwisko. Mówiłem o tym autorowi publikacji w "Gazecie", ale on zachował się nierzetelnie i napisał coś, czego nie powiedziałem. A moja wypowiedź nie była autoryzowana.

- Czemu pan jej nie autoryzował, skoro dostał maila z jej treścią?

Farfał: - Bo miałem ważne spotkanie.

- Czy pamięta pan, kto go wykorzystał i umieścił jego dane w stopce redakcyjnej neonazistowskiego pisma?

Farfał: - Nie pamiętam, to byli znajomi z podwórka.

- Czemu pan tolerował tę sytuację tak długo?

Farfał: - W pewnym momencie nie chciałem już firmować swoim nazwiskiem głupstw.

- A czemu pan w ogóle się na to zgodził?

Farfał: - To była taka nobilitacja w środowisku.

Rada nadzorcza i KRRiT milczą

Rada nadzorcza TVP zajmie się sprawą Farfała za dwa tygodnie. Jej szef Sławomir Skrzypek odmówił rozmowy o Farfale.

Komentarza odmówiła też szefowa KRRiT Elżbieta Kruk. Wieczorem w telewizji Puls powiedziała tylko, że oczekiwałaby, aby bardziej równoważnie traktować błędy młodości. - "Gazeta Wyborcza", o ile sobie przypominam, nie potępiała u wielu ludzi takich błędów młodości jak stalinizm, komunizm czy czerwone harcerstwo - wytknęła.

Prezydent: Jeśli się potwierdzi, że to będzie kompromitujące

Zapytaliśmy o opinię prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który powołał dwóch członkow KRRiT, w tym jej przewodniczącą Elżbietę Kruk: - Jeśli potwierdzą się te informacje, to będzie dla Farfała kompromitujące. Antysemityzm i rasizm są mi fundamentalnie obce - przekazał przez swojego rzecznika Macieja Łopińskiego.



Opinie polityków



Jarosław Sellin, PiS, wiceminister kultury: - Każdy z nas popełnia jakieś błędy w młodości. Ja np. byłem zaangażowanym hipisem. Staram się zrozumieć Farfała - mieszkał wtedy w Głogowie, gdzieś w blokowisku, koledzy mogli go wciągnąć w złe towarzystwo.

Czy osoba z takim incydentem w życiorysie może zasiadać w zarządzie TVP? Jeśli dzisiaj żałuje swoich błędów, przeprasza za nie i publicznie wyrzeka się antysemityzmu, dałbym mu szansę.

Adam Lipiński, wiceprezes PiS: - TVP to instytucja zaufania publicznego, jej kierownictwo musi się cieszyć dużym zaufaniem w społeczeństwie. Kontakty, czy współpraca z rasistowskimi pismami, z pewnością podważają zaufanie. Wnioski musi wyciągnąć rada nadzorcza TVP.

Antoni Mężydło, poseł PiS: - Farfał powinien zostać odwołany z zarządu TVP. Z takimi doświadczeniami nie ma też legitymacji do pełnienia jakiejkolwiek funkcji publicznej. Rada nadzorcza bez zastanawiania powinna jego dymisję przyjąć.

Marek Kotlinowski, lider LPR: - Nazwisko Piotra Farfała pojawiało się w tym piśmie kiedy miał 16-17 lat. To go nie usprawiedliwia, ale ma znaczenie. W środę wraz z kolegami z LPR poprosimy go o wyjaśnienia. Poznamy wersję wydarzeń drugiej strony, nie tylko "Gazety", i zajmiemy stanowisko.

NOT. MKO