Rokita: Wygłaszam wystąpienia w Sejmie, nie na ulicach

Rozmawiał Jacek Żakowski
2006-06-09 , aktualizacja: 09.06.2006 00:00
A A A Drukuj
- Podszywanie się przez polityków pod demonstracje organizowane przez różne grupy społeczne jest lekką hipokryzją. Uważam, że jeżeli ludzie chcą demonstrować jakąś sprawę, to polityk ma inne instrumenty, niż chodzenie ulicą, do tego żeby wyrazić swoją opinię na temat tego czy ich wspiera, czy też nie - powiedział Jan Rokita w "Poranku Radia TOK FM".
Jan Rokita
fot. Kamil Wróblewski / TOK FM
Jan Rokita
Jacek Żakowski: Wczorajszy wieczór był męczący?

Jan Rokita: Wczoraj marszałek sejmu wyznaczył głosowania sejmowe na 23.30 z powodu, który pewnie emocjonuje bardzo wielu ludzi, ale który przypadku prac sejmu wydaje mi się dość dziwaczny. Mianowicie pan marszałek chciał rano wylecieć na mecz.

Jacek Żakowski: Ale w końcu jako Polak ma prawo cieszyć się radością narodu. Pójdzie pan jutro na paradę równości?

Jan Rokita: Nie.

Jacek Żakowski: Dlaczego?

Jan Rokita: Ponieważ generalnie rzadko bywam na rozmaitych manifestacjach publicznych, przynajmniej od czasu stanu wojennego. Po drugie nie jestem kimś, kto szczególnie chciałby się solidaryzować z publiczną manifestacją orientacji seksualnej przez jakichkolwiek obywateli. Jestem bardzo przywiązany do tego, żeby oddzielać sferę prywatną od sfery publicznej w polityce i szczerze mówiąc bardzo nie lubię jak te dwie sfery są mieszane, innymi słowy kiedy do polityki wprowadza się kwestie prywatności, albo odwrotnie, kiedy do prywatności przenosi się kwestie polityczne. To zawsze źle służy demokracji.

Jacek Żakowski: Ale na konwencji PO mówił pan, że teraz miejsce PO jest przy łóżku dźgniętego nożem anarchisty. PO zapowiadała, że chce budować ruch społeczny oparty na proteście i walce o wolność. A to przecież nie jest demonstracja tożsamości seksualnej, tylko demonstracja przekonania, że wszyscy powinni być równi, bez względu na preferencje seksualne. Czegoś tu nie rozumiem w tego pana wyjaśnieniu.

Jan Rokita: Myślę, że rzecz jest dość prosta, mianowicie to jest jednak demonstracja skoncentrowana na haśle równości osób, które orientują się na homoseksualizm.

Jacek Żakowski: Nie tylko.

Jan Rokita: Nie mam absolutnie przekonania co do tego, iż orientacja seksualna powinna być przedmiotem życia politycznego i publicznej demonstracji w związku z tym zapewniam pana, że nie poszedłbym na żadną demonstrację osób, które w taki czy inny sposób uprawiają życie seksualne.

Jacek Żakowski: Ale przecież pan wie, że tu nie chodzi o życie seksualne, tylko o prawa obywatelskie, o prawa tych ludzi do dziedziczenia, do wyrażania swojego stylu życia, o ich prawa do tego, żeby mogli się dowiadywać o zdrowie swojego partnera w szpitalu. To są proste kwestie praw obywatelskich.

Jan Rokita: Powtarzam, że kwestia orientacji seksualnej nie powinna być w moim przekonaniu przedmiotem życia publicznego i publicznych demonstracji.

Jacek Żakowski: Ale jest, bo jeżeli ktoś ma nietypową rodzinę to jest pozbawiony wielu praw w Polsce. Dlaczego tak ma być?

Jan Rokita: Nie mam wrażenia, żeby ktokolwiek w Polsce ze względu na sposób zaspokajania swoich potrzeb seksualnych był pozbawiony jakichkolwiek praw.

