3 tys. osób przeszło w Paradzie Równości w Warszawie

To największy do tej pory legalny marsz mniejszości seksualnych w Polsce
Manifestacja to punkt kulminacyjny Dni Równości poświęconych kulturze mniejszości seksualnych. Pod Sejmem stawili się na nią geje, lesbijki, politycy, młodzieżówki partii lewicowych, feministki, anarchiści. I ludzie, którzy się do nich nie zaliczają - rodziny z dziećmi. Potem przeszli przez Warszawę.

Demonstrowali z poczuciem humoru. Klubowa muzyka płynęła z jadącej platformy z wiszacym hasłem: "Polskie rodziny kochają polskich gejów". Z okien wychylali się warszawiacy. Machali, pokazywali podniesione kciuki. - Kochamy was inaczej! - odkrzykiwali manifestanci. Na transparentach i T-shirtach mieli hasła, też polityczne: "Nie wierz Wierzejskiemu", "Prezydencie Kaczyński, gej jest twoim bratem" i "Spowiedź dla chętnych, wolność dla wszystkich".

Pojawiło się też wiele haseł po angielsku, m.in.: "It's time to make it with friends" (Czas zrobić to z przyjaciółmi) i "Smash homophobia" (Niszcz homofobię). To znak, że tegoroczną Paradę wsparło wielu gości z zagranicy, m.in. Niemców, Szwedów, Holendrów, Amerykanów i Irlandczyków. - To już nie tylko sprawa polska, ale międzynarodowa - mówił Creig Nelson, który z Anglii do Warszawy przyjechał specjalnie na Paradę. Claudia Roth, szefowa niemieckich Zielonych, przemawiała do uczestników Parady: - Dzisiaj jest dzień praw człowieka, wielkie święto demokracji! Obiecuję wspierać Paradę Równości w Warszawie tak długo, jak będzie trzeba!

Choć kontrdemonstracji nie zorganizowała ostatecznie Młodzież Wszechpolska, Paradę próbowało zakłócić kilkadziesiąt osób, głównie skinheadów - członków Narodowego Odrodzenia Polski. Rzucali jajkami i kamieniami. Policja sprawdziła ich dokumenty. - Zostali sfilmowani. Do sądu grodzkiego skierujemy przeciwko nim wnioski o nielegalną pikietę - mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik stołecznej policji. Policja zatrzymała 14 osób (w tym kilku uczestników Parady), które odpowiedzą za czynną napaść na policjantów, posiadanie niebezpiecznych narzędzi i blokowanie ruchu.

Przed Paradą Robert Biedroń, szef Kampanii przeciw Homofobii, poprowadził w Sejmie debatę "Wstęp do równości - europejska polityka wobec gejów i lesbijek". Zaprosił największe gwiazdy polityki z kraju i zagranicy. Zjechali głównie działacze lewicy.

- Unia Europejska to nie tylko wspólnota gospodarcza. Opiera się na wspólnych wartościach. Jedną z naczelnych jest zasada wolności i solidarności społecznej. Dlatego jesteśmy tutaj, aby popierać prawa gejów i lesbijek - mówiła Renate Künast, jedna z liderek Zielonych i posłanka do Bundestagu.

Wyjątkowa była obecność konserwatysty i eurodeputowanego ze Szwecji Christofera Fjellnera. - Znałem Polskę jako kraj tolerancji. Dlatego zdziwiły mnie wypowiedzi Wojciecha Wierzejskiego nawołujące do nietolerancji wobec mniejszości. To zwyczajna głupota, a nie konserwatyzm - mówił.