Jacek Żakowski: Nie chodzi o potrzeby seksualne, skąd u pana ta seksualna obsesja? Chodzi o więzi między ludźmi. To są poważne sprawy, ludzie razem mieszkają, kochają się, tyle, że kochają się inaczej niż większość.

Jan Rokita: Nie bardzo pana rozumiem, mam jednak wrażenie, że tego typu demonstracje służą manifestacji tego, że jesteśmy ludźmi, którzy w taki, a nie inny sposób zaspokajają swoje potrzeby seksualne i na tym polega problem.

Jacek Żakowski: Ale dlaczego pan tak mówi? Jak demonstrują rodziny, to demonstrują sposób zaspokajania swoich potrzeb seksualnych, czy demonstrują miłość, między kobietą, a mężczyzną? Ja nie bardzo rozumiem. Zaskoczył mnie pan trochę, bo brzmi pan jakby pan był z Młodzieży Wszechpolskiej.

Jan Rokita: Bardzo mi przykro, że pana zaskoczyłem. W tej sprawie wielokrotnie głosiłem swoje poglądy w sposób jednoznaczny i chyba nigdy to nie budziło pańskich wątpliwości, że ktoś taki jak Jan Rokita na demonstracji ludzi, którzy manifestują swoje przekonania co do sposobu zaspokajania popędu seksualnego, nie chodzi. Chodzi na demonstrację w sprawach, które mogą dotyczyć sfery publicznej, a nie prywatnej.

Jacek Żakowski: Widzę, że nie wyciągnę pana z tego seksualnego nurtu. A będzie pan na demonstracji nauczycieli? Będzie się pan dzisiaj z nimi czynnie solidaryzował?

Jan Rokita: Nie, nie będę na demonstracji nauczycieli, bo nie jestem nauczycielem.

Jacek Żakowski: Rozumiem, ale PO zapowiadało, że będzie próbowało budować teraz ruch społecznego oporu przeciwko działaniu tej koalicji. To brzmiało sensownie. A tu widzę dwie duże grupy społeczne, które przeciwstawiają się, a nie spotykają się z wyrazami solidarności z pana strony.

Jan Rokita: Bardzo wielu ludzi spotyka się z wyrazami solidarności z mojej strony, ale nie w ten sposób, iż bym uczestniczył w ich demonstracjach. Uważam, że generalnie podszywanie się przez polityków pod demonstracje organizowane przez różne grupy społeczne jest lekką hipokryzją. Innymi słowy uważam, że jeżeli ludzie chcą demonstrować jakąś sprawę, to polityk ma inne instrumenty, niż chodzenie ulicą, do tego żeby wyrazić swoją opinię na temat tego czy ich wspiera, czy też nie.

Jacek Żakowski: To jakby pan chciał wesprzeć tych nauczycieli, którzy organizują ruch protestu przeciwko rządom obecnej koalicji?

Jan Rokita: Ja wygłaszam swoje wystąpienia w sejmie, nie na ulicach. Myślę, że wspierając wczoraj bardzo zdecydowanie służbę cywilną przed groźbą jej likwidacji przez rząd, ja wykonuję swoje obowiązki w tym zakresie, w jakim powinienem.

Jacek Żakowski: Absolutnie nie chciałbym komentować sposobu wykonywania obowiązków, tylko chciałbym po prostu zrozumieć jak PO chce tworzyć ten ruch społeczny, nie przyłączając się do społecznych protestów ważnych grup zawodowych. Rozumiem, że na demonstracji studentów też pana pewnie nie będzie.

Jan Rokita: Nie, też mnie nie będzie, słusznie pan przypuszcza.

Jacek Żakowski: To jak ma wyglądać to stawianie PO na czele ruchu protestu?

Jan Rokita: Po pierwsze ja byłbym bardzo ostrożny ze sformułowaniami typu ruch oporu, czy ruch protestu, których pan był łaskaw użyć dlatego, że one sugerują, że... Zwłaszcza sformułowanie ruch oporu wprost odnosi się do tradycji AK i hitlerowskiej okupacji.

Jacek Żakowski: No tak, ale ja takiego sformułowania nie użyłem.

Jan Rokita: Po drugie uważam, że najlepszym momentem do budowy faktycznego ruchu wsparcia obywatelskiego dla politycznych postulatów i ideałów PO będą zbliżające się wybory samorządowe. W tych wyborach ze swoimi postulatami, hasłami, planami politycznymi wystartuje dwa i pół tysiąca kandydatów PO na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Każdy z nich razem z lokalną PO będzie miał okazję do tego, ażeby tworzyć pozapartyjny komitet społecznego poparcia dla swoich celów. Innymi słowy w Polsce w tym czasie ma szansę powstać dwa i pół tysiąca zorganizowanych instytucji poparcia dla Platformy. Liczę na to, że efektem tego zjawiska powinna być po pierwsze wygrana wyborcza kandydatów PO w bardzo wielu miejscach w Polsce, a po drugie także bardzo wyraźna mobilizacja ludzi, którzy dziś mają niepełne, ograniczone, nieentuzjastyczne zaufanie do PO. Ta mobilizacja działaby się po to, ażeby umożliwić zmianę polityki w Polsce i nasze zwycięstwo wyborcze w nieodległym czasie w Polsce.

Jacek Żakowski: Jakie ma pan wrażenia obserwując pracę pani wicepremier Gilowskiej?

Jan Rokita: Czy ja wiem? Ja mam ciągle nadzieję taką, że to jest osoba, która ma wyższy poziom od wielu innych członków rządu, na przykład pana Leppera, czy Giertycha. Odwagi w głoszeniu swoich poglądów na temat gospodarki, finansów, podatki. Ale jak patrzę na przedsięwzięcia podatkowe w ostatnim czasie zaplanowane, to, to trochę nabieram sceptycyzmu, to nie są dobre pomysły podatkowe.

Jacek Żakowski: Ten pomysł 50% się panu nie podoba?

Jan Rokita: Nie tylko to, nie podoba mi się pomysł podatku ekologicznego, pomysły na to żeby zwiększać koszty uzyskania przychodów dla artystów, pracowników nauki, nie podoba mi się to, że jak policzyliśmy, dla rodziny 2+2, i mężczyzna prowadzi działalność na uczelni, w sumie wzrost podatku za rok 2006 mógłby wynieść 2,5 tysiąca złotych. To jest inwazja fiskalna.

Jacek Żakowski: Jak pan to tłumaczy, co się stało? To była wielka gwiazda PO. Popełniliście błąd w ocenie osoby, czy też osoba się zmieniła? Można dodać kwestię ZUSu, propozycja obniżenia składki, nierealistyczna, to już ZUS się wypowiedział. Ten apel o zwolnienie 10% urzędników. Czy wy popełniliście błąd, czy ona się zmieniła?

Jan Rokita: Jeśli ktoś zmienia sposób w dość nagły, z powodu konfliktów, partię polityczną to pewnie za tą zmianą idzie także stopniowo zmiana poglądów. Ja myślę, że dzisiaj pani profesor w swoich poglądach jest znacznie bliższa koalicji z LPR i Samoobroną niż z PO. Można się nie zgadzać z nowymi poglądami pani Gilowskiej, ja się nie zgadzam, ale trzeba uznać ewolucję poglądów, nawet w stronę, która niekoniecznie nam się podoba.

Jacek Żakowski: Pana zdaniem ten zły potencjał w niej był, czy się objawił?

Jan Rokita: Nie wiem czy to jest zły potencjał. Mam wrażenie, że odkąd pani profesor znalazła się w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, jej poglądy na gospodarkę przeszły ewolucję w stronę na lewo. Ja uważam, że to nie jest dobra rewolucja, lewicowe poglądy gospodarcze oznaczają zaprzepaszczanie bardzo ważnej szansy, cywilizacyjnej szansy, przed którą Polska stoi, szansy uczynienia z naszego kraju jednej z najbardziej konkurencyjnych gospodarek Europy.

Jacek Żakowski: Lewicowość jest tutaj problemem, czy raczej menedżerskie niechlujstwo?

Jan Rokita: Myślę, że jest ewolucja w kierunku lewicowości. To jest rząd, który jest zbudowany przez partie prawicowe, natomiast te trudności kwalifikacyjne, tego typu rządów, polegają na tym, że jednocześnie ten rząd zaspokaja najbardziej lewicowe zapotrzebowanie części społeczeństwa na politykę gospodarczą. Z perspektywy znajomości poglądów pani Gilowskiej, zaskakujące jest to, że jest gotowa liderować takiej polityce gospodarczej, wydawało się, że to jest całkowicie sprzeczne z jej poglądami. Dlatego wydaje mi się, że jej poglądy muszą bardzo wyraźnie ewoluować.

Jacek Żakowski: Jaka była pańska rola na Konwencie Seniorów, w sprawie postulatu zbieranie informacji dotyczących śledztw prowadzących przez dziennikarzy?

Jan Rokita: Rozpatrywano tam kwestie jakie komisje śledcze mają w nieodległym czasie zostać w sejmie powołane. Klub PiS postulował tworzenie komisji śledczej, która by badała nadużycie wolności słowa w Polsce, wpływy służb specjalnych na dziennikarzy. Na to zebranie został zaproszony między innymi Ziobro, przedstawił decyzje o tym, iż na użytek takiej decyzji co do powołania komisji, przygotują spis spraw prowadzonych w zakresie nadużycia wolności słowa od roku 2000. Poprosiłem zatem, ażeby jeśli taki spis jest przygotowanym, to żeby po pierwsze, był przygotowany nie cząstkowo, od roku 2000, ale był przygotowany w sposób pełny, czyli od początku niepodległości, od roku 1990. A po drugie, żeby, jeśli taki spis jest robiony, żeby po przekazaniu Konwentowi Seniorów i Sejmowi, był jawny. Uważam, że gdy tego typu spis jest robiony, to żeby był kompletny i jawny. Uważam, że może być z tego pożytek, ilość tego typu spraw o nadużycia wolności słowa, prowadzone przez prokuratury i sady, a także pewnie brak danych w odniesieniu przez wielu z nich, pokaże jakim nonsensem jest pomysł powołania komisji śledczej do zbadania tych spraw. To jest nonsens nie ulegający wątpliwości, to jest nonsens, który ma bardzo sprecyzowaną genezę. To jest nonsens, który wyniknął z naszego wniosku o to, iżby w trybie komisji śledczej zbadać problem śledztwa prowadzonego przeciwko dziennikarzom Rzeczpospolitej, na polecenie Lecha Kaczyńskiego jako ministra sprawiedliwości. To śledztwo wydawało nam się dość dziwnym, i rozpoczętym na wyraźne polityczne zapotrzebowanie przeciwko danej gazecie, a pisano o tym dość obszernie. PiS żeby przebić rzecz, złożył wniosek o to żeby zbadać wszystkie sprawy dziennikarskie w ciągu 15 lat, chcąc sprowadzić rzecz do absurdu. To jest historycznie znana metoda, parokrotnie tego typu metoda prowadzono.

Jacek Żakowski: Żeby tak rozszerzać temat, żeby on się kompletnie rozpuścił.

Jan Rokita: Dokładnie tak, to jest znane z historii polityki. To jest jedna z metod zabijania inicjatyw politycznych konkurencji, tutaj i wyraźnie zastosował ten manewr.

Jacek Żakowski: Dziękuję panie pośle, mam nadzieję, że jak następnym razem się spotkamy, będzie mi pan lepiej wyjaśnić jak PO chce budować ten wielki, społeczny ruch oporu, to jeszcze nie jest zdefiniowane.

Jan Rokita: Pewnie pana redaktora do końca nie zadowolę nigdy, natomiast bardzo praktycznie uważam, że sam fakt, oczekiwany przez redaktora, brania przez Jana Rokitę udziału w ulicznych demonstracjach, przysięgam panu, ruchu społecznego nie zbuduje, a najwyżej narazi na śmieszność Jana Rokitę.

Jacek Żakowski: Tego panu nie życzę, dziękuję bardzo.

Podziel się